Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

"Masło przygodowe" ****

jgz 31-03-2011, ostatnia aktualizacja 31-03-2011 19:22

Nie stołowe ani orzechowe, ale przygodowe masło pojawia się w tytule książki, która bynajmniej nikogo nie obsmarowuje. Nie ślizga się też po temacie codziennych spraw sympatycznych dzieciaków i ich rodziców. To „Masło..." ma na dodatek certyfikat literackiego konkursu.

"Masło przygodowe"
źródło: materiały prasowe
"Masło przygodowe"

Koniec, w przypadku książki Barbary Stenki, oznacza początek. Zastanawiający początek, dodajmy.

Główna bohaterka Kasia, gdy ją poznajemy, najchętniej obserwowałaby świat przez szkło powiększające. Tylko taka rzeczywistość wydaje się jej prawdziwa i godna uwagi. Musi minąć trochę czasu i zdarzyć się co nieco, by bohaterka uznała, że także szersza perspektywa bywa interesująca. A nawet rozwijająca.

Kasia wkroczyła w wiek, kiedy nie akceptuje się już wszystkiego „ot tak". Obserwuje więc i ocenia. Skupia się na sobie, budząc chwilami obawy o hipochondrię. Dla przyjemności podgląda mikroskalę, bo ta wydaje się jej ciekawa i prawdziwa. Skala makro przynosi hałas, zanieczyszczone środowisko, trudne do ogarnięcia masy: wody, kamienia, ludzi...

A jednak bohaterka od ludzi uciec nie może. I chyba, w gruncie rzeczy, nie chce zamknąć do nich drogi. Chociaż nazywa się Koniec.

Takie nazwisko noszą też pozostali członkowie jej familii. Pozornie to zwykła rodzina: mama, tata i troje dzieci: Kasia – uczennica czwartej klasy oraz jej dwaj starsi bracia-bliźniacy. Kiedy jednak przyjrzeć się Końcom bliżej, już tacy banalni nie są. Tata ma długie czarne włosy, chodzi w skórzanych strojach i gra w kapeli o nazwie Kids of Death. Mama – pulchna blondynka, prowadzi kościelny chór, często modli się, oglądając programy katolickiej telewizji i grubo smaruje kanapki masłem, „bo to samo zdrowie". Bracia, od rana do wieczora rapują. A Kasia? Marzy, by w przyszłości zostać biologiem. Ma najkrótsze włosy w całej rodzinie, ale inaczej niż jej koleżanki, nosi spódniczki, sukienki... słowem, wychodzące z użycia dziewczyńskie stroje.

Jest jeszcze dziadek – uwielbiający barwne ubrania konserwator zabytków. Mieszka w Szwecji i odnalazł się całkiem niedawno, gdy wybaczył swojej córce, a mamie Kasi, jej decyzję sprzed lat.

To, że właśnie najbardziej anielska w familii Końców – Marianna, musiała sobie poradzić z najpoważniejszym konfliktem i urazami, jest znamiennym zabiegiem autorki „Masła orzechowego".

Barbara Stenka od początku, czyli od prezentacji składu rodziny Końców, konfrontuje czytelnika z nieoczywistymi sytuacjami i postaciami. Prowokuje do zajęcia stanowiska, określenia się wobec bohaterów i ich zachowań, a potem – niemal z kartki na kartkę – podważa stereotypowe myślenie. Uczy tolerancji i otwartości. To największy walor „Masła przygodowego". Poza ciekawie prowadzoną narracją, zgrabnie zarysowanymi sytuacjami, sympatycznymi postaciami i optymistycznym finałem. Bo koniec książki oznacza początek nowego etapu w życiu Kasi. W ostatnim akapicie stwierdza ona: „Jem chleb z masłem, chodzę do szkoły i bawię się z braćmi. Czasem pada deszcz ze śniegiem, czasem robi się dziura w skarpecie. Ale wiecie co? Życie i tak jest ciekawe!"

„Masło przygodowe" ma jeszcze jeden walor: otrzymało I nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lingren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI ­– Cała polska Czyta Dzieciom.

„Masło przygodowe"

Barbara Stenka

Wyd. Literatura

Łódź 2011

zyciewarszawy.pl