Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Muszelka do poprawki



Ewa Zwierzchowska 10-05-2010, ostatnia aktualizacja 10-05-2010 10:28

Lifting twarzy czy powiększanie biustu to już przeszłość. Niezadowolone z wyglądu swoich miejsc intymnych panie coraz częściej uciekają się do pomocy skalpela. Dziś możliwe jest nie tylko odsysanie tłuszczyku z miejsc intymnych, ale także powiększenie magicznego punktu G

.

Jaki jest ten idealny kształt? (zdjęcie pochodzi z <a href=http://pixmac.pl>banku zdjęć pixmac.pl</a>)
źródło: bank zdjęć pixmac.pl
Jaki jest ten idealny kształt? (zdjęcie pochodzi z banku zdjęć pixmac.pl)

– Do mojego gabinetu przychodzą panie, które chcą zmienić wygląd i kształt miejsc intymnych. Oglądając miejsca intymne innych kobiet na przykład w filmach czy magazynach zauważają, że ich narządy odstają od normy. Nie są takie, jak powinny – opowiada dr Andrzej Jan Barwijuk, kosmetoginekolog i właściciel kliniki Medifem przy ul. Puławskiej.

Wszystko przez modę na gładkość

Skąd popularność zabiegów z zakresu ginekologii estetycznej? – W naszej kulturze od pewnego czasu utrzymywanie owłosienia w miejscach intymnych przestało być atrakcyjne. Uważa się, że zarost jest niemodny – tłumaczy dr Barwijuk. – A przy ogolonej i estetycznie wyglądającej okolicy narządów płciowych widać więcej niż kiedyś. Pacjentki oglądając się w lustrze zauważają pewne nieregularności czy ułomności i są skłonne dokonać "korekty" – mówi.


– Gdy pacjentka twierdzi, że jej zdaniem jest coś nie tak, staram się jej pokazać, jak powinny wyglądać te okolice – mówi. – Nie podejmuję się prowadzenia operacji, gdy nie widzę powodów albo czuję mocną presję tylko ze strony partnera - opowiada.

Kliniki oferują coraz bardziej wymyślne zabiegi z zakresu ginekologii kosmetycznej. Można np. odtworzyć błonę dziewiczą czy wybielić wargi sromowe.



Pośladki jak od rzeźnika


Najczęściej wykonywane są zabiegi poprawiające wygląd i funkcje miejsc intymnych. – Najczęściej do ich deformacji dochodzi w trakcie porodu. W naszym kraju dominuje przekonanie, że dla kobiet najlepszy jest poród siłami natury. A on często powoduje duże spustoszenie. Wskutek parcia dochodzi często do makabrycznego wręcz uszkodzenia tkanek miednicy mniejszej. Położnicy naciskają, aby kobiety rodziły nawet 4-4,5 kilogramowe dzieci – opowiada kosmetoginekolog. – Z drugiej strony wiele położnych standardowo przy porodzie nacina krocze uzasadniając to niebezpieczeństwem pęknięcia lub uszkodzenia zwieracza odbytu. Ale w 99 proc. krocze nacina się w nieumiejętny sposób - w kierunku jednego z pośladków. Potem wyglądają, jak po gigantycznym urazie – wyjaśnia.

U wielu pań w trakcie porodu pęka krocze lub jest bardzo rozciągnięte. Kliniki proponują m.in. labioplastykę - czyli zmianę kształtu warg sromowych większych i mniejszych w przypadku, gdy są za duże, zdeformowane lub asymetryczne.

Odchudzanie majteczek

Niektóre panie chcą zmniejszyć nadmiernie rozciągnięte wargi sromowe mniejsze. – Przeszkadzają w różnych czynnościach, np. jeździe na rowerze czy konnej a także podczas współżycia. Często pacjentki nie mogą założyć obcisłej bielizny czy stroju kąpielowego, bo zwracają na siebie uwagę – podkreśla dr Barwijuk.

Problemem bywa też kolor warg sromowych mniejszych . – U części pań są one bardzo ciemne - zawierają dużo pigmentu. Pacjentki pragną, aby były w kolorze pośladków czy twarzy. Umiemy pomóc w takich sytuacjach – wyjaśnia.


