r e k l a m a

Do ołtarza kolejka jak po mięso

Agnieszka Grotek,Robert Biskupski 08-02-2010, ostatnia aktualizacja 09-02-2010 12:57

Coraz więcej warszawiaków staje na ślubnym kobiercu. W urzędzie na powiedzenie „tak” trzeba czekać aż trzy miesiące, a kościoły zapisują już na 2011 rok.

Modne miejsca do zawarcia małżeństwa: Najwięcej par pobrało się na Mokotowie, najmniej w Wilanowie. Na ślubnym kobiercu najczęściej stają mieszkańcy dzielnic  zamieszkałych głównie przez młodych ludzi (Mokotów, Praga-Południe, Ursynów, Targówek). Popularne jest też Śródmieście.
źródło: Życie Warszawy
Modne miejsca do zawarcia małżeństwa: Najwięcej par pobrało się na Mokotowie, najmniej w Wilanowie. Na ślubnym kobiercu najczęściej stają mieszkańcy dzielnic zamieszkałych głównie przez młodych ludzi (Mokotów, Praga-Południe, Ursynów, Targówek). Popularne jest też Śródmieście.

Wtrzech kwartałach ubiegłego roku w stolicy ślub wzięło ponad 8 tys. par. To o pół procenta więcej niż rok wcześniej, a prawie o 7 proc. więcej niż w 2007 roku. Tak wynika z najnowszych danych Urzędu Statystycznego w Warszawie.

– Najwyraźniej moda na życie w wolnych związkach odchodzi do lamusa. Ludzie dostrzegają wartość, jaką jest rodzina – mówi socjolog religii ks. Sławomir Zaręba. – Coraz więcej młodych pobiera się też ze względów ekonomicznych, bo np. w ten sposób łatwiej mogą uzyskać kredyt mieszkaniowy.

Statystyka mówi, że na młodą parę czekało w ub. roku 1,85 mieszkania. Dużym zainteresowaniem cieszy się program „Rodzina na swoim”, gdzie małżeństwa mogą skorzystać z dopłat państwa do kredytu mieszkaniowego. – Z naszych obserwacji wynika, że najczęściej młode pary wybierają mieszkania dwupokojowe o metrażu do 50 mkw. oraz trzypokojowe od 65 do 68 mkw. – mówi Magdalena Budnik z Dom Development.

Co ciekawe, liczba zawieranych małżeństw rośnie tylko w stolicy. Na całym Mazowszu spadła o 0,3 proc. – Warszawa dla młodych małżeństw jest bardzo dobrym miejscem na start w dorosłe życie. Mają tu pracę, bogatą ofertę rozrywkową, dobre szkoły dla dzieci – wymienia Wiesław Łagodziński z Głównego Urzędu Statystycznego.

Najwięcej na Mokotowie

W minionym roku najwięcej par pobrało się na Mokotowie (12,2 proc.). – Mamy tu bardzo dużo parafii z ogromnymi tradycjami, w których młodzi biorą śluby konkordatowe – mówi Teresa Rosłoń z Urzędu Dzielnicy Mokotów.

Z kolei najmniej małżeństw przybyło w Wilanowie. – Do połowy zeszłego roku mieliśmy urząd stanu cywilnego w naszej dzielnicy – mówi rzeczniczka Wilanowa Małgorzata Franaszczak. Okazało się jednak, że korzystało z niego mało osób, więc został zlikwidowany.

Ale w skali całej Warszawy, wolimy zawierać małżeństwo w urzędzie niż w kościele. – Tych pierwszych jest o 30 proc. więcej – mówi Michał Chrabąszcz, zastępca kierownika USC.

W Warszawie znajduje się dziewięć sal, w których można zawrzeć cywilny związek małżeński. Najbardziej prestiżowy jest Pałac Ślubów w Zamku Królewskim.

W wakacyjną sobotę

O dobry termin już jest trudno. Mimo że ustawa nakazuje udzielenie ślubu w ciągu miesiąca i jednego dnia, urzędy są tak przepełnione, że na Ursynowie prowadzone są w tej chwili zapisy na kwiecień i maj.

Prawie połowa małżeństw zostaje zawarta w wakacje. Choć ślub w kościele można wziąć w dowolnym dniu (poza Wielkim Postem), to prym wiedzie sobota. – Ze znalezieniem miejsca na sobotnie sierpniowe popołudnie już może być problem. Ale pewnie jeszcze coś się znajdzie – mówi ks. Bogdan Bartołd z archikatedry św. Jana.

Podobnie jest w kościele św. Anny w Wilanowie. Już teraz trwają tam zapisy na 2011 r. – Najgorszym etapem są jednak nauki przedmałżeńskie – mówi świeżo upieczona żona Małgorzata Grzywaczewska. Opowiada, jak biegała od kościoła do kościoła w poszukiwaniu terminu. – Kursy głównie są popołudniami w tygodniu, co nam nie pasowało. A zapisy na weekendowe graniczą z cudem.

Potwierdzają to księża. – Na jednodniowy sobotni kurs przychodzi do nas na Skaryszewską około 80 osób. Niektórzy przyjeżdżają z innych parafii – przyznaje ks. Zaręba.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy