r e k l a m a

Snajperki, plotkary, anioły

Monika Janusz-Lorkowska 21-12-2009, ostatnia aktualizacja 28-12-2009 16:03

Kobiety agresywnie walczą, ale nie wprost. Mężczyźni tego nie widzą – mówi socjolog Katarzyna Stadnik.

źródło: Corbis
 Anielice czy diablice?, Dziewczęta i kobiety w szponach seksualizacji  i agresji w perspektywie socjologicznej. Wnioski z badań Katarzyny Stadnik i Anny Wójtewicz z UMK w Toruniu. Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009
źródło: Rzeczpospolita
Anielice czy diablice?, Dziewczęta i kobiety w szponach seksualizacji i agresji w perspektywie socjologicznej. Wnioski z badań Katarzyny Stadnik i Anny Wójtewicz z UMK w Toruniu. Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009
Katarzyna Stadnik,  doktorantka socjologii UMK w Toruniu, anglistka
źródło: archiwum prywatne
Katarzyna Stadnik, doktorantka socjologii UMK w Toruniu, anglistka

Rz: Czy pani jest agresywna?

Katarzyna Stadnik: Gdy zaczęłam zbierać materiały do badań na temat agresji u kobiet, ze zdziwieniem odkryłam, że owszem, jestem.

I to częściej, niżbym przypuszczała. U swoich koleżanek też dostrzegam teraz agresję, której nie widziałam przedtem. Nie oznacza to, że tej cechy w nich nie było. To ja nie umiałam jej zdefiniować, pewnych zachowań odpowiednio nazwać. Według psychologów bowiem do działań agresywnych u kobiet należą zachowania, których w pierwszym odruchu nie uznalibyśmy za agresywne.

Jakie to zachowania?

Na przykład głośne mówienie o czyjejś wadzie, słabościach czy potknięciu w towarzystwie osób trzecich. Ale mówienie z troską w głosie, z udawaną życzliwością. To werbalna agresja kamuflowana również uśmiechem i puszczaniem oczka. Określana jest agresją „nie wprost”.

Dlaczego zainteresował panią ten temat?

Każdy socjolog musi posiąść dużą wiedzę o agresji. Mnie podczas studiów uderzyło, że w statystykach i porównaniach dotyczących agresji społeczeństw nie ma kobiet lub stanowią one nikły procent w tych danych. Zaczęłam sięgać do opinii psychologów na ten temat, zastanawiać się, czy rzeczywiście nie ma w nas agresji. Otóż jest i socjologia jako nauka powinna ją w jakiś sposób badać i mierzyć.

A w jaki jeszcze sposób kobieca agresja „nie wprost” się przejawia?

Czasem w niezauważalny dla osób trzecich. Tylko ofiara potrafi odczytać kontekst, w jakim słowa do niej zostały skierowane, i wie, że był to atak, że słowa miały zranić. Do agresji kobieta używa wiedzy, jaką ma na temat ofiary, informacji o jej życiu, przeszłości, słabościach, sekretach. Używa tzw. inteligencji makiawelicznej (umiejętność korzystania z wszelkich dostępnych środków, by osiągnąć cel – red.), zwanej też inteligencją społeczną. To potrzebna wiedza. Sabotowanie, ośmieszanie, a jeśli to konieczne, skuteczne wykluczanie z grupy, manipulowanie innymi – tu potrzebne są dobre umiejętności społeczne. Amerykańska naukowiec Pat Heim przyjrzała się agresji kobiet na gruncie zawodowym i pod tym kątem wyodrębniła typy kobiet.

Chodzi o typy kobiet w korporacjach...

Tak. Najczęściej spotykany to plotkara – z pozoru miła, ale dwulicowa. W momencie konfrontacji albo zaprzecza, albo trywializuje akt agresji. Jest też snajperka – na ogół anonimowa. Sprytnie miesza się z tłumem, namawiając innych, by nie traktowali jej rywalki poważnie. To taki wyborowy strzelec, który ośmiesza konkurentkę, puszczając przy tym oko. Sabotażystka – nie przekaże poleceń od szefa, zapomni o zostawieniu notatek służbowych, wpuści wirusa do komputera, głośno przy przełożonym podważa dokonania rywalki. Jest mistrzynią spisku, nieoceniona w zjednywaniu sobie popleczników, którzy będą bronić jej racji w konflikcie.

Dlaczego właśnie kobieta tak postępuje?

Bo nie może jawnie wystąpić jako agresor. Według amerykańskiej antropolożki Anne Campbell cała sztuka polega na tym, aby nie zostać wskazanym jako prowokator ataku i nie narazić się na rewanż. Byłaby wówczas natychmiast przegrana, bo działałaby wbrew powszechnie przyjętym normom społecznym – kobieta jest zawsze tylko opiekuńcza, troszcząca się o innych, łagodząca konflikty. Wybiera też ten rodzaj agresji z powodów ewolucyjnych. Ciało kobiety, tej, która ma rodzić dzieci, zawsze było cenniejsze niż mężczyzny, słabsza fizycznie płeć nie mogła wchodzić w otwarte konflikty. Ten schemat utrwalił się przez setki lat.

Kobieca agresja to również mechanizm adaptacyjny – jest nam potrzebna, by po prostu przetrwać i funkcjonować w życiu. Według Harry’ego Sullivana, amerykańskiego psychiatry i psychoanalityka, człowiekiem od najmłodszych lat kierują dwa motywy: zaspokojenie potrzeb biologicznych i bezpieczeństwo psychologiczne. Ten drugi zawiera pragnienia przynależności, uznania i władzy. A o to trzeba powalczyć.

Przeczytaj więcej na rp.pl.

Chcesz przeczytać więcej o zdrowiu, urodzie i modzie? Przejdź do serwisu uroda.zyciewarszawy.pl

Rzeczpospolita