Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Śladami zaginionej Arki

Paweł Łepkowski 26-12-2017, ostatnia aktualizacja 26-12-2017 00:00

Nie ma w historii świata artefaktu bardziej tajemniczego i cenniejszego niż Arka Przymierza. Niewielka skrzynia obita złotą blachą była czczona jako tron samego Boga.

Biblijna Księga Wyjścia podaje, że Mojżesz był już starym człowiekiem, kiedy Pan wezwał go na górę Synaj w celu przekazania instrukcji budowy Przybytku i Arki Przymierza. Wielu badaczy Biblii do dzisiaj poszukuje świętej góry, na której sam Stwórca objawił się Mojżeszowi, chociaż już w IV wieku większość chrześcijan uznała, że jest nią szczyt w południowej części półwyspu Synaj, wskazany przez żyjącego na przełomie III i IV wieku historyka Euzebiusza, biskupa palestyńskiej Cezarei. Helena, matka cesarza Konstantyna, uznała, że Euzebiusz ma rację, i nadała mu nazwę Góra Mojżesza (arab. Dżabal Musa) oraz nakazała wybudować tam sanktuarium. Góra Mojżesza, nazywana także Synajem lub Horebem, ma 2285 i jest drugim co do wielkości szczytem na terytorium współczesnego Egiptu. Mojżesz musiał więc mieć nie lada kondycję, aby się na nią wspiąć i bez wody i jedzenia przeżyć tam 40 dni i 40 nocy, wsłuchując się w słowa Pana. Nawet dzisiaj pokonanie 3 tys. „stopni skruchy" prowadzących na Górę Mojżesza stanowi nie lada wyzwanie, także dla młodych i wysportowanych pielgrzymów.

Księga Wyjścia sugeruje, że Mojżesz wchodził na tę górę kilkakrotnie. Po jednej z takich wspinaczek Bóg oznajmił mu na szczycie, że Izraelici staną się Jego „świętą własnością", jeżeli będą wiernie strzec Bożych nakazów. Mimo trudów wędrówki Mojżesz postanowił przekazać swojemu ludowi Boże orędzie, po czym po raz kolejny udał się na górę, gdzie Pan nakazał, aby Izraelici oczekiwali Jego objawienia po trzech dniach. Przestrzegł także, aby podczas objawienia ani ludzie, ani zwierzęta nie podchodzili do góry, bo inaczej spotka ich śmierć.

Dzisiaj powiedzielibyśmy, że objawienie miało charakter spotkania instruktażowego. Oprócz nakazu budowy Arki Przymierza Bóg przekazał Mojżeszowi precyzyjne informacje dotyczące wykonania Namiotu Spotkania, zwanego też Przybytkiem, sposobu uszycia szat dla brata Mojżesza, arcykapłana Aarona, przepisu na wykonanie olejów do namaszczenia i kadzideł oraz budowy stołu, świecznika, kadzielnicy, misy do ablucji i ołtarza ofiar całopalnych. Jednocześnie nakazał zachowanie szczególnych środków ostrożności, ponieważ przedmioty owe miały mieć szczególną moc i być niebezpieczne dla ludzi.

Na wykonanie sprzętu świątynnego Mojżesz musiał zgromadzić złoto, srebro, płótna, drewno akacjowe, skóry, olej, korzenie, kadzidło, onyks i wiele innych kosztowności. Jak jednak znaleźć takie surowce na pustyni? Jedyną metodą była przymusowa kontrybucja majątku wędrujących z nim ludzi. Wśród sprzętów rytualnych najważniejsza była Arka Przymierza, do której Mojżesz miał złożyć tablice prawa napisane ręką samego Boga, dzban z manną i laskę Aarona. Skrzynia o wymiarach ok. 140 x 80 x 80 cm miała być wykonana z drewna akacjowego, obita obustronnie złotą blachą, a jej zamknięcie stanowiła płyta ze złota zwana pokrywą przebłagalną (hebr. kapporet). Miała mieć 2,5 łokcia (111 cm) długości i 1,5 łokcia (67 cm) szerokości, co oznaczało, że trzeba było zebrać kilka kilogramów złota. Skąd jednak byli niewolnicy mogli mieć przy sobie tyle złota?

Deus ex machina?

