Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Marcin Szczygielski, "Czarny młyn" *****

Jolanta Gajda-Zadworna 24-03-2011, ostatnia aktualizacja 29-03-2011 21:46

Jeśli walka z wiatrakami ma wyglądać tak, jak w książce Marcina Szczygielskiego. Jeśli z takim impetem będzie wciągać w wir zdarzeń oraz kolejne kręgi tajemnicy. I gdy w efekcie lektury, zamiast poczucia bezsensu, które towarzyszy donkiszoterii, pojawi się przypływ tak dobrej energii, jak przy lekturze "Czarnego młyna", to szczerze namawiam: wyruszcie na tę walkę.

źródło: materiały prasowe

Powieść Szczygielskiego jest horrorem, ale z pozytywnym przesłaniem. To także powieść fantastyczna, która znakomicie oddaje zwyczajne życie.

Oto niemal wzorcowa grupa dzieciaków: Justa, Natalka, Karol, Piotrek i główny bohater, jedenastoletni Iwo oraz jego młodsza siostra Mela. Mieszkają w małej miejscowości Młyny. Są zarazem bliskimi sąsiadami i przyjaciółmi. Autor pokazuje relacje między nimi. Rysuje też rodzinne sytuacje. Przy czym dorośli, z wyjątkiem nad wyraz zrzędliwej babki, są w tej historii mało wyraziście przedstawieni i, jak się z czasem okaże, o wiele słabsi oraz bardziej podatni na złe wpływy, niż ich dzieci.

„Czarny młyn” piękne i zarazem nienachalnie buduje pozytywne przesłanie. Pokazuje, że tolerancja może być całkiem naturalnym odruchem.

Siostra Iwa nie jest – zgodnie z powszechną miarą – upośledzona, tylko obdarzona innymi darami. I jeśli nawet trzeba jej poświęcić więcej uwagi, nosić ją i wozić, a porozumiewanie z nią odbywa się zupełnie innym kanałami, niż tradycyjna mowa, to więcej zyskuje się w relacji z nią, niż można by sądzić.

W tak przedstawionej powieści odmienność Meli urasta do głównego tematu książki. Zasługą autora jest jednak znakomite wyważenie wszystkich elementów, składających się na fascynującą historię.

Jej tłem jest pozornie mało ciekawe miejsce. Gdzieś między Poznaniem i Warszawą leży osada, z której przed laty wyjechała większość mieszkańców. Obok znajduje się dawno nieczynny kombinat, przesycone chemikaliami bagniste pola i szeroki pas autostrady, po której nieustannie gnają samochody.

W tak mało przyjaznym otoczeniu, pod rozpiętą na wielkich słupach siecią energetyczną, tkwi jeszcze jeden znaczący punkt krajobrazu – spalony wiatrak. Niezwykły, bo sześcioramienny. Postawiony, jak się okazuje, na bardzo starych fundamentach.

Przez lata martwy, pewnego dnia Czarny Młyn, ze złowrogim zgrzytem oznajmia swoją obecność. Wprawione w ruch skrzydła nakręcają fatalny w skutkach wir.

W zasięgu wiatraka i w jego ogromniejącym złowrogim cieniu, jeszcze przez chwilę trwa w codzienności osada. Przywołuje skojarzenie z sielskim Bullerbyn, ale jakby w awersie, odbiciu zniekształcającym rzeczywistość. Bo w powieści Szczygielskiego bohaterowie – mocni w wizerunku i prawdziwi – konfrontowani są ze światem coraz bardziej zaskakującym, fantastycznym i przetworzonym.

W potworniejącej na naszych oczach wizji znaleźć można różne kulturowe odpryski i skojarzenia – z "Koraliną" Neila Gaimana ale też klasycznym "Czarodziejskim młynem" Aliny i Jerzego Afanasjewów (wydany niedawno w serii reprintów przez Dwie Siostry), estetyką japońskiej anime, ale też zachodnich komiksów.

Asocjacje mogą być przeróżne. To też wartość książki Szczygielskiego, ale najważniejsze jest to, co po tej lekturze – także pełnej dreszczy emocji – pozostaje. To pozytywny obraz ludzi i poczucie harmonii, która ma szansę wyłonić się z największego chaosu, gdy tylko ma mocną bazę – w podstawowych wartościach.

Świetną, korespondującą z treścią okładkę książki zaprojektował Józef Wilkoń.

Tekst zdobył Grand Prix i I miejsce w kategorii książek dla młodzieży w wieku 10–14 lat w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom.

Czarny młyn

Marcin Szczygielski

Wyd. Stentor

Warszawa 2011

zyciewarszawy.pl