r e k l a m a

Basen pełen kresek

Dominika Węcławek 25-04-2010, ostatnia aktualizacja 26-04-2010 22:26

Spotkania i dyskusje, giełda oraz pojedynek – za nami festiwal Komiksowa Warszawa. Weekend z opowieścią graficzną okazał się sukcesem. Tak frekwencyjnym, jak i artystycznym.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Wsobotni poranek Centralny Basen Artystyczny zapełniał się odwiedzającymi.

– Nie szukam niczego konkretnego, jestem za mała, żeby czytać komiksy – oświadczyła stanowczo siedmioletnia Natalia, która przyszła na festiwal z tatą. Z pewnością byłaby zadowolona z przepięknego wydania „Skąd się bierze woda sodowa (i innych historii)“ Tadeusza Baranowskiego. A to tylko jedna z wielu premier, wśród których były m.in. znikający w oka mgnieniu „Komiksowy przewodnik po Warszawie“ i reedycja kultowego albumu „Blankets“ Craiga Thompsona.

Komiksem na taśmę

Giełda nie była tego dnia jedyną atrakcją w budynku przy ul. Konopnickiej. Na scenie w starym basenie co godzinę nowi goście zdradzali tajniki swej rysowniczej pracy.

Młodzi widzowie patrzyli, jak powstaje popularna internetowa audycja komiksowo-filmowa „Schwing!“. Korzystali z pierwszej okazji, by spotkać się z Karolem „KRL-em“ Kalinowskim – rysownikiem i scenarzystą, którego „Łauma“ zrobiła w ubiegłym roku prawdziwą furorę, teraz zaś czeka na ekranizację.

Potem nastąpiła wymiana pokoleń i pod sceną zasiedli starsi czytelnicy. Na niej zaś pojawił się Bogusław Polch, gawędząc m.in. o „Relaksie“ – jedynym PRL-owskim piśmie komiksowym.

– Plansze fotografowane były olbrzymim aparatem, który na co dzień służył kartografom, dlatego też kreska wyglądała potem przy powiększeniach jak kreska, a nie jak zbiór kwadracików – wspominał Polch. Zapytany o swoją sztandarową serię przygód Funky Kovala, zdradził szczegóły hollywoodzkiej adaptacji.

– Zaproponowałem Borysa Szyca jako idealnego kandydata do ciekawej roli drugoplanowej. On zaś potwierdził, że prowadzi rozmowy z producentami. Według najnowszych wiadomości, Kovala ma zagrać Matthew McConaughey – zdradził Polch.

Wieści z planu było więcej, bo „ojcowie“ Jeża Jerzego, czyli Tomek Leśniak i Rafał Skarżycki, przedstawili pierwsze fragmenty filmu o przygodach kolczastego imprezowicza.

Najważniejszy był jednak finisz dnia – pojedynek ośmiorga komiksiarzy. Wygrał go Ukrainiec Igor Baranko, dobitnie interpretując temat „walenie w basenie“.

Trudno się dogadać

W niedzielę prym wiodły kobiety. Najpierw dziewczyny tworzące mangę dla zagranicznych wydawców mogły opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Potem rozmawiały rysowniczki działające na polskim rynku. Dyskusja bywała burzliwa.

– Nie ma czegoś takiego jak komiks kobiecy – twierdziła Olga Wróbel, specjalizująca się w autobiograficznych nowelkach graficznych. – Jak to nie ma? Czy mężczyzna wiarygodnie opowie ci o menstruacji?! – oburzyła się Sylwia Kaźmierczak.

Również jury musiało się namęczyć, by osiągnąć porozumienie. O ile nagroda dla rodzimego twórcy była oczywista – wygrał wspomniany „KRL“– to werdykt w kategorii Najlepszy Komiks Zagraniczny rodził się w bólach.

– Dwa razy głosowaliśmy i dwa razy był remis – zdradził współorganizator Tomek Pastuszka. W końcu w spornej kategorii zauważono zarówno „Opowieści Hrabstwa Essex“ Jeffa Lemire, jak i „Fun Home“ Alison Bechdel. Najlepszym rysownikiem wybrano Shauna Tana, autora rewelacyjnego „Przybysza“, scenarzystą roku został Alex Robinson.

Życie Warszawy