Tradycja biblijna wspomina, że Mojżesz zabrał z Egiptu przedmiot, który w istocie miał dla Egipcjan większą wartość niż liczna gromada niewolników. Opisywany w Biblii pościg faraona za ludem Izraela nosi bowiem wszelkie znamiona ekspedycji karnej – pościgu za złodziejem, a nie próby zawrócenia uciekających niewolników. Ucieczka się udała ze względu na przedmiot, który dawał Mojżeszowi kontrolę nad niektórymi zjawiskami przyrodniczymi. Przez ponad 40 lat w sposób zupełnie nieracjonalny Mojżesz prowadził swoich ludzi po wielce nieprzyjaznej pustyni synajskiej, żywiąc ich tajemniczą substancją zwaną manną.

Kim był sam Mojżesz, pozostaje jedną z największych zagadek historii. Niektórzy historycy doszukują się w nim samego faraona-kacerza Echnatona, twórcy monoteistycznej wiary w boga Atona. Inne spekulacje mówią o osobie pochodzenia królewskiego, która odrzuca nakazany przez XIX dynastię powrót do politeizmu z kultem boga Amona na czele i opuszcza Egipt wraz z grupą „heretyków" wierzących w jedynego Boga. Badacze ci uważają, że nie bez powodu hebrajskie słowo „Adonai", tytuł Jahwe, który można tłumaczyć jako Pan lub Wszechwładny Pan, jest lingwistyczną transformacją imienia Aton (także Itn lub Aten), oznaczającego tarczę słoneczną. O wspólnych korzeniach kultu Atona i Jahwe świadczy też niemal bliźniacze podobieństwo modlitwy napisanej przez Echnatona do biblijnego Psalmu 104.

Według Księgi Wyjścia Mojżesz otrzymuje od Boga wzór niebiańskiej świątyni oraz parametry, według których ma powstać Arka Przymierza (pochodzące z języka łacińskiego słowo „arca", oznaczające skrzynię, jest efektem późniejszego tłumaczenia Tory na łacinę). Dzieła jej budowy podejmuje się mistrz Besalel, mędrzec specjalizujący się w wykonywaniu zamówionych przez Mojżesza sprzętów świątynnych. Zgodnie z boskim nakazem skrzynia powstaje z drewna akacjowego, pokrytego wewnątrz i na zewnątrz warstwą złota; na wieku rzemieślnik umieszcza złote postacie cherubinów. Złożone w Arce tablice prawa to jedyne opisywane w Starym Testamencie obiekty, które zostały dotknięte przez samego Stwórcę. Ich niezwykła moc przenika Skrzynię Przymierza, czyniąc z niej straszną broń, która wywołuje popłoch wśród wrogów Izraela. W obecności Arki Przymierza przestaje płynąć Jordan, giną ciekawscy gapie w Bet Szemesz, upadają mury Jerycha i klęskę ponoszą całe armie wrogie Izraelowi.

Ten symbol pojednania Żydów z Bogiem jest przedmiotem szczególnym, rodzajem pieczęci potwierdzającej rolę wyboru Stwórcy. Dlatego Mojżesz każe go przechowywać w specjalnym namiocie, nazwanym Namiotem Spotkania. Nad tym tajemniczym artefaktem nocą unosi się słup ognia, będący dla narodu wybranego dowodem stałej obecności Boga; za dnia natomiast namiot otula niezwykła chmura, która nazywana jest w tradycji żydowskiej Szechiną – obecnością oraz chwałą Boga.

Pięcioksiąg Mojżeszowy wspomina o Szechinie kilkakrotnie: „A gdy się wszystko dokończyło, okrył obłok przybytek świadectwa i chwała Pańska napełniła go" (Wj 40, 32). „I weszli Mojżesz i Aaron do przybytku świadectwa, i znowu wyszli, i błogosławili ludowi. I ukazała się chwała Pańska wszystkiemu zgromadzeniu" (Kpł 9, 23). „A gdy wołało wszystko zgromadzenie i chciało ich kamieniami pobić, ukazała się chwała Pańska nad namiotem przymierza wszystkim synom Izraelowym" (Lb 13, 10). „Mojżesz i Aaron uciekli do przybytku przymierza. A gdy weszli, okrył go obłok i ukazała się chwała Pańska" (Lb 16, 43).

