r e k l a m a

Łazienki bezpieczne tylko do godziny 16

Robert Biskupski 05-02-2010, ostatnia aktualizacja 07-02-2010 10:48

Dwóch bandytów napadło na kobietę w Łazienkach Królewskich. – Sama jest sobie winna – twierdzi muzeum.

autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

W czwartek około godz. 16.30 panią Jolantę, spacerującą po parku, zaatakowało dwóch nastolatków. Psiknęli jej w twarz z bardzo bliskiej odległości gazem łzawiącym i zabrali aparat fotograficzny.

– Przemyłam kilkakrotnie oczy i twarz śniegiem. Zadzwoniłam do znajomej, prosząc, by o zdarzeniu poinformowała policję – wspomina Jolanta.

W pobliżu nie było żadnego strażnika. Ochroniarzy pani Jolanta znalazła siedzących w dyżurce. Po wysłuchaniu, co się stało, panowie wsiedli do meleksa i razem z kobietą objechali alejki Łazienek, szukając złodziei. Bezskutecznie.

– Planuję udać się do dyrektora Łazienek, by wytłumaczył ochroniarzom, że same meleksy zaparkowane przy dyżurce nie wystraszą bandytów – mówi nasza czytelniczka. – Warto, by strażnicy nie pilnowali dyżurki, tylko pojawiali się na terenie parku.

Do wczoraj pani Jolanta uważała Łazienki za miejsce bezpieczne, bo strzeżone. Podobnie jak jej znajomi i większość warszawiaków. – Po tej niemiłej przygodzie chyba zmienię zdanie – mówi.

Muzeum Łazienki Królewskie ma na tę sprawę własny pogląd. Nie poczuwa się do odpowiedzialności.

– Na terenie naszego muzeum obowiązuje precyzyjnie określony regulamin parku – wyjaśnia rzeczniczka Łazienek Aleksandra Enger-Malinowska. – Znaleźć go można zarówno na naszej stronie internetowej, jak też na tablicach ogłoszeniowych, umieszczonych przy wszystkich wejściach do parku.

Stanowi on m.in., że w grudniu, styczniu i lutym park jest udostępniony zwiedzającym od godz. 6.30 do godz. 16.

– Każdy, kto przebywa na jego terenie po tej godzinie, czyni to nie tylko wbrew obowiązującym w Łazienkach Królewskich zasadom, ale także na własne ryzyko – tłumaczy Agnieszka Enger-Malinowska. – W celu uniknięcia w przyszłości podobnych, nieprzyjemnych sytuacji, uprzejmie prosimy zwiedzających o respektowanie regulaminu.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy