Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Seks trzyma przy życiu

Anna Kilian 13-03-2011, ostatnia aktualizacja 14-03-2011 19:34

O niewierności, kobietach i samochodzie zamienionym na wódkę mówi chorwacki reżyser, którego film „Między nami” przedpremierowo pokaże dziś NoveKino Wisła.

*Nagrodzony w Karlowych Warach obraz „Między nami” wejdzie na ekrany naszych kin w piątek 18 marca
źródło: materiały prasowe
*Nagrodzony w Karlowych Warach obraz „Między nami” wejdzie na ekrany naszych kin w piątek 18 marca
*Rajko Grlić studiował  w praskiej szkole filmowej
źródło: materiały prasowe
*Rajko Grlić studiował w praskiej szkole filmowej

W poprzednim filmie „Posterunek graniczny” dotknął pan tematu męskiej niewierności. „Między nami” to już studium małżeńskiej zdrady. Co pana w niej zainteresowało?

Rajko Grlić: Wielość pomysłów na zakamuflowanie podwójnego życia i kwestia seksualności, która dla starzejących się ludzi może stać się problemem. Film zaczyna się jako historia dwóch braci, ale przekształca się w opowieść o trzech kobietach. Zazwyczaj w takich obrazach dominuje punkt widzenia męskiego bohatera, ale mnie zależało na równowadze. To pozwala na głębszą penetrację tematu.

Badania dotyczące zdrady małżeńskiej dowodzą, że nawet 25 procent żonatych mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci. Wydarzenia w „Między nami” podnoszą tę statystykę do 50 procent.

Nie słyszałem o takich badaniach ani nie poznałem żadnej rodziny, w której taka prawda wyszłaby na jaw. Ludzie nie chcą takich spraw rozgłaszać. O zdradzie i seksie się nie mówi. Zwłaszcza tu, w Ameryce, gdzie pracuję na Uniwersytecie Ohio, jest inaczej niż w Europie. Nie wiem, czy to kwestia hipokryzji, czy protestanckiego wychowania, czy po prostu innych zasad. W 1981 r. nakręciłem “Kocha się tylko raz” – dramat, który był objęty zakazem rozpowszechniania w Jugosławii (jego bohaterem był członek tajnej policji Tity, który romansował z „wrogiem klasowym” – przyp. red.). Pokazano go w Cannes, a potem pojechałem z nim na premierę do Nowego Jorku. Po seansie rozmawiałem z widzami – 99 procent pytań dotyczyło seksu i nagości w filmie. Nikogo nie interesowały treści polityczne. W Chorwacji było odwrotnie.

Uczynił pan z filmowych braci – Nikoli i Braco – bardzo sympatycznych bohaterów. To pomaga widzowi, poniekąd, usprawiedliwić ich zdrady.

Nie zrobiłem “Między nami”, by powiedzieć, że zdrada jest dobra albo zła. Nikogo nie osądzam i nie lubię, kiedy robi to kino – filmy mają opowiadać historie o ludziach, a kiedy tak się dzieje, to chcemy lubić bohaterów. To nie reżyser ocenia swoje postaci. Wierzę w trójkąt relacji wokół filmu: reżyser – film – publiczność. I to ona osądza.

W oświadczeniu zamieszczonym na stronie filmu nazywa pan cudzołożników “współczesnymi buntownikami i wizjonerami”...

To moja refleksja po przeczytaniu w Stanach paru książek o tym, gdzie uwalnia się ludzka energia, której nie da się już rozładować w rozbojach ulicznych. Ich autorzy twierdzą, że w świecie ustalonych relacji zawodowych i publicznych jedyną przestrzenią wolności jest życie osobiste, seksualne. Tylko tu możemy uciec od norm, do jakich musimy się na co dzień dostosowywać. Myślę, że w naszych genach tkwi chęć próbowania czegoś nieznanego. I nie możemy się powstrzymać, bo bez tego nasze życie byłoby pozytywne, ale nudne.

Ale efektem takich poczynań jest zawsze czyjeś złamane serce.

Ktoś zawsze jest ofiarą – to nieuniknione we wszystkich ludzkich interakcjach.

Zwykle są nimi kobiety. Chyba się pan zgadza, bo zdradzane kobiety w pana filmie cierpią.

W ostatecznym rozrachunku zdrad kobiety są bardziej przegrane. Dlatego w moim filmie jest więcej kobiet niż mężczyzn. Chcę oddać im sprawiedliwość.

Czy zdrada leży w męskiej naturze?

Tu mężczyźni i kobiety nie różnią się od siebie.

Pokazuje pan seks ludzi dojrzałych. W polskim kinie tego nie ma. Czy w chorwackim jest częste?

Nie. Środowiska związane z Kościołem w Chorwacji chciały utrudnić dystrybucję filmu, ale tak się nie stało, a zadziałało tylko na jego marketingową korzyść.

W 1987 r. dostał pan na Krakowskim Festiwalu Filmowym Brązowego Smoka za dokument. Przyjechał pan odebrać nagrodę?

Nie mogłem. Powiedziano mi, że z nagrodą wiążą się spore pieniądze, za które będę mógł kupić mały samochód, więc poprosiłem, by je dla mnie przechowano. Ale kiedy dojechałem do Krakowa w 1993 r., oznajmiono mi, że teraz mogę za nie dostać najwyżej butelkę wódki. Powiedziałem im więc, żeby sami ją kupili i wypili. Kraków to cudowne miasto, prawdziwy klejnot.

Równie piękny jest Zagrzeb, w którym toczy się „Między nami”.

Niestety, w tej chwili dwa tysiące ludzi protestuje tam przeciwko politykom, którzy okłamują nas od 20 lat. Poziom frustracji jest w Chorwacji ogromny.

W filmie tego nie widać. Weźmy Nikolę – jest zamożny.

Takich jak on jest ledwie dwa tysiące. Cała reszta jest niezadowolona.

Wracając na koniec jeszcze do filmu – pokazuje on, że instynkt seksualny jest siłą, która pobudza nas do życia i przetrwania. Czy to seks rządzi światem?

Skłaniam się ku takiej opinii. W końcu to instynkt biologiczny, wpisany w naszą naturę, który trzyma nas przy życiu.

  • Pokaz przedpremierowy „Między nami” – NoveKino Wisła,
pl. Wilsona 2, tel. 22 839 23 65 14 marca, godz. 20 bilety: 19 zł

Życie Warszawy