Zdumiewa, że Szechina stanęła w obronie Mojżesza i jego brata Aarona. Powyższe cytaty z Biblii wskazują, że przywódca ludu wędrującego po pustyni nie cieszył się jego sympatią. Chwała Pańska pojawia się także w czasach późniejszych i jest nieodłącznie związana z Arką Przymierza. Po konsekracji świątyni jerozolimskiej przez Salomona chwała wypełniła dom Pański: „I stało się, gdy wyszli kapłani z świątnicy, obłok napełnił dom Pański. I nie mogli kapłani stać i służyć z powodu obłoku, bo chwała Pańska napełniła dom Pański" (1 Krl 8, 11). Żydzi wierzą, że po zburzeniu II świątyni jerozolimskiej Szechina utraciła miejsce swojego ukojenia i błąka się teraz po całym świecie, pojawiając się czasami tylko tam, gdzie przynajmniej siedmiu bogobojnych Żydów uczestniczy wspólnie w szczerej modlitwie. Niewątpliwie jest to już mistyczna interpretacja jej charakteru, jednak w czasie wędrówki po synajskiej pustyni była czymś jak najbardziej widocznym, namacalnym i jednoznacznie obecnym.

W 1971 r. szwajcarski pisarz Erich von Däniken postawił ciekawą hipotezę, że Arka Przymierza mogła się zachowywać jak transformator wytwarzający setki woltów napięcia. Ów transformator nosił też cechy „radia", za pomocą którego Mojżesz mógł się kontaktować z Bogiem. Däniken sugerował, że manna – tajemnicza potrawa, którą według Biblii Bóg miał karmić naród wybrany – była jakąś formą bogatej w proteiny pożywki, wytwarzanej przez maszynę nazywaną przez Hebrajczyków „Wiekowym Starcem". Mistyczna Księga Zohar wspomina, że ów „Wiekowy Starzec" wytwarzał substancję o barwie ziaren kolendry, która miała „smak placka z miodem" lub przypominała coś „drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi". Czasami ten pokarm pojawiał się niespodziewanie niczym rosa na ziemi, innym razem był reglamentowany przez „Wiekowego Starca", ustawionego – zgodnie z opisem z Zoharu – na samej Arce Przymierza, która w ocenie Dänikena stanowiła element jego konstrukcji zasilający go w energię.

Z kolei dwaj angielscy badacze Rodney Dale i George Sassoon zwrócili uwagę, że unoszący się nad Namiotem Spotkania obłok wskazywał na jakiś proces termiczny, który odbywał się w Miejscu Najświętszym Przybytku, do którego dostęp miał jedynie Mojżesz i jego brat Aaron. Manna wcale nie spadała z nieba, jak przyjęło się interpretować Biblię, ale mogła być wytwarzana w procesie obróbki cieplnej. Chrześcijańska modlitwa „Ojcze nasz" zawiera prośbę o chleb powszedni, a więc codzienny. Nawiązuje zatem do boskiego pokarmu z czasów wędrówki Hebrajczyków po pustyni. Reglamentacja tego „chleba powszechnego" wiązała się z „łaską" jego wytwórcy. Stąd w opinii Dale'a i Sassona ustawiczne proszenie o łaskę Boga w modlitwie jest nawiązaniem do wydzielania manny w zamian za zasługi podczas exodusu na pustyni. Angielscy badacze wskazują na specyficzne znaczenie słowa „łaska", które ma być jakoby tłumaczeniem hebrajskiego słowa „chesed". Tymczasem słowo „chesed" oznacza raczej szczodrość osoby rozdającej jałmużnę lub dary. Stąd też ów „Wiekowy Starzec" z Zoharu może być interpretowany jako urządzenie wytwarzające pokarm w ilości niewystarczającej do wyżywienia wszystkich wędrowców. Mannę otrzymywali zatem jedynie ci, którzy zasłużyli na łaskę.

