Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gołota z Adamkiem: bez litości

Janusz Pindera 25-08-2009, ostatnia aktualizacja 26-08-2009 22:55

Największa walka w Polsce już 24 października w łódzkiej Arenie.

autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Obaj przylecieli z USA na konferencję prasową promującą pojedynek. Andrzej Gołota tylko na jeden dzień. Na warszawskim Okęciu wylądował wczoraj o godz. 10.20, a dziś wylatuje. Adamek w Polsce był dłużej, ale też już wraca do swojego amerykańskiego domu.

Kiedy wychodzili wczoraj do ringu ustawionego w warszawskim hotelu Marriott, w restauracji Champions, wokół kłębił się tłum dziennikarzy. Ta walka już teraz budzi ogromne emocje, a napięcie będzie rosło. 24 października w łódzkiej Arenie pojedynek Gołoty z Adamkiem obejrzy 15 tysięcy widzów. – Być może padnie też rekord telewizyjnej oglądalności. W 1998 roku walkę Gołoty z Timem Whiterspoonem we Wrocławiu obejrzało w Polsacie prawie 11 mln ludzi – przypomina Marian Kmita, dyrektor sportowy Polsatu, który będzie organizatorem tego wydarzenia.

O honorariach nikt nie mówi głośno, ale Gołota pytany, czy chodzi tylko o pieniądze, odpowiada: – Najważniejsze, że będziemy się lać. To znaczy ja będę lał Adamka. To będzie moja kara za te wszystkie bzdury, które nagadał na mój temat. I nauczka, by nie porywać się na większych i silniejszych. W tej walce nie będzie litości – w swoim stylu żartował 41-letni Gołota, który ma na koncie 41 zwycięstw (33 przez nokaut), 7 porażek i remis.

Dla 32-letniego Adamka, aktualnego mistrza świata wagi junior ciężkiej, będzie to pierwszy pojedynek w kategorii ciężkiej. – Ważę już 98 kg (Gołota 117 kg –przyp. red.). Tyle ważyli Evander Holyfield i Mike Tyson, gdy toczyli swoje najlepsze walki – mówi Adamek, który na zawodowym ringu przegrał tylko raz, z Chadem Dawsonem w wadze półciężkiej. Z 38 wygranych walk 26 rozstrzygnął przed czasem.

– To nie ja wymyśliłem ten pojedynek, tylko właściciel Polsatu Zygmunt Solorz – wyjaśnił Adamek. Gołota pytany wcześniej o to samo, powiedział: – Adamek zaprosił mnie do tańca, więc nie mogłem odmówić. O kontuzji, której doznał w ostatnim, przegranym pojedynku z Rayem Austinem, mówi: – Ręka nie jest taka jak kiedyś, ale na Adamka wystarczy. Gołota przyznał też, że w jego wieku powinien już pomyśleć o innym zajęciu, ale jeśli 44-letni Bernard Hopkins jeszcze walczy, to dlaczego on ma już rezygnować.– Tak się składa, że czekają mnie teraz walki z 40-latkami. Najpierw Gołota, później Hopkins. Mogę zrobić tylko jedno, wygrać z jednym i drugim – deklaruje Adamek, potężniejszy niż w ostatnich pojedynkach.Za wcześnie jeszcze, by wróżyć, kto z tej polskiej walki stulecia wyjdzie zwycięski. Obaj mają swoje atuty i słabości. Ale więcej ryzykuje Gołota.

Życie Warszawy