Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gdzie jest młodzieniec Rafaela?

Marek Kozubal 01-05-2017, ostatnia aktualizacja 01-05-2017 00:00

Szwajcaria, Niemcy, Australia, a nawet Rosja – tam wiodą tropy związane z najbardziej poszukiwanym obrazem zrabowanym w czasie wojny przez Niemców.

Losy „Damy z gronostajem” Leonarda da Vinci przez dłuższy czas były związane z „Portretem młodzieńca” Rafaela.  Dopiero w 1944 lub 1945 obrazy rozdzielono. „Damę” moźna obecnie podziwiać w Krakowie. Czy „Portret” ukryty jest w Australii?
autor: John Macdougall
źródło: AFP
Losy „Damy z gronostajem” Leonarda da Vinci przez dłuższy czas były związane z „Portretem młodzieńca” Rafaela. Dopiero w 1944 lub 1945 obrazy rozdzielono. „Damę” moźna obecnie podziwiać w Krakowie. Czy „Portret” ukryty jest w Australii?
źródło: materiały prasowe
Tymczasowe biuro Hansa Franka w Neuhaus w Bawarii. Tu w 1945 roku przechowywano zrabowane obrazy.
źródło: materiały prasowe
Tymczasowe biuro Hansa Franka w Neuhaus w Bawarii. Tu w 1945 roku przechowywano zrabowane obrazy.

W budynku Fundacji XX. Czartoryskich w Krakowie wisi oryginalna rama, ale w niej jest już tylko reprodukcja „Portretu młodzieńca" pędzla Rafaela Santi. Od ponad 70 lat obraz ten budzi emocje wśród poszukiwaczy skarbów. Jest symbolem zagrabionych dzieł sztuki w czasie wojny.

W czasie wojny rywalizowali o niego przywódcy Trzeciej Rzeszy. „Portret młodzieńca" stał się też celem poszukiwań obrońców sztuki, słynnych „Monuments men", działających w szeregach amerykańskiej armii. W kolejnych latach jego tropami podążali spadkobiercy, historycy sztuki i służby specjalne.

Skarby Izabeli

Na przełomie XVIII i XIX wieku Izabela Czartoryska stworzyła muzeum, którego siedzibą była Świątynia Sybilli w Puławach – budynek wzorowany na antycznych ruinach rzymskiej świątyni. Obok wybudowała tzw. Dom Gotycki, w którym umieszczone zostały dzieła sztuki europejskiej.

Jej syn, książę Adam Jerzy Czartoryski, który był ambasadorem Rosji przy królu Sardynii Karolu Emanuelu IV, wzbogacał zbiory matki. Od włoskiej rodziny Giustinianich kupił „Portret młodzieńca" przypisywany Rafaelowi Santi. Wraz z nabytymi wcześniej „Krajobrazem z miłosiernym Samarytaninem" Rembrandta van Rijn oraz „Damą z gronostajem" Leonarda da Vinci stanowiły one perły kolekcji Czartoryskich.

W sumie w zbiorach Izabeli Czartoryskiej znalazło się około 16 tys. dzieł polskich i ponad 22 tys. obcych. Losy kolekcji Czartoryskich były burzliwe, podobnie jak historia Polski w XIX wieku.

W odwecie za zaangażowanie polityczne Czartoryskich w czasie powstania listopadowego ich puławskie zbiory zostały splądrowane przez wojska carskie. Najcenniejsze dzieła udało się ewakuować do klasztoru w Kazimierzu, następnie majątku Zamoyskich w Klemensowie, a potem pałacu w Sieniawie nad Sanem. W połowie XIX wieku książę Adam Jerzy sprowadził je do Paryża.

Jego spadkobierca Władysław Czartoryski postanowił stworzyć w Krakowie muzeum i przenieść do niego rodzinne zbiory. Obrazy Leonarda da Vinci, Rafaela Santi i Rembrandta trafiły tam w listopadzie 1882 roku. Przez ponad 30 lat dzieła te były wystawione na widok publiczny.

Wraz z wybuchem I wojny światowej w 1914 roku synowa Władysława, Maria Ludwika, oddała najcenniejsze eksponaty w depozyt do drezdeńskiej galerii. Po wojnie dyrektor tej placówki dr Hans Posse zwlekał z ich zwrotem. Wróciły one do Krakowa dopiero w 1920 roku.