Izrael – ten, który zmaga się z Bogiem

Wydarzenia opisane w Księdze Wyjścia nie mają potwierdzenia w jakimkolwiek innym zapisie o charakterze kronikalnym. Biblia nie może być jednak traktowana jedynie jako legenda. Simon Sebag Montefiore, znany brytyjski historyk i autor programów dokumentalnych BBC, twierdzi, że nie powinno się odrzucać historycznego przekazu Biblii, ale nie można też traktować jej jak kroniki. Jest przede wszystkim świętą księgą mistyczną dwóch wielkich religii monoteistycznych i praźródłem trzeciej. Przedstawia niemożliwą lub niełatwą do zweryfikowania historię bliskowschodniego ludu nazywającego się Hebrajczykami lub Izraelem. Początki tego plemienia sięgają „wieków ciemnych", kiedy krainę Kanaan zamieszkiwali Amoryci. Hebrajczycy uważali się za potomków Abrahama z krainy Ur. Twierdzili, że „niski kraj", rozciągający się od pustyni Negew na południu do łańcuchów górskich Galilei, Karmelu i Wzgórz Golan na północy, jest ziemią obiecaną im przez samego Boga. Legendarny patriarcha Abraham miał przybyć do Kanaanu z miasta Ur, położonego na rubieżach współczesnego Iraku. W czasie wędrówki został ugoszczony przez Melchizedeka, króla Salem i kapłana El-Eliona, najwyższego boga w panteonie bóstw Kanaanu. Imię tego kananejskiego bóstwa zostanie zaadoptowane do języka hebrajskiego i aramejskiego jako imię jedynego Boga narodu wybranego. Dla Kananejczyków El był bogiem osobowym, ale po podboju ich ziemi przez plemiona semickie rzeczownik „El" stał się ogólną nazwą Boga. Podobnie słowo „Allāh", oznaczające jedynego Boga, wywodzi się od kananejskiego „El" przekształconego w hebrajski rzeczownik „Eloh", który jest w Starym Testamencie wymieniany 2700 razy, chociaż wyłącznie w liczbie mnogiej jako „Elohim". Sama Jerozolima była prawdopodobnie miastem, nad którym górowała świątynia boga Ela. Być może właśnie w tym miejscu, na Wzgórzu Moria, Abraham chciał złożył Bogu w ofierze swojego syna Izaaka. Był to zwyczaj typowo kananejski. Tylko czy ta ofiara miała być złożona Jahwe – jak przekazują nam autorzy Biblii – czy może Elowi, co dowodziłoby, że cały późniejszy kult Boga Hebrajczyków i chrześcijan był kultem zapożyczonym od kultury Kanaanu.

Wskazuje na to choćby historia wnuka Abrahama, Jakuba, który użył podstępu, aby zawładnąć dziedzictwem swojego dziadka. Biblia opisuje Jakuba jako brata bliźniaka Ezawa, który w drodze do swojego wuja mieszkającego w Charanie stoczył walkę z aniołem bożym. Stąd też wziął się jego tajemniczy przydomek Izrael – słowo, które łączy hebrajski bezokolicznik „lisrot" (zmagać się) z rzeczownikiem „El" (Bóg). W ten oto sposób Jakub, patriarcha całego narodu Biblii, otrzymał zdumiewające imię, które stało się nazwą obecnego państwa żydowskiego. „Izrael" można bowiem przetłumaczyć jako „ten, który zmaga się z Bogiem". Ale kto może sobie uzurpować prawo do walki z samym Stwórcą? Historia Jakuba jest więc ukrytym przesłaniem walki pomiędzy wyznawcami Ela, najwyższego bóstwa w mitologii ugaryckiej, przedstawianego w rogatej tiarze na głowie, z wyznawcami Jahwe, męża ugaryckiej bogini Aszery.

Niektórzy badacze są przekonani, że kult Jahwe był połączeniem kultu Ela i Baala i został prawdopodobnie przejęty przez kogoś, kogo znamy obecnie pod imieniem Mojżesz. Niemiecki teolog protestancki Gerd Theissen uważa nawet, że pierwotnie judaizm ludowy był politeizmem, a stał się kultem jedynego Boga Jahwe dopiero po przybyciu Mojżesza. Czy zatem Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie wierzą w jednego z wielu bogów Kanaanu? Czy może Bóg jest egipskim Atonem, którego faraon-kacerz Echnaton ustanawia jedynym demiurgiem świata?

Pasterz pomazańcem Bożym

Arka Przymierza nie była jedynie przedmiotem świętym. Była także atrybutem najwyższej władzy politycznej, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Dawid. Izrael nie był takim państwem jak większość ówczesnych państw świata. Jeżeli zaufamy przekazowi biblijnemu, to musimy uznać, że Hebrajczycy stworzyli wyjątkową jak na tamte czasy wspólnotę narodową. Nawet sam Mojżesz był traktowany jedynie jako posłaniec przekazujący wolę Boga społeczności równych ludzi. Wędrujący po pustyni naród wybrany jest pierwszą w historii komuną ludzi wolnych, którzy zobowiązują się do dzielenia majątku, dóbr i sił. W tej wędrującej społeczności nie ma własności terytorialnej ani podziału na kasty. Nawet kasta kapłańska z rodu Lewiego jest zobowiązana ściśle przestrzegać przykazań obowiązujących wszystkich innych wędrowców.

