Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Konfrontacja dwóch geniuszy

.Jacek Marczyński 12-08-2017, ostatnia aktualizacja 12-08-2017 00:00

Dyrektor Międzynarodowego Festiwalu „Chopin i jego Europa" mówi o związkach polskiego kompozytora z Bachem, co udowodnią w tym roku liczne koncerty.

źródło: materiały prasowe

Rz: Festiwal w tym roku cofa się do Jana Sebastiana Bacha?

Stanisław Leszczyński: Bach jest pewną metaforą przeszłości, a nie można jej pominąć choćby dlatego, że obchodzimy jubileusz urodzin Claudio Monteverdiego i jego genialne nieszpory „Vespro della Beata Vergine" usłyszymy we wspaniałym wykonaniu Collegium Vocale Gent z Philippem Herreweghem. W ten sposób granica czasowa naszego festiwalu przesuwa się do początku XVII wieku, ale dominujący jest okres baroku i właśnie Bach traktowany jako swoisty symbol zafascynowania Chopina przeszłością.

Będzie zatem okazja, by przypomnieć, że muzyka Chopina, twórcy na wskroś romantycznego, ma korzenie w tym, co zaistniało dawniej.

Są to korzenie estetyczne, ale również techniczne. Jeśli przyjrzymy się fakturze utworów klawiszowych Jana Sebastiana Bacha, to dostrzeżemy, że czerpał on od twórców francuskich. A z kolei Bohdan Pociej udowodnił nam, że wielki wpływ na Chopina wywarli klawesyniści francuscy. W sensie kulturowym mamy zatem wspólny syndrom zależności, co powinno pięknie ujawnić się na tych koncertach naszego Festiwalu, na których nastąpi bezpośrednie zderzenie formy utworów Bacha i Chopina – klawiszowych solowych lub granych z towarzyszeniem orkiestry. Szykujemy takie nietuzinkowe koncerty, nawet z udziałem dwóch orkiestr podczas jednego wieczoru, a każda z nich będzie starała się być wierna konwencji wykonawczej danej epoki.

Myślę tu o pełnej prezentacji koncertów klawiszowych Bacha oraz obu koncertów Chopina. Podobna konfrontacja zdarzy się również w licznych recitalach.

Spodziewa się pan, że ujawnią się nowe, ciekawe związki między oboma geniuszami?

Wierzę w to, bowiem nasze Instytucje nie mają zwyczaju takiego układania programów koncertowych, by następowało bezpośrednie zderzenie baroku z XIX czy XX stuleciem.

Wytłumaczenie jest proste, świat muzyki dawnej wyemancypował się i egzystuje samodzielnie.

To prawda, nastąpiła daleko posunięta specjalizacja wykonawcza. Teoretycznie rzec ujmując, Orkiestra XVIII Wieku mogłaby podjąć się zadania akompaniowania Kristianowi Bezuidenhoutowi w koncertach Bacha, ale przecież gra się je w innym stroju i nierzadko przy użyciu innych instrumentów. Dlatego musieliśmy zaprosić dwa zespoły: Orkiestrę Barokową ze Freiburga do Bacha i Orkiestrę XVIII Wieku do Chopina.

Soliści chyba łatwiej poruszają się między barokiem a romantyzmem.

Tak i nie. Oczywiście, Bacha ma w repertuarze właściwie każdy pianista. Natomiast z punktu widzenia poprawności stylistycznej jest grupa specjalistów, którzy nie zagrają Bacha na steinwayu. Natomiast ci, którzy używają współczesnego fortepianu, ale mają chęć grać na XIX-wiecznym instrumencie, z przyjemnością sięgną także do Bacha. Z ortodoksyjnego punktu widzenia nie będzie to jednak właściwy obraz dźwiękowy jego muzyki. Dla mnie to jednak nie jest przeszkodą, bo skoro mówimy o inspiracji Chopina twórczością Bacha, to przecież on słuchał jego utworów granych właśnie na XIX-wiecznych fortepianach. A nadrzędną ideą Festiwalu jest pokazanie brzmienia muzyki, która otaczała Chopina.

Pan jednak zaprosił na Festiwal różnych artystów. Angela Hewitt uważana jest za wspaniałą interpretatorkę Bacha, ale obce jej jest wykonawstwo historyczne.

