Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Blisko wydarzeń i jeszcze bliżej warszawiaków

Jolanta Gajda-Zadworna 06-11-2008, ostatnia aktualizacja 06-11-2008 20:30

Celina Witas, Telewizyjny Kurier Warszawski. Kierownik redakcji Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego, wydawca, dziennikarka i prezenterka, warszawianka z wyboru.

autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa

50 lat istnienia programu, któremu się szefuje, to dar od losu czy trochę jednak ciążący bagaż?

Celina Witas: Ja w tym widzę tylko pozytywne strony. Bardzo się cieszę, że mogę stać na czele programu z takimi tradycjami. Cały czas do tych tradycji wracamy. Pokazujemy, jak na co dzień żyje Warszawa, ale też, jak się zmienia. Sięgamy do materiałów archiwalnych. Własnych. To wielka zaleta. Możemy też odwołać się do pamięci i wiedzy naszych starszych kolegów. Nie musimy opierać się jedynie na informacjach z Internetu, gazet i książek. Współpracuje z nami grono osób, które tworzyły Telewizyjny Kurier Warszawski 20, 30 czy 50 lat temu.


Macie mocną podstawę. Nie tylko za sprawą cennych archiwaliów i kilku pokoleń dziennikarzy, ale też sympatii wiernych od lat widzów. Czy to jednak wystarczy w rywalizacji m.in. z TVN Warszawa?

Wiemy, że taka telewizja ma się pojawić. Rywali traktujemy z respektem, ale czekamy, aż pojawią się na rynku. Zapewne będą walczyć o widza, być może trochę młodszego, ale my też nie składamy broni.

Czujecie respekt, a obawy nie?

Dziennikarz to typ człowieka, który generalnie rzadko się boi, a przeszkody traktuje jak wyzwanie, więc dla nas to też będzie wyzwanie. Myślę też, że to jest trochę tak jak w sporcie: wygrywa jeden, ale obiecujemy, że będziemy biec do samej mety.

Nie powalczycie o zwycięstwo?

Zobaczymy, co pokaże czas. Jedyne, co mnie niepokoi, to czas emisji nowej telewizji. Niełatwo będzie się zmierzyć z kilkunastoma godzinami warszawskich programów, gdy TVP Warszawa ma 4,5-godzinne pasmo lokalne.

Czy ścigając nowego lidera, nie zyskacie? Zmienicie się?

Zmieniamy się cały czas. Od roku działa poranny i popołudniowy program „Godziny szczytu”. Pokazujemy w nim trasy, którymi warszawiacy jadą „do” i „z” pracy, miejsca zakorkowane, proponujemy objazdy. Od jedenastu miesięcy mamy też satelitarny wóz transmisyjny, dzięki któremu możemy nadawać bezpośrednie relacje z miejsca najważniejszych wydarzeń. Znakomicie sprawdza się formuła „Raportu na gorąco”, tworzonego przez reporterów „Vidżejów” – Marcinów: Włodarskiego i Gałuszko, którzy na motorach błyskawicznie docierają na miejsce wypadku. Gdy dodać do tego innych znakomitych dziennikarzy oraz sympatię widzów... są to atuty, dzięki którym nie mamy nocnych koszmarów, myśląc o konkurencji. Ale nie lekceważymy jej.

9 listopada zdmuchniecie 50 świeczek i co dalej?

Wrócimy do pracy, by – jak co dzień – przygotowywać najlepszy program, na jaki nas stać. Postaramy się być tam, gdzie dzieje się coś ważnego. I, przede wszystkim, być blisko warszawiaków.

Życie Warszawy