Po przybyciu do Ziemi Obiecanej, co w rzeczywistości możemy interpretować jako podbój Kanaanu, ta pustynna, nomadzka społeczność musi zmienić swój styl życia. Miesza się z miejscową ludnością i przejmuje od niej obyczaje, środki i kulturę produkcji rolnej, a być może nawet język. Pasterze osiadają w miastach i w naturalny sposób tworzą się podziały, które nie były im dotychczas znane. Powstaje problem: kto ma tą społecznością rządzić? Pustynny system sprawowania władzy musi zostać zastąpiony zhierarchizowanym układem politycznym. Początkowo władza przynależna jest starszym, zwanym sędziami, lecz ten model sprawowania rządów prowadzi do licznych rozłamów i wewnętrznych konfliktów. Scementować rozpadającą się społeczność byłych nomadów może jedynie silny mąż opatrznościowy, który potrzebuje potężnego atrybutu potwierdzającego namaszczenie władcy przez samego Boga. Zaczyna się skomplikowany bój o władzę, nieróżniący się niczym od współczesnych kampanii politycznych. Wśród wielu kandydatów pojawia się niezwykle ambitny młody człowiek o imieniu Dawid, który, odwołując się do woli Najwyższego, pragnie zdobyć władzę absolutną.

Co prawda, jak głosi Biblia, wielki prorok i sędzia Samuel namaszcza na króla Saula z rodu Beniamina, ale Bóg wkrótce zaczyna żałować swojego wyboru. Dziwne są te zakręty woli Najwyższego, który przecież powinien znać przyszłość. Biblia jest wyraźnie pisana przez zwolenników Dawida, a być może nawet przez niego samego. Biblijny autor wypomina Saulowi, że po pokonaniu Amalekitów ulitował się nad nimi i nie wymordował ich wszystkich. Bóg Starego Testamentu jest Panem Gniewnym, nie życzy sobie, aby wrogowie Izraela mieli prawo do życia. Powołując się na wolę Bożą, prorok Samuel wzywa do siebie Isajego z Betlejem wraz z jego synami. Chce spośród nich wybrać przyszłego króla Izraela. Nie znajduje jednak wybrańca wśród sześciu starszych synów Isajego. Dopiero kiedy przybywa siódmy, najmłodszy i najmniej kochany syn, zajmujący się pilnowaniem trzody, Samuel wie, że odnalazł wybrańca. Prorok sięga po róg, symbol pustynnych pasterzy, i namaszcza nim chłopca, który nosi imię Dawid.

Arka w domu Obeda

Tak przynajmniej mówi biblijna legenda. Każdy władca powołuje się bowiem na siły nadprzyrodzone, które dają mu przywilej sprawowania władzy nad bliźnimi. Dawid zdaje sobie sprawę, że w tej historii brakuje symbolu, który ugruntuje jego władzę – takiego biblijnego Excalibura. Dlatego po śmierci króla Saula, jak podaje Pismo, po trzecim namaszczeniu na króla całego Izraela, musi sprowadzić Arkę Przymierza do Jerozolimy – niedawno zdobytej przez niego starożytnej stolicy Jebuzytów, którą ustanawia stolicą swojego zjednoczonego państwa.

