Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Beton jak miejski notes

Anna Brzezińska 18-06-2009, ostatnia aktualizacja 19-06-2009 12:08

Dzięki nam Warszawa zyska kolor – przekonują twórcy graffiti i murali, którzy prowadzą właśnie szturm na Warszawę. A co na to ratusz? Zawarł już z artystami pakt pokojowy.

źródło: Życie Warszawy

Zacznę od bohaterów „Dzikości serca“. Później będzie „Popiół i diament“, „Easy Rider“, „Blade Runner“ – wymienia Piotr Janowczyk, autor graffiti, które zaczęło dziś powstawać na Cyplu Czerniakowskim. – Chcę nawiązać do klasyki kina i odnieść się do klimatu terenu pod mostem Łazienkowskim, gdzie odbywają się projekcje KinoMost .

Na sześciu filarach mostu Janowczyk, na co dzień wykładowca Akademii Fotografii i Akademii Sztuk Pięknych, namaluje filmowe postaci. Jego akcja, urozmaicona m.in. pokazem filmu „Grafficiarze“, występami grup teatralnych i didżejów to pierwsze wydarzenie Festiwalu Street Art Doping.

Graffiti na legalu

– Im więcej sztuki w przestrzeni miasta, tym mniej wandalizmu – uważa Robert Przepiórski, organizator festiwalu.

Do udziału w wydarzeniu zaprosił m.in. Elomelo, Sepe, studio Taki Myk i grupę 3fala. Swoje prace streetartowcy będą co tydzień, aż do połowy sierpnia, tworzyć m.in. przy skrzyżowaniu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia, rondzie Sedlaczka i przed Pałacem Kultury i Nauki.– Dzięki ich zaangażowaniu zmienimy miasto i spojrzenie na graffiti – uważa Przepiórski. Wtóruje mu Grażyna Lendzion, dyrektorka Zarządu Dróg Miejskich, która wskazała miejsca do malowania: – Jak powiedziałam synowi, że chcemy z grafficiarzami pozbyć się nieestetycznych bazgrołów, oniemiał. „Przecież dzikie malowanie to adrenalina“ – powiedział. Udowodnimy, że na rzecz poprawy wizerunku miasta można zrezygnować z emocji łączących się z nielegalnym działaniem.

Otwarcie festiwalu to niejedyne działanie streetartowe w ten weekend. W niedzielę w godz. 14 – 19 na placu Zamkowym powstanie pastelowy obraz na chodniku i malowane sprayem graffiti na przenośnej ścianie o wymiarach 2 na 5 m. Choć akcja ma komercyjny charakter, to jest okazją do poznania stylu pracy m.in. Marcina Minora, malarza i ilustratora.

Zdaniem Katarzyny Ratajczyk, z Biura Promocji Miasta, promowanie znanych autorów to jeden ze sposobów upowszechniania sztuki, dotychczas utożsamianej z podziemiem. Żeby jednak warszawskie murale czy graffiti, na wzór Berlina, Belfastu i Paryża, stały się atrakcją turystyczną, muszą spełnić jeszcze jeden wymóg.– Powinny być zakorzenione w życiu miasta, korespondować z nim – podkreśla Ratajczyk.

Energia na ścianie

Ten warunek spełniają murale Muzeum Powstania Warszawskiego. Dzięki współpracy m.in. z grupą Twożywo instytucja przetarła szlaki oficjalnej prezentacji street art w mieście. – Trzy lata temu zaprosiliśmy Twożywo do stworzenia pracy na naszym Murze Sztuki. Teraz co roku przygotowują murale powstańcze w mieście – mówi Jan Ołdakowski, dyrektor MPW.

W 2008 r. Twożywo ozdobiło ścianę kamienicy przy rondzie Daszyńskiego. Teraz najprawdopodobniej będzie pracować na budynku przy ul. Moliera. Z dużą przestrzenią doskonale poradzili sobie twórcy zrzeszeni z teatrem Delikates. Trzy tygodnie temu pomalowali front rozpadającej się kamienicy przy Waliców 14. To największy, bo mający aż 1400 mkw. mural w mieście.

Czy przybędą nowe? – Oby – mówi Janowczyk. – Street art to wyraz oddolnej energii wylewanej wprost na ściany, które artyści często traktują jak notes.

Życie Warszawy