Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zszywa ze sobą ludzi

Anna Kilian 28-04-2010, ostatnia aktualizacja 07-05-2010 10:08

Artystyczna osobowość wymykająca się łatwym klasyfikacjom – więcej niż projektantka, designerka czy stylistka. Może bardziej poszukiwaczka nowych ścieżek międzyludzkiej komunikacji. Z pewnością kobieta, która urzeczywistnia swoje marzenia: Monika Jakubiak, od dwóch lat z powrotem w Polsce.

Monika Jakubiak
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
Monika Jakubiak
Jeden z projektów Moniki Jakubiak dostępnych w Cybernetyki Szwalnia - showroomie Centrum Cybernetyki.
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
Jeden z projektów Moniki Jakubiak dostępnych w Cybernetyki Szwalnia - showroomie Centrum Cybernetyki.
Jeden z projektów Moniki Jakubiak dostępnych w Cybernetyki Szwalnia - showroomie Centrum Cybernetyki.
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
Jeden z projektów Moniki Jakubiak dostępnych w Cybernetyki Szwalnia - showroomie Centrum Cybernetyki.

W Polsce jest teraz międzywojnie

Spotykamy się na tarasie kawiarni Instytutu Teatralnego w wyjątkowo ciepłe i słoneczne południe. Monika Jakubiak pije kawę z ciepłym mlekiem ubrana w świetne różowe skrzyżowanie płaszcza z żakietem, dżinsy i czarne baleriny. Znowu mieszka w ojczyźnie, bo postrzega nasz kraj jako znakomite miejsce do rozpoczęcia nowego rozdziału w życiu. - Wszystko tu dopiero się rozwija, jest na starcie, jak w międzywojennej Polsce – mówi. – Jest tu tyle do zrobienia. To młody kraj z nową ekonomią i demokracją. Co więcej, mieszka tu już pokolenie, które nie pamięta komunizmu a przez to nie czuje się gorsze od swoich rówieśników w zachodniej Europie, nie ma kompleksów. Warszawa to takie fajne malutkie miasto, w którym dobrze się mieszka po dwunastu latach w gigapolis. A pracować można wszędzie, ponieważ uważam, że sukces nie jest przypisany do miejsca – stwierdza.

Kościan koło Poznania – stamtąd jako młoda kobieta wyjechała do Londynu. Było to w roku 1996. W brytyjskiej metropolii pracowała dla wielu znanych domów mody, m.in. Clements Ribeiro, DAKS, Hussein Chalayan i Jigsaw – bez żadnego uniwersyteckiego przygotowania w tej dziedzinie. Brak modowego dyplomu nigdy nie przeszkodził jej w karierze w tej branży. Nic więc dziwnego, że – kierując się własnym doświadczeniem – uważa, iż to nie „papier” jest najważniejszy a umiejętności i wyobraźnia poparte dobrymi referencjami.

W końcu zdobyła i dyplom. Po dwóch miesiącach pracy – polegającej na szyciu - w słynnej Central St. Martin`s School of Art & Design zaczęła studia i ukończyła je. – Zawsze chciałam się tam uczyć, ale kiedyś było to potwornie drogie. Teraz opłaty są symboliczne – tysiąc do trzech tysięcy funtów rocznie – stwierdza. – Dziś wystarczy pojechać do Londynu, popracować przez rok i zarobić na studia. W trakcie nauki też trzeba zarabiać, żeby się utrzymać. Na wszystko jest sposób - uśmiecha się.

Głodni Brytyjczycy i perła w koronie

W Londynie poczuła się jak ryba w wodzie: - To cudowne i niesamowite miasto, w którym można realizować marzenia i plany. Tam co trzecia osoba jest artystą – zachwyca się Monika.

– Londyn aż kipi modą. Każda dzielnica ma swój odrębny styl – zauważyłam to, mieszkając w wielu różnych rejonach miasta. Brytyjskie społeczeństwo jest głodne sztuki. Na jej wszelkie formy jest przyzwolenie i zapotrzebowanie. Zawsze znajdą się ludzie, którzy pomogą w realizacji projektów, bo czują podobnie jak my. Można wszystkiego próbować – najwyżej usłyszy się odmowę, ale trzeba się nauczyć nie traktować jej personalnie – opowiada Monika.

Po skończeniu studiów postanowiła pojechać do Indii, choć sam kraj nigdy jej specjalnie nie interesował. Po prostu wszyscy tam podążali. Brytyjczycy jeżdżą do najwspanialszej perły w koronie byłych kolonii jak warszawiacy na Mazury, a poznaniacy na Pojezierze Lubuskie. Monika wybrała Dżaipur. W stolicy Radżastanu położonego na północnym zachodzie subkontynentu nie znała nikogo. Wkrótce zaczęła pracować dla Anokhi – domu mody założonego w 1975 roku i prowadzonego w oparciu o zasady etycznego handlu - zainteresowanego rozwojem tylko na lokalnym indyjskim rynku.

Pomnik ryby

Będąc z powrotem w kraju, przekonała się, jak ciężko jest tu człowiekowi z własną inicjatywą. - Niestety w Polsce bardzo trudno jest założyć firmę i załatwiać biznesowe sprawy. Gdy tu z wróciłam, to pomimo tego, że mówiłam po polsku, czułam się jak w obcym kraju. Nie wiedziałam, jak załatwić najprostsze sprawy. Nie miałam nawet pojęcia, gdzie kupić bilet i jaki. Tym bardziej, że rzadko przyjeżdżałam do Polski, gdy jeszcze mieszkałam w Londynie a tam ani nie przyjaźniłam się z Polakami, ani nie żyłam w polskich gettach – mówi Monika Jakubiak.

Zauważyła też, że w naszym kraju – w którym nie ma języka mody ani profesjonalnego dziennikarstwa związanego z modą - za pełnoprawnych projektantów uważa się tylko tych, którzy tworzą ubrania sygnowane własnym nazwiskiem i mają ekskluzywne butiki, w których bywają celebryci. Nie myśli się o projektantach w kategoriach ludzi do wynajęcia przez firmy odzieżowe.

Monika Jakubiak jest także konsultantką i nauczycielką. Cztery lata temu – jeszcze w Wielkiej Brytanii - założyła Soulstitch. Jej firma oferuje warsztaty projektowania i szycia dla dzieci i osób niepełnosprawnych. Takie działania artystyczne – spajające, zszywające ze sobą ludzi - prowadziła m.in. w londyńskich Victoria and Albert Museum i Tate Britain oraz warszawskiej Zachęcie i Nowym Teatrze. Na wschodzie Polski – w wiosce Hieronimowo – razem z dziesięcioma dziewczynami szyła suknie balowe inspirowane historyczną przeszłością regionu. Na Suwalszczyźnie, w wigierskim Domu Pracy Twórczej przez trzy dni z grupą dwanaściorga dzieci i młodzieży projektowała, a potem wykonała pomnik ryby siei. W Warszawie jest pomysłodawczynią comiesięcznych spotkań i warsztatów poświęconych modzie prowadzonych w Centrum Cybernetyki. Tam też można kupić zaprojektowane przez nią ubrania z metką Cybernetyki Szwalnia. Poza projektowaniem Monika profesjonalnie doradza w sprawach związanych z modą i biznesem.

- Najbardziej liczą się emocje, to co dzieje się tu i teraz, między nami i w nas samych. W życiu ciągle ryzykuję. Najważniejsze jest, by założyć, że wszystko jest możliwe - podkreśla Monika Jakubiak.

uroda.zyciewarszawy.pl