Fusion po francusku
Michel’s Brasserie Restaurant & Lounge Bar, ul. Grzybowska 5a, tel. 22 564 57 80, czynne codziennie w godz. 10.30 – 24, można płacić kartą.
Michel Moran, właściciel Bistro de Paris przy pl. Piłsudskiego, a niegdyś szef restauracji La Boheme, otworzył miejską, nowoczesną brasserie przy Grzybowskiej. Muszę przyznać, że od dawna dręczyła mnie ciekawość na myśl o jego działaniach. Czy udaje mu się stworzyć kuchnię doskonałą - jak pisze o swoich aspiracjach? Czy jeśli poda na talerzu smażone małże św. Jakuba z sosem z sake albo tuńczyka z olejem sezamowym danie może się nie udać? Jaka jest stylistyka tej kuchni? Jaki jest Michel Moran? Jak pracuje, jak łączy smaki? Czy jeśli znany francuski szef kuchni otwiera nową brasserie w Warszawie ktokolwiek może przejść obok tego wydarzenia obojętnie?
Do tej pory nie miałam okazji jeść w jego królestwie na tyłach Teatru Wielkiego. Dopiero w zeszłym tygodniu udało mi się wreszcie przyjrzeć jego kucharskiej ekipie w miejskiej i bardziej luźnej odsłonie.
Ujmująca jest sama lokalizacja brasserie. Z ocienionego starymi klonami ogrodu widać odrestaurowaną synagogę Nożyków, w tle biegnie Grzybowska. W ciągu dnia i w ciepłe wieczory można posiedzieć na zewnątrz w białych przepastnych fotelach ustawionych pod wieloczęściowym białym namiotem. Można się też ulokować w środku – to nowocześnie urządzona śródmiejska przestrzeń z otwartą kuchnią, czarnymi lożami, miękko wyściełanymi krzesłami z akcentami pomarańczu i czerni.
Menu, które Moran stworzył dla swojej Brasserie jest lekkie, wykwintne i zaskakuje pomysłowością. Jest w nim dużo ryb i składników kuchni orientalnej. Miso, sos ostrygowy, harissa czy sake podkręcają smaki albo prezentują znane składniki w nowoczesnej odsłonie. Wszystkie połączenia są zmysłowe i zbudowane na zasadzie przeciwieństw (np. sos hoisin i balsamico albo pstrąg z krewetką i marokańską harissą). Moran odważnie korzysta z japońskiej stylistyki i technik gotowania. Sporo tutaj się smaży na głębokim tłuszczu, a dania są podlewane sosami – oliwnymi, z masła, muślinowymi, wzbogacanymi orientalną nutą. Wszystkie smaki z założenia są wielowarstwowe, mają się dopełniać albo zaskakiwać jakimś olśniewającym kulinarnym pomysłem. I tak się dzieje.
Zupa z bok choy - kwaśno-ostra, z miękkimi wąsami marchwi julienne, kawałeczkami kurczaka, dużą ilością ostrej czerwonej papryczki i z odrobiną kokosowego mleka była świetna i lekka. Z pewnością nikogo nie pozostawi obojętnym okoń morski podany na delikatnym puree z selera (niesamowite tło) i liśćmi cykorii mocno przyprószonej cynamonem. To bardzo udane, wręcz wyrafinowane połączenie naturalnych smaków, goryczy i słodkości, a wszystko po to, by wyeksponować bogactwo smaku białego fileta z okonia. W podróży przez królestwo Morana nie da się też ominąć faszerowanego pstrąga z farszem z mięsa krewetek i jajka, przewiązanego w pasie szczypiorkiem, podanego na aromatycznym klarowanym maśle z harissą, sosem z pomidorów i czarnych oliwek. I eterycznych dumplingów - na jeden kęs, faszerowanych krewetkami i kurczakiem - delikatnych, lekkich jak piórko, choć zalanych zbyt hojnie muślinowym, ostrygowym sosem.
Ukoronowaniem miały być desery, ale niestety okazały się mało udane. Pierożki z truskawką podane z waniliowym lodem zamiast śmietanki, zwinięte w cienkie płatki francuskiego ciasta zostały usmażone na głębokim tłuszczu. Zyskały przez to chrupkość, ale straciły na lekkości. Rozczarowują też lody i sorbety. Szkoda, że nie są przygotowywane na miejscu. W takiej odkrywczej kuchni takie rzeczy nie powinny się wydarzać. Sam Michel Moran za sterami się nie pojawił, ale jego ekipa pracując pod nieobecność szefa sprawuje się świetnie.
Ocena:Atmosfera 5
Kuchnia 4,5
Obsługa 4,5
Lunch u Michela Morana:Świeży tuńczyk marynowany, olej sezamowy i julienne warzywne – 29 zł
Dumplingi faszerowane kurczakiem i krewetkami, sos ostrygowy- 25 zł
Świeży grillowany okoń morski, puree z selera i cykorii, oliwa z oliwek 48 zł
rachunek: 102 zł
Informacje dodatkowe: • parking – nie • klimatyzacja – tak • sektor dla palących – tak • karta win – tak • menu dla dzieci – nie • Internet bezprzewodowy – tak
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook