r e k l a m a

Nadwiślański świt z pokładu krypy

Piotr Szymaniak 13-07-2009, ostatnia aktualizacja 13-07-2009 15:30

Choć tradycja rejsów ze Śródmieścia na Bielany sięga XVII wieku, to od 50 lat jest martwa. Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła chce to zmienić i reaktywuje wyprawy drewnianą krypą w dół rzeki. I to o czwartej rano.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Dzisiaj nad ranem z Portu Czerniakowskiego krypa Basonia wyruszyła z kilkunastoma osobami na pokładzie w inauguracyjny rejs. Rześkie powietrze, mgiełka unosząca się nad wodą, śpiew mew, rybitw, traczy czy czapli i oczywiście wschód słońca: tak wygląda nadwiślański świt widziany z perspektywy łodzi. Co rano do końca wakacji członkowie fundacji będą zabierać na wycieczkę w czasie i przestrzeni kilkunastu warszawiaków. I to nie tylko rannych ptaszków, bo tę samą trasę łódź pokonuje o godz. 18.

– Robimy to samo co warszawiacy robili przez wieki, a w dodatku można ludziom pokazać coś tak fajnego jak Wisła o poranku. Jak widać zapotrzebowanie jest duże, bo na krypie mamy komplet - mówi Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła.

Rejsy w ramach programu "Na Belany" nawiązują do tradycyjnych wypraw warszawiaków na zabawę nad brzegami Wisły. Choć pierwszy rejs w dół rzeki z zabawą niewiele miał wspólnego.

– W czasach, gdy w Warszawie panowała zaraza cholery ktoś wpadł na pomysł, by na przebłaganie Pana przewieźć obraz św. Bonifacego, cudami słynący, z katedry św. Jana do klasztoru Kamedułów na Bielanach – snuje opowieść Przemek Pasek, szef fundacji, sternik i przewodni w jednej osobie. – W drugi dzień wesołych świątek 1673 roku, wyruszono taką krypą, z obrazem, który potem umieszczono w klasztorze. Zaraza zniknęła, więc potem co roku tę tradycję odnawiano. Z czasem wyprawy na Bielany straciły swój sakralny charakter i przemieniły się w huczne święta i zabawy z okazji wydawania za mąż ubogiej acz cnotliwej panny ze Starego Miasta.

Teraz od lata na Bielanach karuzela się nie kręci, ale i tak warto się wybrać w rejs łodzią, którą kiedyś Wisłą przewożono krowy, owoce albo nawet wozy. Po drodze krypa zawija m.in do portu Praskiego, gdzie można zobaczyć zabytkowy dworzec wodny, a podczas żeglugi, wylegując się na wygodnych leżakach słuchać opowieści o zatopionych łodziach, z kosztownościami złupionymi przez Szwedów z Zamku Królewskiego, nieistniejących mostach, starych rzecznych wygach, dawnych rzeki biegach i innych, jak mówi Pasek, wiślanych sytuacjach.

– Piękny pomysł, wygląda na to, że zaczyna się żegluga na Wiśle znowu. Sam pływałem po Wiśle 30 lat temu. Rzeka się zmieniła, sporo wypłyceń, ale nadal jest fantastycznie – mówi Piotr Kajak, jeden z pasażerów pierwszego rejsu o świcie. – Najbardziej podobały mi się mgły nad wodą - dodaje jego żona Krystyna.

– Przy takiej pogodzie jest naprawdę przepięknie. Pierwszy raz widzę Warszawę z perspektywy środka Wisły – zachwyca się Ewa Kominek.

Udział w codziennych wyprawach jest darmowy, jednakże ze względu na duże zainteresowanie trzeba się zapisywać telefonicznie. Szczegóły w ramce.

Każdego dnia są cztery rejsy, w lipcu:

1 rejs zaczyna się o godzinie 4 rano

- zbiórka 3.45 na przystani w Porcie Czerniakowskim na barce Herbatnik (vis a vis skrzyżowania ul. Czerniakowskiej z ul. Łazienkowską)

2 rejs zaczyna się o godzinie 6 rano

- zbiórka 5.45, przy źródełku bielańskim pod Klasztorem Kamedułów przy ul. Dewajtis

3 rejs zaczyna się o godzinie 18

- zbiórka o godzinie 17.45 na przystani w Porcie Czerniakowskim na barce Herbatnik (vis a vis skrzyżowania ul. Czerniakowskiej z ul. Łazienkowską)

4 rejs zaczyna się o godzinie 20

- zbiórka 19.45, przy źródełku bielańskim pod Klasztorem Kamedułów przy ul. Dewajtis

Rejsy są bezpłatne. Obowiązuje jednak rezerwacja miejsc pod numerem telefonu: 605 143 904, codziennie od 10 do 18. Nie przyjmujemy zapisów sms-ami, mailami ani przez pocztę głosową, nie oddzwaniamy. Należy się dodzwonić samemu i zapisać. Nie przyjmujemy rezerwacji grupowych, każdy musi zadzwonić samodzielnie i się zapisać, chyba że rezerwacja jest dla członków jednej rodziny.

Na rejs należy zabrać ubranie chroniące przed deszczem, wiatrem i słońcem, oraz buty terenowe. Nie wpuszczamy na krypę w szpilkach!!! Warto zabrać aparat foto lub kamerkę żeby nakręcić nadwiślański świt z wydrą na pierwszym planie. Na rejs przychodzimy trzeźwi i wypoczęci.

Życie Warszawy