r e k l a m a

Sana Krasikov „Jeszcze rok” ****

Maciej Robert 04-03-2010, ostatnia aktualizacja 04-03-2010 18:21

Sana Krasikov opisuje próby dostosowania się emigrantów z Rosji, Gruzji i Ukrainy do nowego życia w Stanach Zjednoczonych. Jej oszczędny, wyciszony, melancholijno-ironiczny styl doskonale pasuje do zawieszonych w próżni bohaterów tych opowiadań.

Sana Krasikov, „Jeszcze rok”
źródło: materiały prasowe
Sana Krasikov, „Jeszcze rok”

Opowiadania z debiutanckiego tomu Sany Krasikov mają solidną podbudowę – autorka wie, o czym pisze. Doświadczenia bohaterów poparte są jej życiorysem, obserwacjami i zasłyszanymi historiami. Krasikov urodziła się na Ukrainie, wychowała w Gruzji, ale od dłuższego czasu mieszka w Stanach Zjednoczonych. Temat, który podejmuje w swoich opowiadaniach, czyli życie emigrantów zza żelaznej kurtyny po drugiej stronie Atlantyku, jest jej więc doskonale znany.

Jest to również temat, który silnie zaznaczył się w XX-wiecznej literaturze państw Europy Środkowo-Wschodniej. Czesi, Węgrzy, Jugosłowianie, Rosjanie – wszyscy mieli swoich pisarzy, próbujących jak najlepiej opisać fenomen amerykańskiej siły przyciągania oddziałującej na obywateli państw byłego Układu Warszawskiego. My również posiadaliśmy autorów specjalizujących się w portretowaniu rodzimej emigracji. Trzeba jednak przyznać, że Edward Redliński i Janusz Głowacki nie byli dla swoich bohaterów zbyt łaskawi – ukazywali ich jako pazernych prostaków, którzy dla kilku dolarów bez trudu dadzą się upodlić. „Szczuropolacy” z Greenpointu pracują na czarno, wdychają śmiercionośny azbest, popadają w konflikt z prawem, byle tylko przed rodziną w Polsce zagrać rolę tego, któremu spełnił się amerykański sen.

Bohaterowie Krasikov są inni – przede wszystkim bardziej różnorodni. Znajdujemy wśród nich uchodźców z Gruzji, uzbeckich muzułmanów, ukraińskich Żydów, ale również rosyjskich naukowców, reprezentujących „intelektualną śmietankę z bloku wschodniego” przejętą przez akademicki i naukowy światek Stanów Zjednoczonych. Każdy z nich miał inny powód, by wyjechać – jedni marzyli o pieniądzach, inni chcieli uciec od wojny, jeszcze inni tylko zwiedzić kawałek świata. Różny też jest ich status w Ameryce – od zamożnych mieszczan aż do osób, które muszą angażować się w fikcyjne małżeństwa, by zyskać pozwolenie na pobyt stały.

Wszystkich łączy wszakże jedna wspólna cecha – zawieszenie w osobliwej próżni. Bohaterowie Krasikov odrywają się od swoich korzeni, jak Ilona z opowiadania „Dla towarzystwa”, która czuje się obco podczas rozmowy o jej ojczyźnie: „Nie miała pojęcia, o której wojnie mowa. Mogło chodzić o Abchazję lub Południową Osetię. Wyjechała z Gruzji trzy lata przed jej oderwaniem się od Rosji, więc najświeższe problemy nowego państwa właściwie mało ją obchodziły”. Inni bohaterowie również myślą o swoim przeszłym życiu, jakby „działo się to jednak w jakimś nieistniejącym już świecie”. Z drugiej strony – nigdy nie staną się pełnoprawnymi Amerykanami. To rozdwojenie wpędza ich w specyficzny stupor, skazuje na życie na pół gwizdka, niepełne, wybrakowane. Stają się skazani na samotność, na życie z dala od rodzin i przyjaciół, na zdawkowe kontakty z obcymi ludźmi, którzy muszą im zastąpić bliskość drugiej osoby.

W ich miotaniu się w nowej rzeczywistości jest jakaś słodko-gorzka melancholia, choćby wówczas, gdy zaciskają zęby i obiecują sobie: „jeszcze rok”. Dla każdego ta fraza oznacza co innego – jeszcze rok do stałego zameldowania, do powrotu, do nowego mieszkania. Wszyscy jednak wiedzą, że za rok niewiele się zmieni.

Sana Krasikov

„Jeszcze rok”

tłum. Michał Kłobukowski

Czarne, Wołowiec 2010

zyciewarszawy.pl