Do wzniesienia „twierdzy Syjonu", czyli miasta Dawida, Arka jest niezbędna. Bez skrzyni cała koncepcja polityczna nowego króla runęłaby w krótkim czasie. Powrót Skrzyni Przymierza z Kiriat-Jearim do Jerozolimy ma podwójne znaczenie: polityczne i duchowe. Arka nie jest niesiona, jak nakazuje tradycja, przez ludzi, ale wjeżdża do Jerozolimy na wozie ciągniętym przez woły, tak jak zrobili to Filistyni, zwracając skrzynię, gdy dosięgła ich zaraza, a posąg ich boga Dagona został rozbity. Jest więc w tym powrocie zawarta symbolika polityczna. W drodze do Jerozolimy cały naród się raduje, a Dawid pławi się w chwale. Ludzie tańczą przed Arką, śpiewają, grają na harfach i tamburynach. Dzień powrotu najświętszego przedmiotu Hebrajczyków jest świętem większym od wszystkich innych. Jednak po drodze dochodzi do zdarzenia, które zdumiewa i napawa grozą. Kiedy wóz z Arką dojeżdża do miejsca zwanego klepiskiem Nachona, jeden z zaprzężonych wołów potyka się i święta skrzynia o mało nie spada z wozu. Na ratunek biegnie Uzza, brat wyświęconego strażnika Arki, i wyciąga rękę, aby ją podtrzymać. Ku zdumieniu i przerażeniu gapiów mężczyzna pada martwy, porażony mocą Skrzyni Przymierza. W obecności Arki nie liczą się więc zamiary, każdy powinien się mieć na baczności, ponieważ to obiekt niezwykle groźny.

Przestraszony tym wydarzeniem król Dawid nie jest do końca pewien, czy powinien wprowadzić święty artefakt do byłej stolicy Jebuzytów. A może łamie tym samym wolę Boga i spotka go za to kara? Po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że należy uświęcić przybycie Arki złożeniem ofiary całopalnej. Król nie wie jednak, gdzie Arka powinna trafić. Przecież w Jerozolimie nie ma jeszcze świątyni ani nawet nie sprowadzono Namiotu Spotkania. Skrzynia trafia więc na kilka miesięcy do domu Obeda Edomczyka z Gat. Mimo że Arka jest śmiertelnie niebezpieczna, w domu Obeda wszyscy cieszą się nadzwyczajnym zdrowiem, a jak wspominają pisma rabiniczne, kobiety z rodziny Obeda rozkwitają wyjątkową płodnością. Dopiero po ustawieniu Przybytku Skrzynia Przymierza opuszcza dom Obeda, który odtąd cieszyć się będzie szczególnym szacunkiem mieszkańców Jerozolimy.

Nowe Przymierze

Przybycie Arki do Jerozolimy czyni z Dawida władcę, który ma specjalny układ z Bogiem. Tym razem to już nie cały naród, ale on sam zawiera przymierze ze Stwórcą. Król jest tak szczęśliwy z powodu obecności Arki, że upojony wesołością, a zapewne także mocnym winem, wykonuje przed nią taniec radości. To dziwne i niezrozumiałe naruszenie zasad kultu, jakie wyznaczył Mojżesz. Nie wiemy, jak należy ocenić ten dziwny taniec króla. Czy był to jedynie objaw silnych emocji? A może pogański obyczaj wynikający z faktu, że Dawid tak naprawdę nie był stuprocentowym Izraelitą i jako potomek ludów Moabu i Kanaanu podkreślił tym zachowaniem wierność nieczystemu z punktu widzenia Żydów dziedzictwu kultury Rut i Tamar? Czy o takie same naruszenia zasad prawa Mojżeszowego nie będzie oskarżany Jezus z Nazaretu, który uważał się właśnie za potomka Dawida, króla, który nie był czystej krwi żydowskiej.

Czystość krwi jest postulatem stale przewijającym się w pismach Starego Testamentu. Dlatego wybór Dawida na króla Izraela jest wydarzeniem niezwykłym. Mieszaniec obejmuje władzę nad narodem uznającym się za wybrany i nieskazitelnie czysty od obcej krwi. Do tego ustanawia nowe zasady wiary i kultu – nazwane przez autorów Biblii Przymierzem Dawidowym – i ku zdumieniu swojego otoczenia rozpoczyna budowę stałej, nieprzenośnej świątyni pańskiej. „Patrz! Ja mieszkam w domu z drzewa cedrowego, a Skrzynia Boża jest pomieszczona w środku namiotu" – tłumaczy swoją decyzję prorokowi Natanowi. Cóż jednak jest złego w namiocie, skoro jest symbolem ucieczki całego narodu z niewoli egipskiej? Otóż Dawid nie tylko zmienia tradycję pasterską, ale nagina do swojego interesu politycznego zasady prawa Mojżeszowego. Król jest więc na swój sposób heretykiem, ale reformatorem i uzurpatorem w jednym. Nowe Przymierze zostaje zawarte z rodziną Dawida, niezależnie od tego, czy jej członkowie będą ludźmi pobożnymi czy bezbożnikami. A w centrum tej całej operacji propagandowej gruntującej władzę nowej dynastii stoi niezwykły przedmiot, który nie jest już tylko symbolem władzy boskiej, ale coraz bardziej atrybutem władzy królewskiej. Jak to celnie ujął historyk Roderick Grierson: „Dawid nie zbuduje domu dla Boga; to Bóg zbuduje dom dla Dawida".

