Zwłoki klienta kilka godzin leżały przy kasie
Aż trzy godziny pod kasą hipermarketu Auchan przy ul. Modlińskiej leżało ciało starszego mężczyzny. W tym czasie tysiące ludzi robiło w tym sklepie przedświąteczne zakupy - dowiedziało się Życie Warszawy.
Tadeusz K. (61 lat) poszedł wczoraj na zakupy. W hipermarkecie przy Modlińskiej był przed godz. 15. Z niewielkim koszykiem ustawił się w kolejce przy kasie samoobsługowej. Lecz w trakcie czekania zasłabł. Upadł i po próbie reanimacji zmarł. Zanim zabrano zwłoki mężczyzny minęły trzy godziny.
Dlaczego tak długo ciało leżało pod kasą? – Policja nie usuwa zwłok. Musieliśmy skontaktować się z rodziną. Okazało się, że żona tego pana nie mogła się nim zająć. Jego syn był w tym czasie na spotkaniu. Też nie mógł prosić firmy pogrzebowej o przewóz ojca – tłumaczy policjant.
Ostatecznie sami funkcjonariusze wezwali firmę pogrzebową. Rzeczniczka sieci Auchan Polska Dorota Patejko, gdy od naszych dziennikarzy usłyszała o całym wydarzeniu, powiedziała: – To absolutnie niemożliwe, by ciało leżało tyle godzin na sali, a klienci robili zakupy. Hipermarket to miejsce pełne życia. Zwłoki nie mogły tak długo leżeć w sklepie, w którym zakupy robi dziennie dziesięć tysięcy ludzi. Ale sprawdzę to.
Po chwili oddzwoniła i powiedziała: – To bardzo duże nieszczęście. Rozmawiałam z dyrektorem sklepu. Powiedział, że ten pan został osłonięty parawanem. Nasza ochrona od razu zaczęła go reanimować. Przyjechała też karetka. Lekarz stwierdził zgon. Dlaczego tak długo zwłoki leżały w sklepie? Bo my nie możemy ruszyć lub przenieść ciała, dopóki nie przyjedzie samochód z zakładu pogrzebowego – wyjaśnia rzeczniczka Auchana.
Prawdopodobnie pan Tadeusz miał zawał serca.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook