r e k l a m a

Jagody, tatar i kluski

Maria Synoradzka 02-07-2009, ostatnia aktualizacja 02-07-2009 00:49

Stary Dom Towarzystwo Gastronomiczne, ul. Puławska 104/106, tel. 022 646 42 08, czynne codziennie od godz. 12 do ostatnie- go gościa, można płacić kartą.

Wnętrze restauracji sygnowanej nazwiskiem Piotra Adamczyka robi świetne wrażenie. Z kuchnią mogłoby być nieco lepiej
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Wnętrze restauracji sygnowanej nazwiskiem Piotra Adamczyka robi świetne wrażenie. Z kuchnią mogłoby być nieco lepiej
źródło: stockfood
źródło: Życie Warszawy

Stary Dom podbił moje serce bułkami z jagodami. Płaskie drożdżowe placki wypełnione są świeżymi owocami, obsypane kruszonką i bardzo słodkie. Pycha. Za tę prostą bułeczkę mogłabym oddać cały tutejszy jadłospis.

Szczerze mówiąc, początkowo nie paliłam się, żeby odwiedzić Stary Dom. Ogarniał mnie strach na myśl, że w knajpie, którą sygnuje swoim nazwiskiem aktor Piotr Adamczyk, na talerzu mogą się znaleźć rozgotowana marchewka albo zwietrzałe wieprzowe nóżki. Na szczęście zawiodłam się na całej linii.

Stary Dom robi bardzo dobre wrażenie. Przestronna jadalnia wygląda jak sala balowa. Z wysokim sufitem zwieńczonym surowymi postarzanymi belkami, licznymi balkonikami na galerii, wielkimi oknami ubranymi w kraciaste materie, bukietami kolorowych kwiatów i paprotkami na parapetach prezentuje się okazale. Na podłodze położono surowe deski, w holu zaś toskańskie kafle. Do surowego drewna pasują stare fotografie, na których a to ktoś rozbiera tusze mięsa, a to handluje na targu, a to pozuje z tasakiem.

Kuchnia w Starym Domu jest przyjazna, przyzwoita i umiarkowanie droga. W jadłospisie znalazły się potrawy zapomniane, a nawet takie, o których trzeba by powiedzieć, że zostały wyparte przez modniarskie menu.

Są tutaj między innymi kluski z serem, pyzy z dziurką okraszone cebulką, pierogi na słodko z owocami z puszystą śmietanką, gołąbki „jak u mamy“ w pomidorowym sosie, sztuka mięsa z chrzanem. Jest także sympatyczne menu dla maluchów. Przy opisach dań szef kuchni zdradza nam różne sekrety: że śledzie obmywa się kilkakrotnie w zimnej wodzie albo mleku, że befsztyk tatarski dobry jest dla słabych i rekonwalescentów, że galareta z wieprzowych nóg gotowana jest wolno, żeby rosół nie zbielał.

Ja postawiłam niemal wyłącznie na zapomniane i mało romantyczne potrawy mączne. Na początek jednak zamówiłam przystawki i zupy.

Chłodnik litewski okazał się zupą gęsta i aromatyczną, a dzięki dodanej botwinie miał wspaniały kolor świeżych buraków. Porcja kwaśnicy z wędzonką i grzybkami jest na tyle duża, że nasyci najgłodniejszego drwala. Z przystawek polecam tatara z polędwicy, podawanego na talerzu z wgłębieniem na mięso z żółtkiem jaja i wycięciem na brzegu na posiekane grzybki, cebulkę i ogórka.

Dania mączne były niestety rozczarowujące. Kluski z serem okazały się zwyczajnymi świderkami, do których dodano biały twaróg przesmażony ze skwarkami, wysypany wprost na makaron. A kluski śląskie z dziurką były twardawe i zupełnie niesłone.

Brawa Domowi należą się za przywracanie potraw zapomnianych. Kuchnia tutaj jest na poziomie, ale znakomitości, poza rewelacyjnymi jagodnikami, nie zauważyłam. Jednak na niedzielny obiad z rodziną to miejsce w sam raz. Nie najłagodniejsze dla żołądka – jak to typowa kuchnia polska – ale przyjazne dla podniebienia i portfela.

Informacje dodatkowe:

• parking – nie

• klimatyzacja – tak

• sektor dla palących – tak

• karta win – nie

• menu i atrakcje dla dzieci – tak

• Internet bezprzewodowy – nie

jedzenie 4

atmosfera 5

obsługa 3

wegetariańska uczta

Pasztety z gorącego pieca 24 zł

Chłodnik litewski z botwiną 12 zł

Pierogi cielęce/kapuściane/ruskie 23 zł

Bułki z jagodami 8 zł

rachunek 67 zł

Życie Warszawy