Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Warszawska dekada

Krzysztof Cieślik 27-03-2017, ostatnia aktualizacja 27-03-2017 09:36

To już dziesiąta edycja warszawskiej nagrody literackiej.

Plac wokół Pałacu Kultury
autor: Marta Bogacz
źródło: Fotorzepa
Plac wokół Pałacu Kultury
źródło: Rzeczpospolita

Wypada zacząć od wyjaśnienia, ponieważ w przypadku Nagrody Literackiej m. st. Warszawy sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana. Dziesiąta edycja jest bowiem w istocie edycją dwudziestą trzecią, a i między rokiem 1948 i 1980 próbowano nagrodę reaktywować, więc można by się doliczyć kilkudziesięciu odsłon. Wyróżnienie zaczęto przyznawać jeszcze przed II wojną światową, w latach 1926-1938. Już wówczas zaznaczyło ono wyraźnie swoją obecność na polskie scenie literackiej. Uhonorowano nim między innymi takie znakomitości jak: Władysław Mickiewicz (1926), Wacław Berent (1929), Tadeusz Boy-Żeleński (1933), Pola Gojawiczyńska (1935), Maria Kuncewiczowa (1937). Ostatnim laureatem przed wojną został natomiast jeden z największych poetów języka polskiego Leopold Staff, którego 60. rocznicę śmierci obchodzimy w tym roku.

Po wojnie próbowano nagrodę kilkakrotnie wskrzeszać, ale nie było konsekwencji ani w nazwie, ani w zasadach jej wręczania, choć dodać warto, że przypadła ona w tym czasie kilku autorom, których zasług dla literackiej Warszawy nie sposób przecenić, między innymi Stefanowi Wiecheckiemu, Mironowi Białoszewskiemu i Juliuszowi Wiktorowi Gomulickiemu. Dopiero w 2008 roku Rada Miasta Stołecznego Warszawy przyjęła uchwałę reaktywującą to wyróżnienie z inicjatywy jej przewodniczącej Ewy Malinowskiej-Grupińskiej oraz wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego. Wskrzeszenie nagrody niewątpliwie należy uznać za jedną z najlepszych decyzji Ratusza w ostatniej dekadzie.

Werdykty bez pudła

W ubiegłym roku laureatami Nagrody Literackiej m. st. Warszawy zostali Anna Janko w kategorii proza za znakomitą „Małą zagładę", Piotr Matywiecki za tomik „Którędy na zawsze", Justyna Bednarek i Daniel de Latour za „Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek (czterech prawych i sześciu lewych)" w kategorii literatura dziecięca oraz Magdalena Kicińska za „Panią Stefę" w kategorii edycja warszawska. Warszawskim Twórcą wybrano jednego z najwybitniejszych i najbardziej niedocenianych – przynajmniej przez gremia przyznające nagrody – polskich prozaików współczesnych, Eustachego Rylskiego, autora choćby „Warunku".

Żyjemy w czasach, w których – po latach posuchy na tym polu – pojawia się coraz więcej literackich laurów. Część z nich przyznawana jest przez media lub instytucje z nimi związane, inne fundowane są przez miasta, czemu przyświeca zwykle godne pochwały pragnienie zaznaczenie obecności na kulturalnej mapie Polski. Honoruje się między innymi reportaże (Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego), poezję (Nagroda im. Wisławy Szymborskiej i wrocławski „Silesius"), wybitnych tłumaczy (Nagroda im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego), najciekawsze debiuty (Nagroda Conrada) czy po prostu najlepsze książki minionego roku. Ten ostatni cel przyświeca choćby: Nagrodzie Nike i Nagrodzie im. Józefa Mackiewicza. Obydwa laury cieszą się zasłużoną rangą, choć werdykty ich jury bywają kontrowersyjne.

W przypadku Nagrody im. Józefa Mackiewicza problemem jest przede wszystkim to, że choć to laur literacki, to często przyznaje się go za utwory publicystyczne bądź eseistykę, i choć nagrody literackie to swego rodzaju „konkursy piękności", to przy tak szerokim wachlarzu gatunków trudno o bezdyskusyjne werdykty. Podobny problem dotyczy wciąż istotnej Nagrody Nike – do finałowej siódemki trafiają dzieła należące do tak trudnych do porównania gatunków, jak reportaż, powieść, proza poetycka czy autobiografia.

