Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Ze wspomagaczem pod rękę

Ewa Zwierzchowska 19-04-2010, ostatnia aktualizacja 19-04-2010 10:50

Stawiają na nogi w kilka minut, rozjaśniają umysł, pozwalają skupić się w trudnych momentach. Ale jednocześnie zawierają dużo cukru i są kaloryczne. Przedstawiamy plusy i minusy napojów energetyzujących.

Czy zwykła kawa wystarczy, czy musisz sięgnąć po coś mocniejszego? (zdjęcie pochodzi z serwisu <a href=http://pixmac.pl>pixmac.pl</a>)
źródło: bank zdjęć pixmac.pl
Czy zwykła kawa wystarczy, czy musisz sięgnąć po coś mocniejszego? (zdjęcie pochodzi z serwisu pixmac.pl)

Pierwsze wiosenne tygodnie są dla wielu z nas ciężką próbą: osłabieni, pozbawieni energii po mroźnej zimie nie mamy siły ani ochoty na wykonanie najprostszych czynności. Część ratuje się hektolitrami kawy, niektórzy łykają witaminy, jeszcze inni sięgają po różne napoje energetyzujące. Mają one wiele zalet: działają szybko, są stosunkowo tanie i dostępne - można je kupić niemal w każdym sklepie spożywczym. Dietetycy ostrzegają jednak: nie można przesadzać, a przedawkowanie grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi!

Złoty składnik

Jak działają takie specyfiki? – Nie dodają one energii w sensie wartości odżywczych, ale są w stanie "zmusić" układ nerwowy do szybszej i bardziej efektywnej pracy – tłumaczy Magdalena Jarzynka, dietetyk z poradni dietetycznej Dietosfera. Pobudzają ośrodkowy układ nerwowy, dzięki czemu znika zmęczenie, polepsza się nastrój i koncentracja. Zadziałają, gdy potrzebujemy szybko otrząsnąć się z letargu i nie mamy możliwości i warunków do odpoczynku i regeneracji sił w naturalny sposób.

Dietetycy podkreślają, że wiele osób nie odróżnia napojów energetyzujących od izotonicznych. – Pierwsze mają za zadanie tylko nas pobudzić i nie są polecane w przypadku wysiłku fizycznego. Drugie są przeznaczone dla sportowców. Pomagają uzupełnić poziom elektrolitów i dodają energii w postaci kalorii – wyjaśnia Magdalena Jarzynka.

W przypadku większości energizerów główną substancją pobudzającą jest kofeina. Nie zawierają alkoholu. Jedna porcja napoju (cała puszka lub buteleczka tzw. "shota" - czyli mniejszego odpowiednika wystarczającego na jeden duży łyk) dostarcza przeciętnie 80 mg kofeiny.

Dzięki kofeinie liczba skurczy serca na minutę rośnie, a ciśnienie krwi znacznie się podnosi. – Przedłuża czas wysiłku fizycznego i psychicznego, umożliwia koncentrację i zachowanie czujności – wyjaśnia Magdalena Jarzynka. – Przy okazji może spalać też tkankę tłuszczową – dodaje.

Pobudzający koktail

Częstym składnikiem energizerów jest również aminokwas tauryna. – Ma właściwości detoksykujące, bo szybciej usuwa niepotrzebne składniki z naszego organizmu, a także podobnie jak kofeina - pobudzające – mówi dietetyk. Pozwala też mięśniom na szybszą regenerację. – Naturalnie w małych ilościach występuje w rybach czy owocach morza – wyjaśnia Magdalena Jarzynka.

Wbrew obiegowym opiniom tauryna w takich specyfikach nie pochodzi z... byczych jąder lub nasienia. To syntetyczna substancja.

Niektóre napoje zawierają też guaranę, która jest również źródłem kofeiny. – Ta roślina zawiera jednak 2,5 razy więcej kofeiny niż kawa – podkreśla dietetyk. - Jednak jest uwalniana wolniej w organizmie niż kofeina. Efekt nie jest więc natychmiastowy – zaznacza.

Czasem producenci także dodają wyciąg z żeń-szenia, miłorząb japoński czy inne składniki, które dodatkowo maja wzmacniać działanie kofeiny.

