r e k l a m a

Mieszkam ze sobą

Anna Nowacka-Isaksson 17-08-2009, ostatnia aktualizacja 24-08-2009 16:01

52-letnia pisarka i dziennikarka Kicki Biärsjö obala mity o samotnych w książce „Od singielki do osoby, która zamieszkała sama ze sobą”.

„Od singielki do osoby, która zamieszkała sama ze sobą”
źródło: materiały prasowe
„Od singielki do osoby, która zamieszkała sama ze sobą”

Przez wiele lat Kicki Biärsjö szukała życiowego partnera. – Chciałam być szczęśliwa, po prostu, tak normalnie – podkreśla w rozmowie z „Rz”. – Koncentrowałam się na znalezieniu właściwego mężczyzny.

Jako singielka nie czuła, że jest pełnym człowiekiem. – Byłam połową w oczekiwaniu na partnera – wyjaśnia. Myślała, że jedynym sposobem na znalezienie swojej tożsamości jest zamążpójście. Wówczas zyskałaby akceptację w oczach innych. Za swoją samotność należało się wstydzić.

Przyjaciele i znajomi przestali ją zapraszać na wspólne kolacje czy przyjęcia, gdzie wszyscy przychodzili w parach.

Kicki Biärsjö zaczęła chodzić na terapię, by umocnić swoją integralność. W głębi siebie nie chciała mieszkać z kimś pod jednym dachem. – Norma oczekiwań wobec takich osób jak ja jest tak silna, że zajęło mi dużo czasu, zanim mogłam wziąć odpowiedzialność za siebie i za moje wyobrażenia o tym, jak powinno wyglądać moje życie – tłumaczy.

Gdy to zrozumiała, zdecydowała się na zamieszkanie sama ze sobą. Oznaczało to świadomy wybór bycia w pojedynkę i osiągania zadowolenia, korzystanie z życia pełną garścią.

Czy „Od singielki do osoby, która zamieszkała sama ze sobą” ma stanowić formę zachęty dla osób samotnych do odważenia się na decyzję życia solo? – Mam nadzieję, że moja książka zainspiruje czytelników do życia takiego, jakie im samym odpowiada – mówi.

Czytaj więcej na www.rp.pl

"Rzeczpospolita"