Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Neony przeżywają trzecią młodość

Bartosz Klimas 31-12-2016, ostatnia aktualizacja 31-12-2016 00:00

Po świetlanych początkach z lat 30. i centralnie sterowanej neonizacji miasta w latach 60. rurki wypełnione gazem znów świecą na ulicach.

Replikę neonu kawiarni Jaś i Małgosia przy ul. Jana Pawła II wykonało Muzeum Neonów.
autor: Robert Gardziński
źródło: Rzeczpospolita
Replikę neonu kawiarni Jaś i Małgosia przy ul. Jana Pawła II wykonało Muzeum Neonów.

Prapoczątki stołecznych neonów były naturalnym efektem wolnego rynku Drugiej Rzeczpospolitej. Pierwszy – reklama browaru Haberbusch i Schiele na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich – zabłysnął w 1926 roku. W następnych latach pojawiło się 70 kolejnych – centrum Warszawy nie różniło się tak bardzo od centrów innych europejskich miast.

W 1932 roku nakładem Stowarzyszenia Elektryków Polskich wydano nawet szczegółowe „Przepisy budowy i ruchu reklam świetlnych niskiego napięcia oraz urządzeń rur świetlących" (mianem rur świetlących określano m.in. neony). A później wszystko to zgasło.

Po najmroczniejszym okresie tuż powojennym, w połowie lat 50. ogłoszono plan „neonizacji" polskich miast. W 1957 roku znów wydano „Wytyczne projektowania reklam neonowych" (autor opracowania przyznaje, że ustalenie szczegółowych procedur jest trudne z powodu braku elementów reklam neonowych na rynku). Powstało również państwowe przedsiębiorstwo Reklama, chociaż w kraju centralnie sterowanej gospodarki nie było czego reklamować. Neony miały raczej maskować szare realia peerelowskiego życia, imitować pejzaż miast zachodnich. Traktowano je jako element dekoracyjny. W roku 1958 powstała Rada Programowa Reklamy regulująca m.in. liternictwo i kolorystykę (żółty, zielony i czerwony dla projektów skomplikowanych, niebieski i fioletowy – dla prostych; ale także: czerwony dla sklepów mięsnych, zielony – dla warzywnych, żółty – dla piekarni, fioletowy – dla drogeryjnych).

Efekty były miłe dla oka, bo projekty zlecano wybitnym architektom i plastykom. Tworzyli pojedyncze neony lub opracowywali koncepcje dla całych kwartałów Marszałkowskiej, Alej Jerozolimskich czy Puławskiej.

Kres tej dziwnej bajce położył kryzys z końca lat 70. Przejściowe trudności energetyczne ucięły żywot szklanych rurek. Schyłek PRL kojarzy się ze zgaszonymi, jarzącymi się częściowo lub nierównomiernie resztkami neonowej świetności.

Neonizacja Nowotki

– Po 1989 roku zaczęło się odchodzenie od tego typu reklamy, pojawiły się szyldy i reklamy wielkoformatowe bez wartości artystycznej. Ale ostatnio mamy powrót zainteresowania neonami, ludzie chcą ich z powrotem, czasem mieszkańcy współfinansują podobne akcje – zauważa Patrycja Jastrzębska ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Mazowieckiej „Masław", które walczy o zachowanie architektonicznego dziedzictwa polskiego modernizmu.

Dobrym przykładem takiego powrotu była sylwetka siatkarki z placu Konstytucji zaprojektowana w 1960 roku przez Jana Mucharskiego, a odnowiona w 2006 dzięki inicjatywie Pauliny Ołowskiej. Była, bo w tej chwili, najwyraźniej, znów domaga się opieki.

Parę lat później dołączył do niej gazeciarz nad pobliskim kioskiem „Ruchu" – zawieszony tu krótko po wzniesieniu MDM, a odnowiony, po 18 latach letargu, staraniem klubu towarzyskiego Państwomiasto.

Siedziba Państwomiasta mieści się przy Andersa – ulicy, która, jeszcze jako ul. Nowotki, również miała zostać zneonizowana. Dziś, obok nowego neonu PM, świecą tam także stare szyldy: Galskór (galanteria skórzana) oraz Radio-telewizja. Za ich renowacją stoi Fundacja Przestrzeni Publicznej M20.

– Galskór jest w pełni autentycznym neonem. Co prawda w fatalnym stanie, ale udało się zachować jego oryginalną konstrukcję. Radio-telewizja niestety zniknęła przed dekadą. Prawdopodobnie poszła na złom. Został tylko brudny ślad na elewacji. To on był podstawą do jej odtworzenia – wyjaśnia Witold Weszczak z M20.

