Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gwiazdy śpiewają Szymanowskiego

.Jacek Marczyński 20-04-2017, ostatnia aktualizacja 20-04-2017 08:16

„Stabat Mater" wymaga prostoty i szlachetności, by muzyka Szymanowskiego wzruszyła słuchacza. I takie jest to nagranie.

Jacek Kaspszyk Szymanowski, Warner Classics, CD, 2017
źródło: Rzeczpospolita
Jacek Kaspszyk Szymanowski, Warner Classics, CD, 2017

Album stanowi kolejny przykład twórczej współpracy koncernu Warner z Filharmonią Narodową. I powiedzmy od razu – dowodem na to, że nagrania polskich artystów można bez kompleksów wprowadzać do światowego katalogu.

Złożyło się na to kilka trafnych decyzji, przede wszystkim sam dobór utworów. Karol Szymanowski przestał być już poza Polską egzotycznym kompozytorem, jest rozpoznawalny i budzi zainteresowanie. Z jego niezbyt bogatego (ilościowo) dorobku wybrano zaś to, co szczególnie interesujące.

Znalazło się więc na płycie „Stabat Mater" – surowe i poruszające. Szymanowski nawiązał do tradycji w muzyce obecnej niemal od zarania dziejów, ale i do prostej ludowej religijności polskiej, która dla światowego słuchacza brzmi fascynująco, by nie powiedzieć wręcz egzotycznie.

Można też posłuchać pełnej wyrafinowanych pomysłów III Symfonii „Pieśń o nocy". Świadczy ona, że polski kompozytor dobrze znał nowe trendy początku XX wieku, ale potrafił je na swój sposób przetwarzać, używając bogatej, a precyzyjnej instrumentacji.

Orkiestrę i chór Filharmonii Narodowej prowadzi w tych nagraniach Jacek Kaspszyk, dyrygent, który doskonale zna i czuje muzykę Szymanowskiego. Pod inną batutą mnogość efektów w III Symfonii mogłaby się zamienić w masę dźwięków, on czujnie prowadzi słuchaczy przez secesyjno-orientalne meandry tego utworu.

Dodatkową atrakcją – zwłaszcza dla zagranicznego odbiorcy – są soliści, zwłaszcza Aleksandra Kurzak i Artur Ruciński, a więc śpiewacy odnoszący obecnie sukcesy w świecie. W otwierającej „Stabat Mater" sekwencji „Stała Matka bolejąca/Koło krzyża łzy lejąca" czysty sopran Kurzak brzmi pięknie i szlachetnie.

Mocny baryton Artura Rucińskiego brzmi z kolei inaczej niż legendarna interpretacja Andrzeja Hiolskiego, ale jest równie sugestywna i wyrazista. Do tej dwójki w „Stabat Mater" ładnie dołączyła Agnieszka Rehlis. Mniej natomiast przekonująco wypadł solista III Symfonii, rosyjski tenor Dmitry Korchak.

Ciekawym uzupełnieniem obu dzieł jest nieukończona „Litania do Marii Panny" z tekstami Jerzego Lieberta. W tym jednym z ostatnich utworów Szymanowskiego znów efektownie partię solową zaśpiewała Aleksandra Kurzak.

Prawie ćwierć wieku dokładnie ten sam zestaw utworów znalazł się na płycie EMI, którą firmował znakomity brytyjski dyrygent Simon Rattle. Jedynym polskim nazwiskiem wśród wykonawców była wówczas Elżbieta Szmytka. Tamten album przyczynił się do zainteresowania muzyką Szymanowskiego przez świat.

Można powiedzieć, że dziś dzięki Warnerowi wkraczamy na teren rozpoznany. Robimy to w doskonałym stylu i na najwyższym poziomie, na jaki Karol Szymanowski zasługuje.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.marczynski@rp.pl

"Rzeczpospolita"