Współczesna chirurgia ma też odpowiedź na "wałeczki" w miejscach intymnych. Kliniki oferują m.in. liporedukcję wzgórka łonowego, czyli odsysanie tłuszczu nagromadzonego w okolicach łonowych za pomocą specjalnej sondy.

– Zdarza się to często u młodych kobiet, które przytyły i gwałtownie schudły. Ale tłuszczyk pozostał i im przeszkadza – wyjaśnia kosmetoginekolog.

Zastrzyki z kwasu


Najnowszą propozycją są zabiegi poprawiające jakość współżycia - np. uwydatnienie łechtaczki lub powiększenie tzw. punktu G. – Zabieg odsłonięcia łechtaczki wykonujemy po to, aby była bardziej dostępna podczas gry wstępnej. U niektórych pań jest schowana pod fałdami skórnymi – tłumaczy dr Barwijuk.

W przypadku powiększenia punktu G (Gräfenberga) chirurdzy wstrzykują pacjentce np. kwas hialuronowy (stosowany w salonach piękności jako wypełniacz zmarszczek) czy własny tłuszcz. – Te substancje sprawiają, że punkt jest bardziej podatny na pieszczoty, co potęguje doznania seksualne – mówi dr Barwijuk. Miejsce to jest uważane za jedną z najwrażliwszych stref erogennych u pań. Znajduje się na przedniej ścianie pochwy (ok. 5 cm od wejścia). Jego stymulacja dostarcza niektórym kobietom niezwykłych przeżyć seksualnych, a powiększenie jeszcze bardziej intensyfikuje przeżycia. Efekt utrzymuje się przez dwa lata. Miłosne tete-a-tete można zacząć już w cztery godziny po zabiegu.

Majsterkowanie z błoną

Coraz rzadziej wykonuje się natomiast zabiegi związane z błoną dziewiczą. – Odtwarzamy ją, np. gdy pacjentka utraciła dziewictwo na skutek urazu czy niewłaściwego stosowania tamponów. Rzadko zdarzają się przypadki, kiedy kobieta chce ją mieć ponownie, np. po porodzie jako gratyfikacja dla męża. Incydentalnie zdarzają się też muzułmanki, które przychodzą, aby odtworzyć błonę ze względów religijnych. W niektórych kręgach kulturowych dziewictwo zachowane aż do ślubu ma bardzo duże znaczenie – tłumaczy dr Barwijuk. Rekonstrukcja błony polega na nacięciu i oderwaniu strzępków ze ścian pochwy oraz zszyciu ich nicią.

W ofercie lecznic znajduje się również zabieg nacięcia błony. – Zdarza się, że błona jest bardzo twarda i nie daje się przerwać np. podczas współżycia. Nacinamy ją wtedy w znieczuleniu nożem chirurgicznym – opowiada kosmetoginekolog.

Jeśli członek, to przedłużanie

Niemal wszystkie zabiegi w ginekologii estetycznej są wykonywane mało inwazyjnymi metodami. Pobyt pacjentki w szpitalu jest ograniczony do minimum. W zależności od zabiegu trwa od kilku minut do kilkunastu godzin. Na przykład ostrzyknięcie punktu G trwa piętnaście minut. 
Rzadko pojawiają się komplikacje, np. delikatne plamienie czy krwawienie.


Aby się zoperować, trzeba mieć komplet badań, m.in. morfologię, badanie ogólne moczu, elektrolity, układ krzepnięcia, grupę krwi. Warto też zaszczepić się przeciwko żółtaczce wszczepiennej (WZW B). Średnia cena zabiegu to kilka tysięcy złotych. 


Niektóre kliniki dopieszczają nie tylko panie, ale też panów, oferując im zabiegi związane z plastyką członka. – Najpopularniejsze są te związane z jego długością i grubością. W opinii mężczyzn niemal zawsze jest niedostatecznie długi i o zbyt małym obwodzie. Ale te zabiegi są bardzo skomplikowane - ostrzega dr Barwijuk.

Ile to kosztuje*?

•powiększenie punktu G 2,5 tys. zł

•liporedukcja wzgórka łonowego 4 tys. zł

•labioplastyka 3,5 tys. zł

*klinika Medifem w Warszawie

Jeszcze więcej o zdrowiu, urodzie i modzie znajdziesz w serwisie uroda.zyciewarszawy.pl

uroda.zyciewarszawy.pl