Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Triumf muzyki z wyobraźnią

Adam Ciesielski 03-06-2009, ostatnia aktualizacja 05-06-2009 11:28

Frank Zappa (1940-1993) nigdy do Polski nie zawitał, za to muzykę charyzmatycznego gitarzysty i kompozytora zagrał nam w środę jego syn Dweezil. Jego projekt Zappa Plays Zappa miał w przepełnionej Stodole owacyjne przyjęcie.

autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

Wiadomo, że dzieci muzyków często wybierają drogę rodziców. Często z mało porywającym skutkiem, czego dowodem wątłe kariery Juliana i Seana Lennonów, sporej gromadki rozsianych po świecie potomków Boba Marleya, Adama Cohena (syna słynnego Leonarda), nie mówiąc już o żałosnym przykładzie Lisy Marii Presley. Przypadki rzeczywistych talentów i wielkich karier, takich jak Natalie Cole (córka Nata "Kinga") zdarzają się znacznie rzadziej.

Dweezil Zappa  nie podpada pod żadną z tych dwóch kategorii. Najstarszy syn Franka Zappy, dobiegający dziś czterdziestki, od dawna występuje w filmach i serialach jako aktor, ale realizuje się także w muzyce. Już jako nastolatek miał własny program w MTV, obecnie ma na koncie osiem samodzielnych płyt. Ostatnio sięgnął po twórczość ojca, z którym przecież w 1984 r. nagrał album "Them or Us" (wśród plejady wykonawców byli wtedy m.in. Johnny "Guitar" Watson, Steve Vai, George Duke i siostra Dweezila - wokalistka Moon Unit Zappa). Przed trzema laty stworzył projekt Zappa Plays Zappa, z którym objeżdża świat i z którym w 2009 roku zdążył zdobyć Grammy. 

Jeśli to przedsięwzięcie komercyjne, to nie nachalne, bez  uszczerbku dla zamiaru oddania hołdu twórczości genialnego ojca. Dweezil - sam wyborny gitarzysta - skrzyknął  zdolnych instrumentalistów młodszej generacji, którzy wykonywanie z pietyzmem fenomenalnie barwnej muzyki Franka Zappy traktują jako wyzwanie warte grzechu. Zespół z ogniem zagrał kilkadziesiąt utworów, odzwierciedlając ogromną rozpiętość zainteresowań słynnego kompozytora – od rocka i jazzu po awangardową muzykę poważną.

Oklaskiwaliśmy   m.in. "Cosmic Debris", "Chunga's Revenge" i "Dumb All Over". Ze wzruszeniem słuchaliśmy jazz-rockowo brzmiącego kawałka "Peaches en Regalia", pochodzącego z   z albumu "Hot Rats", powstałego w 1969 roku, kiedy właśnie urodził się Dweezil. 

W  interpretacjach nie zabrakło tak charakterystycznej dla Franka Zappy ironii,  humoru, klimatu  muzycznego kabaretu. Feeria pełnych wyobraźni pomysłów przywodziła na myśl  dzisiejszą codzienność rocka, która w tym porównaniu jawi się zupełnie bezbarwnie.

Ponad dwugodzinny koncert, podczas którego w Stodole niewątpliwie pojawił się duch Franka Zappy, zakończyła owacja na stojąco i seria energetycznych bisów, tak potrzebna zziębniętym tej wiosny warszawiakom. 

Życie Warszawy