Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Adamek pokonał Gołotę

mz 25-10-2009, ostatnia aktualizacja 26-10-2009 21:18

Młodość i fantazja wzięły górę nad doświadczeniem i siłą fizyczną w polskiej walce stulecia - Tomasz Adamek pokonał przed czasem Andrzeja Gołotę. Pojedynek w Łodzi zakończył się przez techniczny nokaut w piątej rundzie. To był debiut Adamka w wadze ciężkiej. Pochodzący z Gilowic pięściarz zdobył pas mistrza interkontynentalnego organizacji IBF.

Niespełna 33-letni Adamek, były mistrz świata kategorii półciężkiej i junior ciężkiej, nic nie stracił ze swych walorów (szybkość, dynamika), mimo że w ostatnich dwóch latach przybrał na wadze kilkanaście kilogramów. Celne ciosy 41-letniego Gołoty można było policzyć na palcach rąk. Młodszy pięściarz był praktycznie nieuchwytny, kiedy należało sprytnie się cofał, przepuszczał uderzenia doświadczonego rywala. Gołota, czterokrotny pretendent do mistrzowskiego tytułu był bezradny, a do tego otrzymał mnóstwo ciosów na głowę.

Od pierwszego gongu Adamek zasypał przeciwnika gradem uderzeń, po którego stronie była sympatia większości z 15 tysięcy widzów zgromadzonych w hali. Po upływie niewiele ponad dwóch minut potężnycios wstrząsnął Gołotą, który upadł na matę ringu. Sędzia Bill Clancy z USA uznał jednak, że wcześniej został popchnięty i nie było liczenia. Gołota w tej sytuacji ręce miał nisko opuszczone i jakby prosił się o nokaut.

Telewizyjne kamery co jakiś czas pokazywały zatroskaną twarz żony Gołoty - Marioli. Z niepokojem spoglądała na wydarzenia między linami. Jej mąż, ze względu na kontuzję lewej ręki, nie mógł wykorzystać dawnego atutu, jakim były ciosy proste. Zaczynał akcje podchodząc do Adamka lewym barkiem i próbował zaatakować prawą ręką. Taka taktyka nie zdała egzaminu.

Od drugiej rundy twarz Gołoty była mocno zakrwawiona. Sam nie miał pomysłu jak odpowiedzieć ruchliwszemu Adamkowi. W trudnych chwilach, a było ich sporo, Gołota dążył do klinczu. W piątym starciu był niemiłosiernie obijany przez wychowanka Górala Żywiec. W 25. sekundzie upadł na deski i był liczony. Wstał, ale Adamek ponowił szaleńczy atak. Arbiter ringowy nie miał innego wyjścia, jak przerwać nierówny pojedynek.

Podczas kilkunastominutowej potyczki łódzka hala kipiała, publiczność na stojąco oglądała walkę, wiele osób filmowało konfrontację telefonami komórkowymi. Wszystkie poprzednie pojedynki były przedsmakiem wielkiego widowiska.

Adamek odniósł 39. zwycięstwo w zawodowej karierze, dotychczas tylko raz przegrał. Rekord Gołoty wynosi 41-8-1.

PAP