r e k l a m a

Marzenia ściętej głowy, czyli jak zburzyć PKiN

Maciej Miłosz 27-03-2008, ostatnia aktualizacja 28-03-2008 20:11

Niech Pałac Kultury i Nauki zniknie z powierzchni ziemi. Powiedzieć łatwo, tylko jak to zrobić? Postanowiliśmy zapytać fachowców, czy w ogóle jest to możliwe?

autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa

Na rozebranie 92-metrowego wieżowca Poltegor we Wrocławiu potrzeba było niecałych pięciu miesięcy. PKiN ma 237 metrów...

– To trzeba by porządnie zaplanować – zaczyna Marcin Miazga z firmy rozbiórkowej Miazga, który odpowiadał za wrocławską rozbiórkę. I który, jak czytamy na stronie internetowej, „za profesjonalizm swojej firmy ręczy własnym nazwiskiem”.

– Po pierwsze musimy wiedzieć, co w tej ziemi siedzi. Czy poza tunelem metra nie ma tam np. jakiś gazociągów. Trzeba także posprawdzać stosunki właścicielskie, wiedzieć, gdzie będzie tzw. strefa rozrzutu – tłumaczy. – To nie są klocki lego. Jeden błąd może grozić koszmarną katastrofą – dodaje.

Krok pierwszy to wyrzucenie wszystkiego z wewnątrz. Stolarki okiennej, drzwi, mebli, boazerii i dywanów. To może zająć nawet kilka miesięcy, w samej Sali Kongresowej jest przecież ponad 3 tys. krzeseł! Do tego dochodzą jeszcze sale kinowe i teatralne. A siedzenia trzeba nie tylko wynieść, ale też zdemontować.

Wnętrze mamy już wyczyszczone, możemy więc przystąpić do prawdziwej rozbiórki. Tylko jak? Zdecydowaną większość budynków rozbiera się od góry. Tak pewnie byłoby i w tym przypadku, choć oczywiście nie obyłoby się bez problemów. W naszym przypadku, problemem jest iglica – metalową szpicę na pewno trzeba zdemontować ręcznie, co potrwałoby prawdopodobnie około miesiąca. Co dalej? Możliwości są dwie.

Wariant 1 – wysadzamy

Bez dwóch zdań to najbardziej efektowne rozwiązanie. Najazd telewizji z całego świata mamy jak w banku, a Warszawa jest na ustach wszystkich przez co najmniej jeden dzień. Ostatnie tchnienie Pałacu byłoby jednocześnie megapromocją stolicy. Ale metoda minerska stwarza rozmaite problemy. Upadek takiej masy gruzu mógłby wywołać małe trzęsienie ziemi.

– Na pewno byłoby to bardzo trudne – drapie się w głowę Miazga. – Ale nie niewykonalne – dodaje zaraz. – W Wieliczce położono przecież jednym wybuchem kilkudziesięciometrowy komin. A tam grunt jest naprawdę podatny na wstrząsy. Można by spróbować to zamortyzować za pomocą specjalnych poduszek – zastanawia się.

W przypadku rozbiórki kina Skarpa w sąsiednich domach zamontowano sejsmografy. – Na ścianach okolicznych budynków zostały zainstalowane tzw. repery, które na bieżąco badały stan geodezyjny budynków – opowiada Maciej Poniatowski z firmy Kruszer, która rozbiera kino. Sprawdzenie, czy taka metoda pozbycia się PKiN jest możliwa, to jednak tygodnie pracochłonnych wyliczeń.

Wariant 2 – rozbieramy

Wysadzić PKiN więc można, ale może lepiej po kawałku go rozebrać? Ten wariant, wbrew pozorom, także może być dość widowiskowy. Bo wyobraźmy sobie olbrzymie koparki, które, zaczynając od 30. piętra, rozgrzebują krok po kroku wielkimi łyżkami ściany budynku... Tak właśnie wyglądała rozbiórka Poltegoru. Skonstruowany specjalnie na tę okazję dźwig o wysokości ponad 100 metrów wniósł na dach wysokościowca dwie 14-tonowe koparki. Wieżowiec topniał na oczach gapiów, w ciągu tygodnia rozbierano jedno piętro!

Jakieś problemy? Oczywiście! Bo, po pierwsze, nie wiadomo, czy Pałac wytrzymałby ciężar maszyn. Prawdopodobnie trzeba je ustawić na dachach wieżyczek okalających. Po drugie – jak zwieźć na dół gruz i w ogóle co z nim zrobić? Może jakiś efektowny kopiec w okolicy... Potem do rozebrania zostaje jeszcze Kongresowa, nie wiadomo też do końca, co kryją setki podziemnych korytarzy...

Jedno jest pewne: to przedsięwzięcie nie byłoby łatwe, na pewno za to bardzo kosztowne. Pytani przez nas specjaliści szacują koszt rozbiórki na 30 – 60 mln zł.

Zanim więc ktoś rzuci znów hasło: „Zburzmy Pałac Kultury “, lepiej niech dwa razy się zastanowi. Bo prawda jest taka, że PKiN w stolicy pozostanie. Czy to się komuś podoba, czy nie!

Życie Warszawy