Młodzieniec w areszcie

W 1939 roku – jeszcze przed wybuchem II wojny światowej – dyrektor Muzeum XX. Czartoryskich, emerytowany generał Marian Kukiel, przygotował plan zabezpieczenia zbiorów. Przekonał ordynata Augustyna Józefa do ewakuacji najcenniejszych eksponatów do Sieniawy. Pod koniec sierpnia 1939 roku „Wielką Trójkę" oraz kolekcję biżuterii antycznej i pamiątki po władcach Polski zamurowano w oficynie pałacowej – tej samej, która posłużyła obrazom jako kryjówka 100 lat wcześniej.

Gdy 14 września do Sieniawy wkroczyły oddziały niemieckie, skrytka została splądrowana. Zginęła biżuteria i szkatuła królewska, ale obrazy zostały. Na desce z obrazem Leonarda da Vinci odciśnięty został but niemieckiego żołnierza. Pod koniec września 1939 roku zbiory zostały przewiezione do pałacu w Pełkiniach. Pozwoliło to uniknąć losu zabytków zagrabionych przez Sowietów, Sieniawę zajęła bowiem Armia Czerwona.

Na początku października 1939 roku kolekcja została przejęta przez gestapo i przewieziona do Jarosławia. Tam odnalazł ją Specjalny Komisarz do spraw Zabezpieczenia Dzieł Sztuki na Wschodnich Terenach Okupowanych – dr Kajetan Muhlmann. Przez chwilę przechowywano je w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie.

Prawdopodobnie już w listopadzie 1939 roku trzy najcenniejsze obrazy kolekcji zostały przewiezione do Berlina. Zdaniem dr Roberta J. Kudelskiego przechowywano je w biurze Muhlmanna, następnie w skrytce depozytowej Deutsche Banku. W 1940 roku „Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci wróciła do Krakowa, ale „Portret młodzieńca" i kilka innych obrazów nadal spoczywały w berlińskim skarbcu.

W 1942 roku Hans Frank powołał na swojego doradcę ds. sztuki szwajcarskiego architekta dr Wilhelma Ernsta von Palezieux. Miał zaaranżować wnętrza rezydencji Franka w Krakowie, Krzeszowicach i Krynicy-Zdroju, a także zadbać o sprowadzenie z Berlina obrazów, które zdobiłyby domy gubernatora. W połowie 1943 roku najpiękniejsze obrazy Czartoryskich znalazły się z powrotem w Krakowie. Prawdopodobnie „Portret młodzieńca" trafił na ścianę willi w Krzeszowicach.

Niespodziewanie w lipcu 1943 r. Frank zdymisjonował Muhlmanna. Oskarżył go o „zaniedbania, bałagan, a przede wszystkim spowodowanie zaginięcia cennych dzieł sztuki". Z kolei kilka miesięcy wcześniej podobne zarzuty dotknęły osobistego adiutanta Franka – Helmuta Pfaffenrotha. Trafił on do jednostki SS – składającego się z kryminalistów, dowodzonych przez słynnego zbrodniarza Oskara Dirlewangera.

Niektórzy historycy łączą te wydarzenie z hipotezą, że obraz Rafaela mógł wtedy zaginąć. Czy został skradziony przez Niemców, a może Polaków?

Od tego momentu obraz ten raz jest widziany, innym razem ci sami świadkowie twierdzą, że nie mieli z nim styczności. Niektóre niemieckie rejestry dzieł sztuki pomijają to dzieło.

Czy kradzież obrazów w tamtych czasach była możliwa? W czasie kontroli miejsca przechowywania zabytków w piwnicach krakowskiej biblioteki stwierdzono: „przechowywane były za zwykłymi drzwiami piwnicznymi, które na dodatek nie były często zamykane".

Halina Bilik, pracownica archiwum na Wawelu, zbadała wszystkie dostępne dokumenty dotyczące zamku i nie znalazła żadnego, z którego wynikałoby, aby obraz Rafaela znajdował się na Wawelu.