Ważną rolę na polskiej scenie literackiej odgrywają także Paszporty „Polityki", które starają się honorować autorów dobrze się zapowiadających i nieoczywistych, czego przykładem w ostatnich latach mogą być wyróżnienia przyznane Ziemowitowi Szczerkowi i Szczepanowi Kopytowi.

Nagroda Literacka m. st. Warszawy zdecydowanie się na tym tle wyróżnia, a to za sprawą bezdyskusyjnych werdyktów i klarownych kryteriów. Jeśli chodzi o to drugie, laury przyznawane są w czterech kategoriach: proza, literatura dla dzieci i młodzieży, poezja, a także edycja warszawska.

Jury honoruje także co roku jedną zasłużoną dla Warszawy osobowość literacką, przyznając tytuł Warszawskiego Twórcy. Wystarczy rzut oka na listę wyróżnionych wspomnianym laurem pisarzy, by przyznać, że jak dotąd decyzje kapituły to bez wyjątku strzały w dziesiątkę. Warszawskimi Twórcami zostali do tej pory: Tadeusz Konwicki, Józef Hen, Marek Nowakowski, Janusz Głowacki, Janusz Tazbir, Joanna Kulmowa, Wiesław Myśliwski, Jarosław Marek Rymkiewicz i Eustachy Rylski. Żadnego z powyższych werdyktów nie da się zakwestionować, co doprawdy rzadko można powiedzieć o nagrodzie z tradycją, choć oczywiście związki jednych autorów z Warszawą są oczywistsze niż innych (najbardziej kontrowersyjny byłby zapewne Wiesław Myśliwski, ale po pierwsze to największy żyjący polski powieściopisarz, po drugie mimo, że Warszawa nie jest główną bohaterką jego prozy, od dawna w niej mieszka).

Literatura tworzy miasto

Nagroda Literacka m. st. Warszawy jest istotna właśnie dlatego, że honoruje twórców związanych ze stolicą, stawiając na lokalność w przeciwieństwie np. do Nagrody Literackiej Gdynia, która próbuje konkurować z Nike (choć wyróżnia się przy tym laurem przyznawanym tłumaczom), czy wrocławskiego Angelusa, który jest wyróżnieniem dla pisarzy z całej Europy Środkowej i do tej pory trafiał wyłącznie do pisarzy z zagranicy.

Honorując książki varsavianistyczne w kategorii edycja warszawska i przyznając laur Warszawskiego Twórcy, organizatorzy konkursu wychodzą ze słusznego założenia, że literatura odgrywa niebagatelną rolę w tworzeniu miejskiej tożsamości. Trzeba powiedzieć, że to słuszna droga, łatwiej i rozsądniej bowiem doceniać twórców silnie związanych z danym miejscem niż konkurować z dziesiątkami wyróżnień dla wszystkich i dla nikogo. Podobnie jak nie możemy sobie wyobrazić Petersburga bez „Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego i poezji Josipa Brodskiego, Dublina bez „Ulissesa" Jamesa Joyce'a, Londynu bez licznych powieści Karola Dickensa, Paryża bez dzieł Honoriusza Balzaka czy Wiktora Hugo, tak Warszawę z drugiej połowy XIX wieku oglądamy oczami Bolesława Prusa, pierwsze lata komunizmu widzimy zaś przez pryzmat „Złego" Leopolda Tyrmanda, a późniejsze dzieje miasta obserwujemy za pośrednictwem naszych współczesnych znakomitości, jak Tadeusz Konwicki, Józef Hen czy Marek Nowakowski. Bez nich Warszawa nie byłaby Warszawą, którą znamy, a w pewnym sensie: nie byłoby jej w ogóle.

Kandydatów do Nagrody Literackiej m. st. Warszawy zgłaszają co roku wydawcy, księgarze, bibliotekarze oraz czytelnicy. Nominatów poznamy już w środę 29 marca, a przez najbliższy miesiąc – począwszy od pierwszego numeru kwietniowego – prezentować będziemy nominowane książki na łamach „Plusa Minusa".

Laureaci zostaną ogłoszeni podczas uroczystej gali 27 kwietnia w Teatrze Studio. Poznamy wówczas również tego najważniejszego z wyróżnionych, czyli Warszawskiego Twórcę. Zwycięzców wyłoni jury w składzie Grażyna Borkowska, Rafał Skąpski, Karolina Głowacka, Joanna Kulmowa, Krzysztof Masłoń i Anna Romaniuk pod przewodnictwem cenionego poety i od lat związanego z „Rzeczpospolitą" krytyka literackiego Janusza Drzewuckiego.

Plus Minus