Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kobiety myślą o pięknie

Anna Kilian 15-07-2010, ostatnia aktualizacja 22-07-2010 22:23

Najaktywniejszy polski palindromista jest teoretykiem pola elektromagnetycznego na Politechnice Warszawskiej. Prof. Tadeusz Morawski ułożył już kilka tysięcy palindromów.

Prof. Tadeusz Morawski w swoim Muzeum Palindromów w Nowej Wsi koło Serocka
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Prof. Tadeusz Morawski w swoim Muzeum Palindromów w Nowej Wsi koło Serocka

W ydany niedawno „A kilku tu klika” to już jego czwarty zbiór zabaw słownych (autorskich tomów wydał do tej pory pięć). Utworzył też w Nowej Wsi koło Serocka pierwsze i jedyne na świecie nieoficjalne Muzeum Palindromów. Profesor spędza w tamtej okolicy kilka dni każdego tygodnia i pisze.

Palindromy to słowa, które czyta się tak samo wprost i wspak. Jako pierwszy w polskiej literaturze zwrócił na nie uwagę Jan Kochanowski w wierszu „Raki”. Tworzyli  je m.in.  James Joyce, Michaił Bułhakow, Walery Briusow.

Nie w każdym języku jest tak samo łatwo – czy może trudno – pisać palindromy.  

– W rosyjskim ich tworzenie ułatwia to, że „sz” i „cz” to jedna litera – wyjaśnia profesor. Tak samo łatwiej jest w chińskim i japońskim – w językach, w których istnieją ideogramy. Trudno jest palindromistom angielskim ze względu na przedimki, ale Anglicy często oszukują i zamiast określonego „the” stosują nieokreślony „a”.

Strona www.palindromy.pl  Tadeusza Morawskiego ma sto tysięcy wywołań miesięcznie. W dziale „Nadesłane” profesor zamieszcza palindromy oraz fraszki z palindromami stu kilkudziesięciu osób z całej Polski.  

Palindromy Tadeusza Morawskiego są sławne. Pierwsza część jednego z  nich – „oto łzy me i pokuta, a tu kopiemy złoto” – została wykorzystana w

tytule zwycięskiego obrazu Wojtka Bojanowskiego – dziennikarza TVN – w konkursie na najlepszy film komórkowy festiwalu Off Camera w Krakowie w 2008 roku.  

– Niestety, nie udało mi się do tej pory go obejrzeć, chociaż nawiązałem kontakt z reżyserem – wzdycha Tadeusz Morawski.

ja tu tę chcącą chcę tutaj!

Zdarzenia mało prawdopodobne ciekawią nas najbardziej – opowiada profesor Morawski. – Skończyłem studia, zrobiłem doktorat, habilitację, a w wieku 40 lat zostałem profesorem. Dwadzieścia patentów, publikacje – to wszystko jest zwyczajne. Konsumowałem literaturę, ale nigdy nie tworzyłem żadnych jej form. W roku 2003, kiedy miałem już 63 lata, jechałem samochodem jako pasażer do Zakopanego. Zauważyłem napis „Nowy Targ”. Potem „góry”, potem tabliczkę „Zakopane”. Napisałem, nie wiadomo po co: „Nowy Targ, góry, Zakopane – na pokazy róg, graty won!”. Wyszło gramatycznie i sensownie. Pokazałem żonie. Nie wiedziałem nawet, że stworzyłem palindrom. Znałem tylko ten słynny, polski, z XIX wieku: „Kobyła ma mały bok”.

Profesor uważał, że w języku polskim istnieje tylko jedno takie zdanie, więc po napisaniu pięciu palindromów zaczął o sobie myśleć jak o wielkim twórcy. Jego zapał rósł. Trzeciego dnia zaczął sobie podczas tworzenia palindromów zadawać pytania fundamentalne. Napisał: „co ma tata – moc” i „co mi dała mama – ład i moc”, ale gdy na papierze pojawiły się słowa: „co mi dał duch – cud, ład i moc” i zostały przez ich autora porównane z przywołaną już „kobyłą”, to uznał on swą twórczość za wspaniałą. O początkach z palindromami prof. Morawski opowiada z olbrzymim dystansem do siebie. A przecież sam Stanisław Barańczak wyraża się o jego słownych majstersztykach z podziwem: „Dłoń ściskam Panu jako koledze palindromiście” – napisał z Harvardu.

Profesor pokazywał palindromy sekretarkom na Politechnice. – Nie było sensu dawać ich do czytania mężczyznom, bo oni przede wszystkim myślą o pieniądzach – podsumowuje. – A kobiety – o pięknie. Moją wiedzę opieram na doświadczeniu. Wziąłem udział w 99 wykładach, odczytach i spotkaniach palindromowych (setne będzie 4 sierpnia w Muzeum Azji i Pacyfiku). Podczas nich kobiety żywiej reagują, a mężczyźni patrzą obojętnie – myślą pewnie, ile z tego będzie forsy. A na zabawach słownych zarobić się nie da.

elf układał kufle

– Nie wychylałem się z moim hobby, bo przecież profesor powinien być poważny – opowiada Tadeusz Morawski.

– Wreszcie w 2005 roku ośmieliłem się i opublikowałem książkę „Gór ech chce róg” i stworzyłem stronę internetową. Nawiązałem współpracę z warszawską spółdzielnią Rozrywka, wydającą pisma szaradziarskie, która zorganizowała mi konkurs. Przez dwa lata szaradziści z całej Polski pisali i nadsyłali wierszyki zawierające palindromy. Tak powstał zbiór opublikowany w 2007 roku pod nazwą „Może jeż łże jeżom”.

Profesor urodził się w Sosnowcu. Nadal utrzymuje kontakty ze swoim rodzinnym miastem. Jest honorowym członkiem Klubu Szaradzistów Ariada. Był już kilka razy na Festiwalu Humoru, organizowanym na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, i w tym roku znowu się na niego wybiera – w październiku. Będzie także na Politechnice Śląskiej w Gliwicach wygłaszał dwa referaty – naukowy i o palindromach, które cieszą się dużym zainteresowaniem. – W tłumie najlepszych profesorów ginę – wyznaje ze skromnością. Ale na pewno należę do najoryginalniejszych. Dzięki palindromom.

Życie Warszawy