Wędrówka Rafaela

Latem 1944 roku po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną Frank rozpoczął przygotowania do ewakuacji. Na Dolny Śląsk wysłał dr. Palezieux. Ten wybrał cztery pałace, gdzie można było ukryć dzieła sztuki. Rząd Franka miał rezydować w posiadłości Manfreda von Richthofena w Seichau (dzisiaj Sichów).

Dr Robert J. Kudelski twierdzi, że prawdopodobnie w sierpniu 1944 roku, wraz z innymi obrazami do Sichowa trafił „Portret młodzieńca" – mają o tym świadczyć zachowane notatki i powojenne zeznania Palezieux. Jednak w liście przewozowej nie ma wzmianki o tym obrazie, a mowa jest w nim m.in. o „Damie z gronostajem" da Vinci oraz dwóch obrazach Rembrandta.

Kudelski przypuszcza, że Rafael został wysłany do Sichowa transportem kolejowym lub zawieziony przez Palezieux. Tak też zeznawał po wojnie konserwator obrazów opiekujący się nimi w Krakowie, dr Eduard Kneisel. „Widziałem go w Sichowie w pałacu hrabiego Richthofena" – stwierdził. Na kopii innej listy wywozowej przy nazwie obrazu dopisał on „Seichau". Tyle że przesłuchiwany po wojnie Kneisel raz twierdził, że dzieło Rafaela w Siechau widział, innym razem, że jednak obrazu tam nie było.

A może – co wynika z przesłuchań powojennych Wilhelma Palezieux – doszło do pomyłki i do Sichowa trafił podobny portret? A może – jak sugerują dr Monika Kuhnke i Włodzimierz Kalicki, autorzy książki „Sztuka zagrabiona. Uprowadzona Madonna", obraz ten ciągle był w rękach Hansa Franka?

17 stycznia 1945 roku Hans Frank opuścił Kraków i pojechał na Dolny Śląsk. W liście do żony pisanym z pałacu Richthofena stwierdził: „Wszystkie rzeczy uratowane". Czy obraz ten znalazł się w osobistym bagażu Franka? A może wiózł go przywrócony do łask adiutant Pfaffenroth? Tego nie wiemy.

Obserwując ciągły marsz na zachód wojsk sowieckich, Niemcy zdecydowali się na przeniesienie zbiorów do pałacu państwa von Wietersheim-Kramst w Muhrau (dzisiaj Morawa). Hans Frank skierował się stamtąd do Neuhaus w Bawarii, gdzie miało powstać jego tymczasowe biuro. Polecił jednak adiutantowi Helmutowi Pfaffenrothowi wywieźć z Morawy trzy skrzynie wybranych dzieł sztuki. 25 stycznia 1945 roku zabrał on do Bawarii ponad 20 obrazów, w tym „Damę z gronostajem" i „Krajobraz z miłosiernym". Nie było wśród nich portretu Rafaela – powodem podobno miały być zbyt duże wymiary obrazu (59 x 75 cm).

Opiekę nad pozostałymi zbiorami w Morawie przejęli przedstawicieli lokalnej administracji – burmistrz Robert Schnitzler i szef Narodowosocjalistycznej Opieki Społecznej Wilhelma Dressler. Niedługo potem w pałacu niespodziewanie pojawił się dr Kneisel wraz z dwoma współpracownikami, po rzekomo pozostawiono tam przybory malarskie. Czy zabrał wtedy z sobą obraz Rafaela?

Pod koniec stycznia Konserwator Zabytków Prowincji Dolnego Śląska prof. Gunther Grundmann otrzymał z Berlina rozkaz ewakuacji najcenniejszych zabytków. Z pałacu w Morawie przy pomocy wojska wywiózł trzy ciężarówki zabytków. 30 stycznia 1945 roku zostały one przywiezione do Biblioteki Schaffgotschów w Warmbrunn (dzisiaj Cieplice koło Jeleniej Góry). Wśród nich nie było portretu. Świadczą o tym, zdaniem dr. Kudelskiego, powojenne zeznania i wspomnienia Grundmanna. Skrzynie z najcenniejszymi zabytkami trafiły do Neuhaus w Bawarii. Umieszczono je w piekarni Georga Stickla, a następnie w biurze Hansa Franka mieszczącym się w kawiarni Bergfrieden. Do maja 1945 roku opiekę nad nimi sprawowali m.in. dr Wilhelm Palezieux i dr Eduard Kneisel.

