Jak usunąć tajemniczy wrak z ul. Prostej?
Czerwona osobówka na warszawskich numerach wbita w latarnię zablokowała przed godz. 8 pół pasa ruchu ul. Prostej. Kilka godzin później wrak wciąż stał na ulicy. Wydarzenia relacjonowaliśmy na żywo.
Zobacz fotoreportaż z akcji policji i straży miejskiej
Rozwój sytuacji śledziliśmy z redakcyjnych okien od godzin porannych. Skasowane BMW wzbudziło naszą ciekawość przede wszystkim dlatego, że wbiło się w latarnię tyłem. Przy aucie nie było nikogo.
Godz. 7.50: Zauważamy, że na pasie zieleni pomiędzy jezdniami ul. Prostej, dokładnie przy naszej redakcji, stoi rozbity samochód. Auto ma poważnie uszkodzony tył. Dzwonimy do zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.
- A co pana niepokoi w tej sprawie? - pyta oficer dyżurna. Gdy słyszy, że auto wystaje na jezdnie i stwarza zagrożenie dla ruchu, zapowiada, że przyjrzy się wrakowi.
Kilka minut później publikujemy w naszym serwisie internetowym informację o zawalidrodze, przestrzegając przed nim innych kierowców.
Godz. 8.30: Na miejsce przyjeżdża patrol straży miejskiej. Po chwili odzywa się nasz redakcyjny telefon. Dzwonią... strażnicy z radiowozu pod budynkiem. Chcą wiedzieć, czy wiadomo nam, jakoby sprawą już się ktoś zajął. Funkcjonariusz stwierdza, że samochód stwarza zagrożenie dla ruchu i musi zostać odholowany. Wzywa na miejsce policję. W oczekiwaniu na przybycie załogi, ogląda rozbity wóz, robi zdjęcia.
Godz. 8.50: Do straży miejskiej dołącza radiowóz policyjny. Oględziny trwają.
Godz. 9.15: Na miejsce przyjeżdża drugi radiowóz. Po chwili pojawia się mężczyzna, który wygląda na kierowcę. Straż miejska odjeżdża z miejsca wypadku, policjanci zajmują się kierowcą.
Godz. 9.30: Na miejscu pojawia się laweta, jak się po chwili okazuje, wezwana przez policję. Zostawia jednak wrak i odjeżdża. Wraz z nią znika jeden z radiowozów.
Godz. 9.40: Druga załoga policji opuszcza miejsce wypadku. Wracamy do sytuacji z godz. 8 rano - na ul. Prostej stoi rozbite BMW i blokuje pół pasa ruchu.
Godz. 9.50: Do wraku przyjeżdża mechanik, który ma go odholować do warsztatu. Okazuje się, że bez linki holowniczej się nie obejdzie - ani kierowca, nie mechanik jej nie mają. Pomoc odjeżdża. Ma wrócić.
Godz. 10: Rozmawiamy z pechowym kierowcą. Mówi, że rozbił się około godz. 7.40.
- Nawet nie wiem, w którym momencie straciłem panowanie nad samochodem. W pewnym momencie po prostu mnie obróciło i uderzyłem tyłem w latarnię - mówi. Tłumaczy, że zostawił samochód na ulicy, bo nie miał przy sobie telefonu. Od razu po wypadku poszedł do biura, które znajduje się w pobliżu, by wezwać pomoc drogową.
Godz. 10.40: Na ul. Prostej stoi rozbite BMW i blokuje pół pasa ruchu. Sytuacja jest rozwojowa.
Godz. 11.15: Na Prostą przyjeżdża druga laweta. Wygląda na to, że mechanik w osobówce zrezygnował z holowania rozbitego auta na lince. Metodą rozbujania pomoc drogowa wyciąga BMW ze śniegu i "odkleja" je od latarni. Kierowca pakuje urwany zderzak do bagażnika.
Na horyzoncie widać już koniec dramatycznych wydarzeń z poranka.
Godz. 11.25: BMW, które już na stałe zdążyło się wpisać w krajobraz widziany z naszych redakcyjnych okien, zostaje odholowane. Według naszych wyliczeń, tkwiło na ulicy niecałe cztery godziny.
Tym samym kończymy relację na żywo. Dziękujemy za uwagę. Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu z akcji policji i straży miejskiej.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook