Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zwierzenia młodego restauratora w eterze

Ryszard Makowski 19-09-2008, ostatnia aktualizacja 25-09-2008 19:36

Czy może być lepsza nazwa dla restauracji dziennikarza radiowego niż Eteria? W swoim lokalu gościł nas Kuba Strzyczkowski.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Tak się przewrotnie złożyło, że mój gość pełnił jednocześnie honory gospodarza. Kuba Strzyczkowski, niezwykle lubiany dziennikarz radiowo-telewizyjny, postanowił sprawdzić się jako restaurator. Wspólnie z żoną Małgorzatą prowadzą Eterię.

Nazwa wywodzi się od eteru, w którym to od 1990 roku Kuba hipnotyzuje słuchaczy „Trójki” swoim ciepłym, dźwięcznym głosem. Dola właściciela restauracji, która zdobywa sobie dopiero klientów, nie jest wcale lekka. Kredyt bankowy, następnie remont i wyposażanie wnętrza, a w szczególności kuchni, potrafią spędzać sen z powiek. A gdy się zasypia po ciężkim dniu pracy, zamiast tradycyjnych baranów, można liczyć przesuwające się majestatycznie piece konwekcyjno-parowe.

Dobieranie wykwalifikowanego personelu, szukanie dostawców, urozmaicanie menu, a przede wszystkim oczekiwanie na dzień, kiedy interes zacznie być rentowny, nadal należą do czynników stresogennych. Są także i momenty satysfakcji, gdy lokal zapełnia się w porze lunchu (22 zł do godz. 15) albo gdy pojawiają się stali bywalcy, gustujący w winie i w bagietkach maczanych w oliwie, które są oryginalnej produkcji Eterii.

Śródziemnomorski żurek

Zgodnie z umową, obsługa traktowała nas jak zwykłych gości, co oczywiście było niemożliwe, ale za to zabawne. Karta dań wyróżnia się bogatą ofertą różnorodnie przyrządzonych krewetek. Wybraliśmy te w sosie chilli ze świeżą kolendrą i szczypiorkiem na ryżu.

Mogą być też krewetki: opiekane w kokosie, na maśle z czosnkiem, zawijane w szynce parmeńskiej i "krewetkowe szaleństwo”. Największą popularnością cieszy się jednak orientalna zupa z krewetkami, kardamonem i kolendrą.

Kuba także specjalizuje się w potrawach orientalnych. Z tym, że u siebie w restauracji gotowania się nie podejmuje. Od tego jest renomowany kucharz. Królem rondla i patelni Kuba zostaje podczas rejsów. Wtedy wciela się w rolę „cooka”. Korzystając z książek kucharskich, próbuje doścignąć kuchnię regionalną. Ostatnio śródziemnomorską.

Pomimo starań załoga po kilku dniach i tak zaczyna tęsknić do rodzimych smaków. W pobliżu Sycylii, Sardynii czy Malty wieść, że dzisiaj w planie jest żurek albo ogórkowa, wywołuje wśród wilków morskich falę euforii, porównywalną z tą za burtą, gdy wieje „siódemka” w skali Beauforta.

Karp „na żywo”

Kuba z powodzeniem prowadzi programy telewizyjne, jednak najlepiej czuje się, siedząc przy mikrofonie w studiu na Myśliwieckiej.

Debiutując w porannym „Zapraszamy do Trójki”, korzystał z rad, żeby podawać godzinę i za dużo nie filozofować. Bycie strażnikiem czasu, gdy cała Polska śpieszy się do pracy, jest zajęciem odpowiedzialnym. Jednak nerwy powodowały pomyłkę za pomyłką. Wreszcie realizator podczas piosenki wytłumaczył mu, żeby spokojnie przyjrzał się dużemu skądinąd cyferblatowi, wziął oddech i odczytał to, co widzi. Początkujący redaktor zastosował się do instrukcji, śmiało i pewnie wyrecytował – jest za kwadrans ósma. – Za kwadrans dziewiąta palancie – usłyszał w słuchawkach swojego korepetytora, który zwyczajnie nie wytrzymał.

Kuba, autor pierwszych wersji świątecznego hymnu „Trójki”, czyli „Karpia”, słynie z genialnego prowadzenia na antenie grudniowych licytacji na rzecz domów dziecka. Kiedyś w Wigilię zadzwoniła słuchaczka i rozpływając się w komplementach nad jego talentem, zapowiedziała, że wraz z rodziną będą cały wieczór słuchać radia. – Ale mam nadzieję, że po kolacji udadzą się państwo do Grobu Pańskiego – zainteresował się wzruszony Kuba. Święta sprzyjają wpadkom. Nawet Wszystkich Świętych. Jedna z reporterek, nadając „na żywo” sprzed bramy Powązek, spytała – Jakie kwiaty będą w tym roku na pani grobie?

Pralka w salonie

Dzwoniący chętnie podejmują konwencję kabaretowej konwersacji nawet, gdy chcą się podzielić prawdziwymi problemami. Jednemu panu rdzewiała obudowa nowej pralki, a serwis nic sobie z tego nie robił. – Czy trzyma pan pralkę w łazience przy wannie? – spytał podchwytliwie Kuba. – No tak, 3 cm od wanny – odpowiedział słuchacz. – Dlatego panu rdzewieje. – To co pan redaktor radzi? – A telewizor w salonie rdzewieje? – No nie. – Bo jest dalej od wanny. I tutaj słuchacz doznał olśnienia – rozumiem! Zaraz pralkę przestawię.

Największą sztuką jest taktowne przerwanie rozmówcy, który ze szczęścia, że wypowiada się publicznie, najchętniej opowiedziałby cały życiorys. W tym Kuba jest mistrzem. Prowadzi także w rankingu na Mistrza Mowy Polskiej, co w przypadku radiowca jest sukcesem.

Miejmy nadzieję, że w rankingu restauratorów także niedługo dogoni samego mistrza Wierzynka.

Eteria ul. Słomińskiego 19/502, tel. 022 637 55 37

∑ Risotto z krewetkami 35 zł

∑ Polędwica z sosem balsamicznym podana z opiekanymi ziemniakami 65 zł

∑ Filet z łososia pieczony z migdałami z koprem, kaparami i ziemniakami 45 zł

∑ Carpaccio z wołowiny 25 zł

∑ Consomme z warzywami oraz makaronem naleśnikowym 10 zł

∑ Quesadillas, czyli tortilla z serem i kurczakiem 20 zł

∑ Orientalna zupa z krewetkami, z kardamonem i kolendrą 18 zł

∑ Filet z ryby wędzonej na plackach ziemniaczanych z sosem tzatzyki 35 zł

∑ Naleśniki na słodko 15 zł

∑ Papardelle z grzybami 20 zł

∑ Pasta Carbonara 25 zł

∑ Sznycel cielęcy z plastrami ziemniaka zasmażanymi z bekonem i cebulą i z kieliszkiem białego wina 40 zł

∑ Wątróbki drobiowe na sałatach z prażonymi jabłakami 25 zł

∑ Carpaccio z łososia 25 zł

Życie Warszawy