Angela Hewitt należy do pianistów jakby z innej epoki. Zdobyła ogromny autorytet jako interpretatorka muzyki Bacha, ale wywodzi się z tradycji XIX-wiecznej, romantycznej pianistyki. I to fantastycznie, że mamy artystkę, która kontynuuje nurt równoległy do wykonawstwa historycznego.

A Garrick Ohlsson?

Odkrył dla siebie XIX-wieczny fortepian stosunkowo niedawno, w 2010 roku, wykonując w nagłym zresztą zastępstwie recital na historycznym instrumencie w Żelazowej Woli. A teraz, kilka miesięcy temu, zdecydował się nagrać dla nas recital chopinowski w podwójnej rejestracji: te same utwory na fortepianie współczesnym i historycznym. Wydawać by się mogło, że Garrick Ohlsson, pianista o męskim, silnym uderzeniu, wręcz rozniesie stary instrument. Tymczasem on, który z wielką pasją wykonał recital na steinwayu, siadając do starego erarda, okazał się pianistą najsubtelniejszym, zmieniającym wręcz estetykę interpretacji konkretnych utworów. Namawiam gorąco na wysłuchanie obu nagranych przez niego płyt, gdy już się ukażą, bo otrzymaliśmy niesłychanie cenny materiał do porównań zarówno w sensie artystycznym, jak i edukacyjnym.

Do listy kompozytorów, których utwory wykonują z kolei orkiestry grające na dawnych instrumentach, Festiwal dopisuje w tym roku Giuseppe Verdiego.

I będzie to pierwsze podejście do Verdiego ze strony Fabio Biondiego i jego zespołu Europa Galante. Prezentował już naszej publiczności opery Belliniego, teraz wybrał „Makbeta" Verdiego, ale w pierwszej wersji z 1847 roku, silnie jeszcze osadzonej we włoskim idiomie belcanta. Teoretycznie mógł poznać ją Chopin. Jest jednak drugi powód realizacji tego pomysłu, umówiliśmy się bowiem z Fabio Biondim, że po Verdim sięgnie w następnych latach do Moniuszki. Ustaliliśmy już daty wykonania i nagrania „Halki".

Lista utworów dawnych polskich kompozytorów, a wykonywanych przez zagraniczne zespoły, ciągle się zatem poszerza.

W tym roku na Festiwalu zabrzmią kompozycje na przykład Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, Józefa Krogulskiego, Karola Kurpińskiego, Franciszka Mireckiego, Juliusza Zarębskiego, a i tak to tylko część Polaków obecnych w programie. Zdarzają się autentyczne odkrycia, takie na przykład jak „Tańce galicyjskie" Zarębskiego w opracowaniu Liszta. Myślę, że będzie to premiera, a dojdzie do skutku dzięki Stanisławowi Dybowskiemu – prawdziwemu fanatykowi muzyki polskiej, który ma jej ogromne zbiory.

Orkiestra XVIII Wieku natomiast zdaje się coraz chętniej sięgać po muzykę polską, i to nie Chopina...

Nie ma dziś żadnego problemu z namówieniem ich na to. Oni już przygotowują się, by w następnych latach uczcić Stanisława Moniuszkę wykonaniem „Strasznego dworu".

Zadebiutuje natomiast na Festiwalu legendarny Gidon Kremer ze swą Kremeratą Balticą.

Staraliśmy się o to przez wiele lat, on też miał uczestniczyć w nagraniu Kwintetu Juliusza Zarębskiego, które zrealizowaliśmy z Marthą Argerich. Jest jednak artystą chadzającym własnymi drogami, ale wreszcie udało się go wypatrzyć dzięki planom, jakie realizuje ze zwyciężczynią Konkursu Chopinowskiego z 2010 roku, Yulianną Avdeevą. Ona się z nim muzycznie zaprzyjaźniła, o czym świadczy choćby jej wybitna interpretacja Kwintetu fortepianowego Mieczysława Weinberga z Kremeratą Balticą, a lekko podaranżowanego przez Gidona Kremera. Wydali już płytę z tym utworem, a Kremer zgodził się, żeby ją niejako zaprezentować na Festiwalu. Do tego dojdzie Chopin, ale w brzmieniu typowym dla Kremeraty.

Jak udało się panu w tym roku zorganizować edycję znacznie dłuższą niż w ostatnich latach?

Uparcie dążę do tego, by była to impreza trwająca cały tak bardzo warszawski miesiąc, jakim jest sierpień. Może się uda.   —rozmawiał Jacek Marczyński

"Rzeczpospolita"