Ulica Nowotki była jedną z pierwszych, wzdłuż których neony obowiązkowo zawisły nad każdym lokalem usługowym. Oprócz Galskóru oraz Radia-telewizji były tu Księgarnia, Mydła, Farby i Biblioteka Publiczna.

Tkaniny nad piekarnią

Wiele ze starych szyldów odtworzono w praskiej pracowni Jacka Hanaka – firmie-spadkobiercy peerelowskiej Reklamy, w latach 70. przekształconej w Stołeczne Przedsiębiorstwo Reklam Świetlnych, a po 1989 roku wykupionej przez pracowników i zreorganizowanej (archiwum projektów firmy Reklama znajduje się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej).

– Wraz z pracownią Jacka Hanaka przetrwała tradycja warszawskiego rzemiosła. Dzięki temu jesteśmy w stanie odtwarzać i remontować neony przy użyciu tej samej technologii, co w czasach PRL – mówi Witold Weszczak.

W renowację angażują się również firmy wynajmujące lokale, nad którymi niegdyś wisiał lubiany neon.

– Czasem zdarza się, tak jak na warszawskim placu Wilsona, że neon „Tkaniny" wisi nad piekarnią (której właściciele, przy aprobacie mieszkańców zdecydowali się na remont), ale myślę, że w tym przypadku trzeba taki neon potraktować jako element tożsamości dzielnicy, w oderwaniu od funkcji reklamowej – zauważa Wiktor Jędrzejewski z Państwomiasta.

– Starsi warszawiacy dobrze kojarzą historyczne neony, wiedzą, gdzie wisiały, tę pamięć trzeba uszanować. To wizytówki ulic i placów – ich przenoszenie w nowe miejsca to ostateczność – potwierdza Witold Weszczak.

W przypadku, gdy neon nie może trafić ani na dawne, ani na nowe miejsce, znajduje schronienie przy ul. Mińskiej, w otwartym w 2012 roku Muzeum Neonów. Dzięki inicjatywie założycieli – Ilony Karwińskiej i Davida Hilla – na terenie SoHo Factory zebrano ich ponad setkę. Wśród nich czerwone litery „Berlin" znad sklepu przy placu Konstytucji, które, porzucone na podwórku, stały się dla Ilony Karwińskiej impulsem do utworzenia placówki.

Muzeum podejmuje również działania na rzecz ochrony neonów w naturalnym środowisku – opiekuje się dwoma: Syrenką przy ul. Grójeckiej (pozostałość biblioteki publicznej) i Mydłami-Farbami z ul. Nowolipki.

– Neon Mydła-Farby odnowiliśmy jesienią, uruchomiliśmy go w październiku. Z opowieści mieszkańców wynika, że po raz ostatni świecił w 1978 roku – informuje Witold Urbanowicz z Muzeum Neonów. – Syrenka chwilowo nie działa, dokonujemy jednak bieżących prac konserwacyjnych i w najbliższej przyszłości, w miarę możliwości, chcielibyśmy go ponownie zaświecić.

Muzeum wykonało także replikę neonu kawiarni Jaś i Małgosia przy ul. Jana Pawła II (d. Marchlewskiego), która w 2014 roku wróciła na stare miejsce. Oryginał znajduje się w Muzeum, jednak jest w złym stanie technicznym.

– Marzymy, aby wyremontować wszystkie, ale musimy patrzeć na sprawy realistycznie. Przywrócenie do życia neonu jest sporym wydatkiem, dlatego zapewne nie wszystkie neony uda się zaświecić. W tym roku oprócz Mydeł i Farb rozświetliliśmy Bajecznego (d. sklep Wedla), w którym zachowały się dwie, trzy rurki. Całe szkło zostało odtworzone – mówi Witold Urbanowicz.

Neony to pamiątka z czasów, kiedy życie toczyło się wolniej, a rzeczy były trwalsze. Ich projektowaniem zajmowali się plastycy, projekty musiały zyskać odpowiednie pozwolenia – to wszystko wymagało czasu (czasem cała procedura trwała nawet trzy lata) i pieniędzy, bo napisy z giętego szkła nie należą do najtańszych.

Okazuje się, że dziś bywa podobnie. Witold Weszczak: – Urzędnicza procedura wieszania neonu to droga przez mękę, trzeba przygotować kilogramy dokumentacji. Za każdym razem, kiedy odtwarzaliśmy neony, odnosiliśmy wrażenie, że niewiele więcej wysiłku wymaga zdobycie zgód na budowę domu.

"Rzeczpospolita"