r e k l a m a

Trzy minuty podzieliły Stare Miasto

rbi , rr 01-02-2010, ostatnia aktualizacja 02-02-2010 13:53

Nowe przepisy dotyczące parkowania na Starówce wymiotły z niej samochody. Mieszkańcy są zadowoleni, ale restauratorzy wściekli.

autor zdjęcia: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa

Andrzej Krysik, szef straży miejskiej ze Starówki, stanął wczoraj po południu na rynku Starego Miasta, rozłożył ręce i zawołał: – Wreszcie pusto! A jeszcze kilka dni temu to przejść nie można było, tyle aut stało.

Wczoraj zmieniły się przepisy dotyczące parkowania na Starówce i po godz. 11, jeśli ma się przepustkę, można zatrzymać samochód tylko na trzy minuty. Jeśli ktoś z mieszkańców będzie musiał stać dłużej, powinien postarać się o jednorazową specjalną przepustkę. Zaopatrywanie sklepów będzie możliwe natomiast tylko między godz. 6.30 a 11. Wtedy stać można pół godziny.

– I nie ma litości. Od dziś jest pełna gama działań, od pouczenia, do założenia blokady i mandatu. Holować zaczniemy już niebawem. Dlaczego nie od razu? Bo nie wszyscy, którzy parkują na Starówce, wiedzą już o zmianie przepisów. Dlatego dziś głównie pouczamy – mówi komendant Krysik.

Za wjazd bez przepustki do tej strefy obowiązuje od wczoraj mandat od 20 do 500 zł. – Jest nas więcej, więc będzie komu egzekwować nowe przepisy – mówi Krysik.

Takich interwencji do godz. 13 było wczoraj na Starówce 60. Jedna z nich zakończyła się założeniem blokady na koło samochodu. – Za szybą nie ma żadnej przepustki – mówił jeden ze strażników.

Przyklasnęła temu przechodząca Krystyna Krawczyk. – Mam na Starówce rodzinę. Nie było mowy o tym, żeby tu zaparkować czy choćby podwieźć bagaż pod klatkę. Nawet przejść się chodnikiem nie dało, tak samochody parkowały – tłumaczyła kobieta.

Inne zdanie mają na ten temat restauratorzy. – To dobrze, że straż pokazała, co potrafi. Bo przez kilka lat nie interesowali się samochodami, które stały nawet po kilka miesięcy – mówi właściciel restauracji Przy Zamku Jacek Zawistowski.

Dodaje jednak, że trzy minuty postoju dla dostawcy czy mieszkańców to kpina.

– Czy w tym czasie można wnieść zakupy na piąte piętro i wrócić? A jak ja mam w ciągu pół godziny do kilku restauracji wnieść całe zaopatrzenie i po kilka beczek piwa? A może władzom wygodniej by było, gdyby zamknąć knajpy, zamknąć sklepy i wygonić mieszkańców? – pyta.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy