r e k l a m a

Twarze nad rzeką

Natalia Bet 19-08-2009, ostatnia aktualizacja 20-08-2009 09:05

Galeria portretów warszawiaków połączy oba brzegi Wisły. Na zdjęciach są młodzi i starzy. Ale wszyscy nie wyobrażają sobie życia bez spacerów nad Wisłą.

Z aparatem Agnieszka Wlazeł planuje pojawiać się w różnych punktach miasta
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Z aparatem Agnieszka Wlazeł planuje pojawiać się w różnych punktach miasta

Animatorkę kultury Agnieszkę Wlazeł najczęściej można spotkać z aparatem fotograficznym nad brzegiem rzeki. Robi zdjęcia spacerowiczom.

Zwabić ludzi

Są jej niezbędne do zrealizowania niecodziennego projektu „Licznik poparcia”, który ma zmienić myślenie warszawiaków o Wiśle.

– Chciałabym, żeby jej brzegi stały się chętniej odwiedzanym miejscem przez mieszkańców. Nie chodzi o to, aby ściągać tam na siłę wielkie tłumy. Wystarczy, żeby zachęcić do codziennych spacerów – tłumaczy Agnieszka Wlazeł, jednocześnie koordynatorka Festiwalu Sztuki nad Wisłą Przemiany.

Animatorka fotografuje warszawiaków zwykle podczas imprez, które odbywają się w pobliżu barki przy moście Świętokrzyskim. Ale teraz chce wyjść z akcją w miasto. – W projekt zaangażuję innych fotografów – mówi.

Do tej pory powstało około 200 portretów ludzi w różnym wieku: od małego chłopca po jego pradziadka. W sumie galeria ma liczyć ok. 600 twarzy. Wystawa zostanie pokazana w październiku na zakończenie festiwalu Przemiany. Zdjęcia pojawią się na całej długości mostu Świętokrzyskiego. Już teraz kilkadziesiąt z nich można oglądać na stronie internetowej: www.przemianywisly.pl.

Zdjęcia i opowieści

Zdaniem Agnieszki Wlazeł, brzeg Wisły to dziwna przestrzeń. – Wytwarza się tu atmosfera podobna do panującej na szlakach górskich – uważa fotograf. – Warszawiacy oglądają miasto głównie z perspektywy okien swoich samochodów. A spacerując bulwarem Wisły, zaczynamy zauważać innych ludzi, zatrzymujemy się, aby porozmawiać i pośmiać się.

Artystka zanim zrobi zdjęcie, prosi każdą osobę o kilka słów na temat Wisły. Padają różne.

– „Nad rzeką nie ma czego szukać” albo „Wspaniałe są te dzikie brzegi. W wielkim mieście mamy kawałek prawdziwej przyrody”. Podczas pracy najbardziej zaskoczyło ją, jak mało wiedzą warszawiacy o swojej rzece.

– Ciągle jeszcze zbyt mało osób zaprzyjaźnia się z rzeką – uważa Agnieszka. – Spotykam ludzi, którzy mieszkają od urodzenia na Pradze, a dopiero niedawno po raz pierwszy przyszli nad Wisłę. Są zdziwieni, że jest tu tak przyjemnie. Ale niektóre twarze zaczynam już rozpoznawać – cieszy się.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy