r e k l a m a

Jak robi się mistrzostwa

Krzysztof Lech 16-05-2011, ostatnia aktualizacja 17-05-2011 21:58

Znakomita organizacja, miła obsługa, wspaniała atmosfera. To wrażenia z zakończonych w niedzielę na Słowacji mistrzostw świata w hokeju. Złoto dla Finów, ale wygrali też Słowacy.

*Sympatyczna maskotka  mistrzostw  – Goooly  – znakomicie bawiła kibiców podczas meczów  hokejowych
autor: Krzysztof Lech
źródło: Życie Warszawy
*Sympatyczna maskotka mistrzostw – Goooly – znakomicie bawiła kibiców podczas meczów hokejowych
autor: Krzysztof Lech
źródło: Życie Warszawy
autor: Krzysztof Lech
źródło: materiały prasowe

Mistrzostwa świata w hokeju na lodzie rozmachem i wielkością aren nie dorównają piłkarskim. W kontekście naszego Euro warto jednak podpytać Słowaków, jak robi się znakomitą imprezę i jak buduje się sympatyczną otoczkę wokół niej.

75. Hokejowe Mistrzostwa Świata pierwszy raz w historii odbyły się na Słowacji. W tym roku mistrzami zostali Finowie (drugi raz w historii), którzy w finale rozgromili Szwecję 6:1. Reprezentacja Słowacji szybko zakończyła sportową rywalizację, zajmując 10. miejsce, ale Słowacy kochają hokej i nawet gdy ich drużyna odpadła, atmosfera mistrzostw nie „siadła”.

Dwie hale za pół miliarda zł

Miastami gospodarzami były Bratysława i Koszyce. Na potrzeby mistrzostw zmodernizowano, a praktycznie zbudowano od nowa Steel Arenę Koszyce (8,3 tys. miejsc) i Orange Arenę w Bratysławie (10 tys.). Ta pierwsza została otwarta po rekonstrukcji starego lodowiska w 2006 r. To obecnie najlepsza wielofunkcyjna hala na Słowacji. Koszt inwestycji – 22,2 mln euro. Orange Arena w Bratysławie to stare lodowisko im. Ondreja Nepely. Zostało kompletnie przebudowane za 96 mln euro. Koszt modernizacji obu hal wyniósł prawie pół miliarda złotych, czyli jedną czwartą ceny naszego Stadionu Narodowego.

Hokejowe mistrzostwa nie cieszą się popularnością wśród najlepszych zawodników, którzy w tym samym czasie wolą grać w finałach ligi NHL. Trochę w tym paranoi. To tak, jakby podczas naszego Euro 2012 najlepsi piłkarze grali w Lidze Mistrzów.

Mimo to Słowacy podeszli do mistrzostw profesjonalnie i  chcieli, aby kibice, którzy do nich przyjadą, wyjechali zadowoleni.

I to im się udało. Na każdym meczu na trybunach „buszował” sympatyczny wilczek Goooly. Maskotka mistrzostw skakała po barierkach, zabierała widzom czapeczki, podjadała popcorn. Wszystko, aby rozbawić publiczność. W środku przebrania, jak powiedzieli organizatorzy turnieju, zawodowi animatorzy z Kanady. Osoby doskonale znające hokej i potrafiące rozbawić publiczność. Dzięki wilczkowi można było trafić bez mapy do hali lodowej. Ze starówki w Koszycach drogę wytyczały strzałki z odbitymi stopami Gooolego.

Obniżki zamiast podwyżek

Słowacy zadbali, aby ceny w pubach czy hotelach w czasie mistrzostw nie odstraszyły kibiców. Zamiast podwyższać, obniżali ceny. Półlitrowe piwo w hali podczas meczu kosztowało 1,5 euro (w Austrii 4 euro). Restauratorzy by przyciągnąć widzów, obniżali ceny piwa np. do 0,80 euro. Ceny w hotelach też nie wzrosły w tym czasie, co niestety zgubiło Wiedeń podczas Euro 2008.
– Tu jest niesamowicie tanio
– mówili mi szwajcarscy kibice.

– Świetna atmosfera i niezłe widowisko. Dla nas to historyczne mistrzostwa – podkreślali fani z Norwegii, których drużyna w rozgrywkach grupowych pierwszy raz pokonała Szwecję. To tak, jakby nasza reprezentacja piłkarska wygrała z Niemcami.

Podczas kilku dni spędzonych na mistrzostwach w Koszycach  na meczu czy w specjalnej, zbudowanej na Starówce Strefie Kibiców spotykałem się z życzliwością. Obsługa w Steel Arenie nie zachowywała się jak żandarmi, ale starała się pomóc, czasem wbrew zasadom, ale ze zdrowym rozsądkiem. Po meczu przed halą czekały tramwaje, autobusy i trolejbusy, które szybko rozwoziły widzów. Ci, którzy mieli bilety na mecz, w danym dniu jeździli komunikacją miejską za darmo.

Łącznie 56 spotkań słowackich mistrzostw z trybun obejrzało ok. 406 tys. widzów.

Życie Warszawy