Frank został aresztowany przez amerykańskich żołnierzy 4 maja 1945 r. Dwa najcenniejsze obrazy z kolekcji Czartoryskich „Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci oraz pejzaż Rembrandta zostały odnalezione w jego willi. Portretu młodzieńca tam nie było.

Ślady młodzieńca

Powojenne poszukiwania obrazu Rafaela rozpoczęły się już w 1945 roku – znajdował się on na pierwszym miejscu listy strat wojennych. W ręce amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości wpadł asystent Franka – Helmut Pfaffenroth. W 1947 roku taki sam los spotkał Wilhelma Palezieux. Nie spowodowało to jednak przełomu w poszukiwaniu obrazu. Palezieux stwierdził jednak, że po raz ostatni widział obraz Rafaela w Morawie około 20–21 stycznia 1945 r.

W latach 50 i 60. „Portret młodzieńca" i inne dzieła sztuki należące do kolekcji próbował odnaleźć Stefan Zamoyski, mąż Elżbiety Czartoryskiej. Pomagała mu m.in. Ardelia Hall z Departamentu Stanu USA. W trakcie prywatnego śledztwa udało się ponownie przesłuchać Niemców, którzy mieli styczność z tym obrazem. Zamoyski zdobył oświadczenie dr. Eduarda Kneisela, który stwierdził, że 1945 r. prawdopodobnie widział obraz w willi Palezieux w Bawarii, „jednak nie byłby w stanie temu przysiąc". W połowie lat 60. wycofał te zeznania. Twierdził, że „Portret młodzieńca" pomylił z innym obrazem.

Jednak w 1953 r. dr Kneisel, gdy przebywał w USA, otrzymał od Palezieux list nadany w Szwajcarii, w którym sondował on możliwość sprzedaży w Nowym Jorku ok. 50–60 obrazów. W 1953 roku Zamoyski miał się spotkać w Paryżu z Wilhelmem Palezieux, który miał mu przekazać ważną wiadomość na temat losów obrazu. Do rozmowy nie doszło, bo Szwajcar zginął w wypadku samochodowym.

Informacje o tym, że obraz przetrwał wojnę, pojawiły się już w latach 50. w środowisku antykwariuszy. W połowie wieku podobno ktoś miał go zaproponować Metropolitan Museum w Nowym Jorku, ale rozmowy nie zakończyły się powodzeniem. Od tamtego momentu nasze służby dyplomatyczne sprawdzały wiele doniesień na jego temat. W latach 70. i 80. pojawiły się np. informacje, że obraz znajduje się na terenie NRD, podobno w rękach funkcjonariuszy Stasi.

Inne tropy wiodły do Szwajcarii. Co jakiś czas pojawiały się informacje, że któryś z antykwariuszy ma to dzieło i próbuje je sprzedać. Zaledwie kilka lat temu nasi dyplomaci weryfikowali taką informację w Zurychu. Pojawiał się też interesujący trop rosyjski opisany przez dr. Roberta J. Kudelskiego. W trakcie dyskusji przy okazji wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie w 1996 r. przedstawiciel jednego z ukraińskich muzeów stwierdził, że obraz był widziany w mieszkaniu lub biurze sowieckiego generała Kuzniecowa. Czy chodziło o gen. Gieorgija G. Kuzniecowa, który dowodził 31. Korpusem Pancernym, a jego wojska walczyły na Dolnym Śląsku? Generał zmarł we Lwowie na początku lat 60.? Czy jego bliscy odziedziczyli trofea wojenne generała? Krążyły też plotki, że obraz mogli ukraść żołnierze amerykańscy, którzy przejmowali od Niemców dzieła sztuki.