Dawid nie doczeka końca budowy Świątyni Jerozolimskiej, umiera 20 lat po jej rozpoczęciu. Zostawia jednak po sobie trwały pomnik swojej wielkości i powód panowania jego dynastii. Odtąd ród Dawida będzie stanowić żydowską arystokrację, z której ma nadejść Mesjasz – duchowy i polityczny przywódca, który według proroctw uczyni Izrael największą potęgą świata. Taki jest właśnie sens całej historii Dawida i Salomona zawartej w Biblii. Jej charakter wskazuje, że jest napisana na polityczne zamówienie ludzi władzy, niczym kronika Galla Anonima gloryfikująca dynastię Piastów. Pierwiastek religijny ma jedynie scementować ufność narodu wobec nowego suwerena. Arka Przymierza jest w tej historii kamieniem węgielnym nowego państwa opartego na starym porządku. Kto ma Arkę, ten ma władzę. Starożytny Izrael przestaje mieć rację bytu, kiedy Arka ginie uprowadzona przez Babilończyków lub – jak wolą inni – wykradziona przez Menelika, syna króla Salomona i królowej Saby. Bez niej świątynia jest jedynie zwykłym budynkiem.

Arka Przymierza to przedmiot szczególny, o niezwykłej mocy. Każdy, kto jej dotknął, ginął jak rażony piorunem. Zarówno Biblia, jak i mistyczne księgi żydowskie wspominają, że święta skrzynia emitowała światło, które pojawiało się na pokrywie przebłagalnej między dwoma cherubami zwróconymi głowami do siebie. Co znamienne, w ciągu wieków światło to powoli zaczęło gasnąć. Izraelici interpretowali to jako opuszczenie ich przez Boga. Wierzyli, że blask był powiązany ze wspomnianą Szechiną – chmurą ukazującą Bożą obecność w Miejscu Najświętszym.

I znowu warto się odnieść do interpretacji tego zjawiska zaproponowanego przez Ericha von Dänikena, który uważał, że cheruby tworzyły w rzeczywistości dwa elementy anteny dipolowej lub urządzenia generujące wyładowania elektryczne pomiędzy okładkami kondensatora. Żadne wykopaliska archeologiczne nie potwierdzają jednak możliwości wytwarzania kondensatorów elektrycznych w czasach starożytnych. Nie oznacza to wcale, że takie urządzenia nie istniały. W egipskiej świątyni bogini Hathor w mieście Dendera znajduje się starożytny rysunek Egipcjanina trzymającego urządzenie przypominające żarówkę, w której umieszczony jest „wąż" lub żarnik. Co mogło zasilać taką „żarówkę"? Wiemy, że w połowie III w. p.n.e. powstała tzw. bateria bagdadzka, która w zależności od wielkości wytwarzała napięcie powyżej 1,1 V. Bateria ta służyła prawdopodobnie jako ogniwo galwaniczne do złocenia małych przedmiotów. Jeszcze do niedawna bagdadzcy złotnicy używali własnoręcznie budowanych ogniw galwanicznych, różniących się zasadniczo od rozpowszechnionych na świecie.

Powrót na Wzgórze Moria

Hipotezy Ericha von Dänikena, Rodneya Dale'a i George'a Sassoona są bardzo pociągające, ale nie opierają się w zasadzie na żadnych źródłach historycznych. Są bardzo swobodną interpretacją wydarzeń opisanych w Biblii, która za źródło typowo kronikalne uznana być nie może. Nie wiemy, czy wydarzenia opisane w Księdze Wyjścia w ogóle się rozegrały. Nie istnieją też żadne twarde dowody archeologiczne potwierdzające panowanie królów Dawida i Salomona oraz istnienie zbudowanej przez nich świątyni. Jedyne istniejące pozostałości Wielkiej Świątyni Jerozolimskiej, zwanej zwyczajowo Drugą Świątynią, są fragmentem przybytku zbudowanego prawdopodobnie w czasach Heroda Wielkiego, chociaż i w tej kwestii toczy się spór między historykami.

"Rzeczpospolita"