Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Warszawski charakter pisma

Monika Kuc 25-02-2017, ostatnia aktualizacja 25-02-2017 00:00

Rozmowa z Anią Wieluńską, graficzką.

źródło: materiały prasowe

Rz: Charakter miasta określają nie tylko ludzie i architektura. Graficzny projekt, w którym niedawno pani uczestniczyła, dowodzi, że Warszawa ma także swój charakter pisma.

Ania Wieluńska: Mało ludzi poza zawodowymi grafikami myśli o tym, że litery we wszystkich napisach, neonach, reklamach, napotykanych na ulicach, zostały przez kogoś zaprojektowane. Uczestnikami projektu „Warszawskie kroje" było 12 studentów z Warszawy i Poznania, a jego pomysłodawcami Marcin Wawrzkiewicz, Jan Franciszek Cieślak i Michał Jarociński. Pracowaliśmy prawie rok. Szukaliśmy charakteru pisma stolicy w zachowanych jeszcze peerelowskich reklamach, szyldach, tablicach, plakatach. I stąd czerpaliśmy inspiracje. Nie chodziło nam o cyfrowe odtworzenie historycznych krojów, ale o opracowanie własnych, na których temat długo dyskutowaliśmy. Tak powstało 12 stworzonych przez nas oryginalnych krojów pisma dla Warszawy.

Kto może z nich skorzystać?

Każdy, np. przedsiębiorcy zakładający działalność. Fonty są dostępne w internecie za darmo na stronie http://kroje.org/pl

Który jest pani?

Mój projekt to Lombard, zainspirowany z jednej strony neonami „Jubiler", a z drugiej peerelowskimi podręcznikami uczącymi ilustrowania witryn. Krój pisma, który stworzyłam, nadaje się do wykorzystania w szyldach, witrynach, plakatach.

Jako grafik ma pani już zawodowe doświadczenie, m.in. z pracy w Narodowym Centrum Kultury. A w tej chwili robi pani dyplom na warszawskiej ASP. Z czego?

Przygotowuję m.in. książkę w pracowni prof. Lecha Majewskiego – na podstawie „Fraszek" Jana Kochanowskiego. Będzie miała formę elementarza od A do Z, w którym każdej literze odpowiada wybrana fraszka. Na potrzeby książki projektuję własny, historyzujący krój pisma, który połączę z cyfrowymi, współczesnymi ilustracjami.

Projektowania krojów uczyłam się u Michała Jarocińskiego, dzięki któremu zrobiłam duży skok w tej dziedzinie, która od początku studiów bardzo mnie interesowała.

To dziedzina grafiki o bardzo szerokich możliwościach wykorzystania – od książki i plakatu do identyfikacji wizualnej.

Wokół warszawskiej ASP skupiło się interesujące grono projektantów krojów i mam nadzieję, że o tym środowisku będzie wkrótce głośno w całym świecie typograficznym.

Mnie szczególnie interesuje projektowanie typografii do składu książek, a także identyfikacji wizualnych i logotypów, które przez charakter liter od razu identyfikują się z daną marką.

Proszę o dobry przykład logotypu.

Nie szukając daleko, np. logotyp Empiku, w którym się spotykamy, zaprojektowany przez Łukasza Dziedzica i agencję BNA. Jest mocny, a zarazem nienarzucający się, dobrze oddaje klimat miejsca.

Czy w nowych mediach zindywidualizowana typografia ma szansę? Może tu wystarczą nam standardowe kroje?

Arial, New Times Roman czy Helvetica to czcionki systemowe, z których korzystamy najczęściej, pisząc na komputerze czy tablecie. Ale projektując np. własną stronę internetową, która ma być naszą wizytówką, warto się zastanowić, jaką informację o sobie chcemy przekazać. Inny komunikat zawiera przecież szwabacha, a inny lekka dziewczęca „pisanka". Jeśli ktoś pyta, po co wymyślać jeszcze nowe kroje, skoro jest już tyle, odpowiadam, że z typografią jest jak z muzyką. Czy nie warto komponować nowych utworów, bo jest już ich tyle? W projektowaniu krojów też zmieniają się trendy i mody.

"Rzeczpospolita"