Najbardziej wyraźny trop wiedzie do Australii. W połowie lat 80. w Muzeum Narodowym w Warszawie pojawił się Amerykanin, który pokazał zdjęcie „Portretu młodzieńca" Rafaela, prawdopodobnie przedwojenne, choć kolorowe. Chciał dokonać ekspertyzy obrazu ze zdjęcia. Stwierdził, że obraz jest w Australii. Kontakt z tajemniczym Amerykaninem jednak się urwał. W tym okresie pojawiła się też relacja włoskiego antykwariusza, który miał stwierdzić w rozmowie z prof. Stanisławem Lorentzem, dyrektorem Muzeum Narodowego, że obraz jest przechowywany w specjalnej skrytce w Melbourne.

Dr Kudelski opisuje zaś znajdujący się w Archiwum Zamoyskich list historyka sztuki Saszy Griszina z The Australia National University w Cannberze do prof. Cecila Goulda z londyńskiej National Gallery. „W maju 1977 r. otrzymałem fotografię obrazu trzymanego w skarbcu bankowym w Brisbane i zostałem poproszony o wyrażenie swojej opinii na temat jego autentyczności. Identyfikacja nie była trudna, z pewnością naśladował on krakowski obraz Rafaela, ale ponieważ nie jestem badaczem twórczości Rafaela, ani też nie mając dostępu do oryginału, nie pokusiłem się o wydanie opinii". Zdjęcie obrazu niestety zaginęło. Nigdy nie udało się ustalić w skarbcu, którego banku ma być ten obraz.

Tropem „Praczki"

Wraz z Rafaelem zaginęły inne obrazy, być może zabrał je ten sam złodziej. Wśród nich były m.in. „Chrystus upadający pod krzyżem" Paula Petera Rubensa, „Stary zamek nad wodą" Jana van Goyena, „Szkic plafonu" Gregoria Guglielmiego, „Architektura, malarstwo i rzeźba" Pompea Batoniego, „Matka Boska z dzieciątkiem i dwoma aniołami" Neroccia di Bartolomeo de Landiego, a także „Praczka" Gabriela Metsu. Niektóre dzieła po latach zostały odnalezione.

Może w odnalezieniu portretu mogłaby pomóc droga, jaką przebyła „Praczka"? Obraz Metsu – siedemnastowiecznego holenderskiego malarza – został odnaleziony na początku lat 90. na aukcji w nowojorskim domu Sotheby's. „Praczkę" wstawił na aukcję kolekcjoner z Monaco, który wcześniej kupił ją za 120 tys. dol. W 1984 r. obraz ten sprzedał monachijski dom aukcyjny Neumeister. Sprzedającym był zaś mieszkający pod Monachium inż. Schutz, który miał go odziedziczyć od matki, ta zaś miała go dostać od przyjaciela, który kupił go w 1949 r. w antykwariacie Greiner and Zietz w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim.

Ekspertyzę obrazu wykonał dr Berndt, który w czasie wojny brał udział w grabieży dzieł sztuki w całej Europie. Z jego opinii wynikało, że do 1949 r. „Praczka" znajdowała się w zbiorach dr Lemckego z Rostocku. Taki kolekcjoner nie mieszkał jednak wtedy w tym mieście, opinia była więc spreparowana.

Czy „Praczkę" do antykwariatu przy granicy Niemiec ze Szwajcarią wstawił Wilhelm Palezieux, który proponował dr. Eduardowi Kneiselowi sprzedaż posiadanych obrazów za oceanem? Czy to on uprowadził Rafaela? W 1994 r. „Praczka" wróciła do Polski, można ją oglądać w Łazienkach Królewskich.

A może prawdziwe są słowa Niklasa Franka, syna niemieckiego zbrodniarza skazanego w Norymberdze. W swoich wspomnieniach pisał on: „Większość dzieł sztuki Polacy otrzymali z powrotem, oprócz portretu młodego mężczyzny pędzla Rafaela, który (...) był u nas w Neuhaus nad Schliersee w Górnej Bawarii. Później gdzieś przepadł. Być może wisi w jakiejś chłopskiej chałupie wymieniony przez matkę w 1945 roku na jaja, masło, wieprzowinę". ©℗

Korzystałem m.in. z „Zaginiony Rafael", Robert J. Kudelski, „Sztuka zagrabiona. Uprowadzenie Madonny", Włodzimierz Kalicki, Monika Kuhnke.

Plus Minus