Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

IPN będzie uczył w katowni

Marek Kozubal 15-12-2017, ostatnia aktualizacja 15-12-2017 11:45

Za 2 mln zł Instytut Pamięci Narodowej kupił piwnice, w których znajdowały się cele Kwatery Głównej NKWD w Warszawie.

Napisy w celach ubieckiej katowni przy Strzeleckiej
źródło: IPN
Napisy w celach ubieckiej katowni przy Strzeleckiej

Katownia znajdowała się w piwnicach budynku przy ul. Strzeleckiej. Urzędował w niej m.in. generał Iwan Sierow odpowiedzialny za zbrodnię katyńską. Tam znajdowała się też jedna z pierwszych siedzib Urzędu Bezpieczeństwa.

Areszt funkcjonował od 1945 do 1948 roku. – Więziono w nim co najmniej kilkaset, a może nawet kilka tysięcy osób – mówi dr Jarosław Szarek, prezes IPN.

W przyszłym roku powstanie tam ośrodek edukacyjny. Instytut planuje zorganizować zajęcia dla uczniów, dzięki którym każdy będzie mógł zapoznać się z warunkami, w których więzieni byli żołnierze podziemia niepodległościowego.

Do dzisiaj zachowały się w tych piwnicach unikalne inskrypcje, wykonane przez więzionych m.in. ostrymi narzędziami, ale także zapisane ołówkiem kopiowym, kredą, węglem. Do dzisiaj można odczytać nazwiska i daty ich uwięzienia. – To niezwykłe miejsce. Możemy chyba zaryzykować stwierdzenie, że nie ma drugich takich piwnic z tak licznymi śladami po dawnych więźniach – dodaje Szarek.

– W relacjach mieszkańców Pragi było to jedno z najbardziej strasznych, przerażających miejsc, o których bano się nawet mówić – dodaje historyk dr Dariusz Gałaszewski z warszawskiego Biura Edukacji Narodowej IPN.

Wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk zapowiada, że przy ulicy Strzeleckiej zostaną przeprowadzone prace poszukiwawcze, bo w miejscu tym odbywały się egzekucje. Być może ofiary były chowane na dziedzińcu siedziby NKWD lub w piwnicach.

W archiwum IPN znajduje się raport wywiadu Obszaru Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj z sierpnia 1945 r., w którym czytamy: „W Warszawie na Strzeleckiej codziennie od trzech tygodni dokonywane są egzekucje na członkach AK. O godz. 3–4 rano wiesza się siedmiu–ośmiu skazańców. Niezależnie od tego, tyluż więźniów rozstrzeliwuje się w piwnicach. Przed śmiercią stosowane są najpotworniejsze tortury".

Jerzy Sienkiewicz ps. Rudy, powstaniec warszawski, skazany w latach stalinowskich za szpiegostwo na rzecz USA, opisywał nam w 2014 r., że „cela miała może trzy na trzy metry". – Ściany z surowej cegły. Posadzka betonowa, na niej węglowy miał i snopki słomy. Były w niej miliony pcheł – opowiadał nam nieżyjący już żołnierz AK.

Obiekt przy Strzeleckiej 8 powstał w drugiej połowie lat 30. XX w. i do roku 1939 pozostawał niezamieszkany. Po wyprowadzeniu z tego miejsca pod koniec lat 40. bezpieki miejsce to zasiedlono, a piwnice oddano w użytkowanie lokatorom. Mieszkali tu m.in. dawni funkcjonariusze bezpieki.   —Marek Kozubal

"Rzeczpospolita"