Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Solidarni na Woli, czyli rondo Wolnego Tybetu

Anna Brzezińska 19-07-2009, ostatnia aktualizacja 19-07-2009 22:32

Farby, pędzle, spraye – w weekend u zbiegu al. Prymasa Tysiąclecia i ul. Kasprzaka korzystać mógł z nich każdy. Na 95-metrowym murze powstała praca niemal 200 autorów.

autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa

Prawie sam tę chmurę zrobiłem! – chwali się się sześcioletni Bartek Krysiak i wskazuje na mur pełen odbitych z szablonów tybetańskich symboli i haseł: „Wolny Tybet”.

– Przyjechaliśmy tu, by wyrazić poparcie dla inicjatywy nazwania tego miejsca rondem Wolnego Tybetu. To sposób na wyrażenie solidarności Polaków z okupowanymi Tybetańczykami – mówi Jacek Krysiak, ojciec chłopca, i wyciąga z plecaka nową koszulkę. Po chwili, podobnie jak inni uczestni-cy trzydniowego happeningu, maluje na niej kolejne wolnościowe hasła.

200 śladów na murze

– Każdemu, komu nasze idee nie są obce, udostępniliśmy farby i szablony – podsumowuje Darek Paczkowski z grupy 3fala, który wraz z fundacją Inna Przestrzeń organizował malowanie. Akcja wpisała się w festiwal graffiti Street Art Doping.

– Razem stworzyliśmy dzieło, za które ludzie czują się współodpowiedzialni – dodaje Paczkowski i podkreśla, że to jedyny mural, przy którym pracowało tak wielu nieprofesjonalistów. – Łącznie naliczyliśmy około 200 osób, które włączyły się w malowanie – mówi Robert Przepiórski ze Street Art Doping.

Chętni zużyli ponad 150 puszek sprayu. Dzięki nim poza mandalami, kwiatami lotosu czy portretami Dalajlamy na ścianie pojawiło się kilkumetrowe hasło w kolorach miejskich tablic informacyjnych z sugerowaną nazwą ronda. Obok widnieje napis „Nasza Wola” i adres strony internetowej: www.ratujTybet.org.

Przeforsować nazwę

– Inicjatywa nazwania tego miejsca zrodziła się w ubiegłym roku – mówi Michał Kubiak (PO), radny Woli , pomysłodawca stworzenia ronda Wolnego Tybetu. Choć propozycja została zaakceptowana przez większość urzędów, utknęła w martwym punkcie. – To przez krytykę ze strony władz chińskich. Jestem jednak pewien, że w obliczu tak dużego poparcia mieszkańców prędzej czy później uda się przeforsować tę nazwę.

Trzydniowa akcja wiąże się z przyjazdem Dalajlamy XIV do Warszawy. Pod koniec miesiąca odbierze on honorowe obywatelstwo miasta.

Życie Warszawy