Dietetycy podkreślają, że oprócz kofeiny, tauryny i guarany napoje energetyzujące mają jeszcze jeden składnik, którego nie można pominąć - cukier. – To jednak puste kalorie. Tak, jak w przypadku coli czy innych napojów gazowanych – mówi Magdalena Jarzynka. – Wypicie jednej puszki pokrywa około 40 proc. dziennego zapotrzebowania na cukier – dodaje.

Lekki jak piórko

– Jeśli już musimy sięgnąć po napój energetyzujący, wybierzmy wersję light, która dostarcza mniej kilokalorii, bo jest słodzona słodzikiem – radzi dietetyk. – Liczba substancji aktywnych jest taka sama, więc ma takie same właściwości pobudzające jak zwykły napój. Taka wersja jest też lepsza dla osób odchudzających się – dodaje.

Nowością na rynku są tzw. "shoty". Czyli napoje energetyzujące w mniejszych opakowaniach - wystarczające akurat na jeden łyk. W przeciwieństwie do tradycyjnych specyfików, nie są gazowane. Nie trzeba ich również pić schłodzonych.

– Zawierają skondensowaną dawkę kofeiny - w 60 mililitrach napoju jest 80 mg kofeiny, czyli tyle samo co w puszce o objętości 250 ml – wyjaśnia Magdalena Jarzynka. – Zawierają o jedną trzecią mniej kalorii niż w tradycyjnym opakowaniu – zaznacza.

Po pierwsze nie szkodzić

Dietetycy ostrzegają jednak, że zarówno po tradycyjne energizery, jak i w wersji light czy tzw. shoty należy sięgać tylko od czasu do czasu. Nie wolno ich nadużywać. – To jednak nie tylko dodatkowe kalorie, ale przede wszystkim bardzo duża dawka kofeiny. Powinniśmy więc po nie sięgać tylko w nagłych przypadkach, np. przed trudnym egzaminem czy długą podróżą – ostrzega Magdalena Jarzynka.

– Często nie zwracamy uwagi, że kofeinę przyjmujemy także w innej postaci, np. czekoladzie czy kawie. Zbyt duża ilość może nam zaszkodzić – mówi dietetyk. Mogą pojawić się m.in. podwyższenie ciśnienia, nadpobudliwość, brak snu, niepokój, bóle głowy, arytmia serca czy kłopoty z koncentracją. – Wypłukujemy też magnez i wapń z organizmu – dodaje.

– Poza tym duża ilość przyjętego cukru sprawia, że jego poziom w pewnym momencie zaczyna gwałtownie spadać. Zaczynamy odczuwać nagłą senność, a nie pobudzenie – zaznacza Magdalena Jarzynka. Jest też grupa osób, które w ogóle nie powinny sięgać po energizery. – Nie są wskazane dla kobiet w ciąży, osób z nadciśnieniem, chorobami krążenia, dzieci czy karmiących mam – wylicza. Uważać powinny też sportowcy.

– Jeśli ktoś uprawia sport, ma wysokie ciśnienie i wypije napój energetyzujący, może sobie tylko zaszkodzić. Mogą pojawić się zaburzenia pracy serca – podkreśla dietetyk. Ostrożność powinny zachować osoby nerwowe i zestresowane, bo kofeina niekorzystnie wpływa na działanie układu nerwowego.

Przyjemne odpowiedniki

Zamiast po energizera można np. sięgnąć po filiżankę kawy lub chociażby zielonej herbaty. – Taka ilość kawy zawiera tyle samo kofeiny co np. puszka napoju energetyzującego, ale jest zdrowsza – wyjaśnia Magdalena Jarzynka. Ma m.in. spore ilości przeciwutleniaczy (polifenoli), które są w stanie zapobiegać chorobom serca i nowotworom. Pewną alternatywą jest również kieliszek białego lub czerwonego wina.

– Najlepiej na wiosnę dodać sobie jednak energii poprzez zmianę stylu życia, odpowiednią dietę – podkreśla Magdalena Jarzynka. – Po zimie jesteśmy "wypłukani" z witamin i składników mineralnych, a przez to osłabieni – dodaje.

– Gdy czujemy się zmęczeni, możemy też sięgnąć po tabletki dostępne w aptece bez recepty - najlepiej wybrać multiwitaminę z dodatkowymi substancjami np. żeń-szeniem – radzi dietetyk.

Jeszcze więcej o zdrowiu, urodzie i modzie znajdziesz w serwisie uroda.zyciewarszawy.pl

uroda.zyciewarszawy.pl