r e k l a m a

Staruch unika kary

blik,koz 09-02-2010, ostatnia aktualizacja 10-02-2010 11:21

Dzisiaj Piotr S. ps. Staruch - didżej kiboli Legii Warszawa miał mieć badanie psychiatryczne, ale nie zgłosił się na nie. — Przysłał zwolnienie lekarskie. Zostanie wyznaczony nowy termin badań — poinformowała nas sekcja prasowa warszawskiego sądu okręgowego.

autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa

Brak tych badań powoduje, że odwleka się decyzja sądu w jego sprawie. Staruch pozostaje bezkarny od listopada poprzedniego roku.

W trakcie meczu Legii Warszawa z Ruchem Chorzów, jako zapiewajło, intonował on przyśpiewki i okrzyki obraźliwe dla szefostwa klubu.

Kilka godzin przed meczem zmarł Jan Wejchert, współwłaściciel klubu, założyciel spółki ITI. A w trakcie meczu Piotr S. miał zaintonować okrzyk : - Jeszcze jeden.

Prawdopodobnie chodziło o drugiego właściciela Mariusza Waltera. Część kibiców podchwyciło obraźliwy okrzyk, inni buczeli i wygwizdali zachowanie wodzireja Starucha.

Do akcji wkroczyła ochrona. Na oczach kibiców, po kilkuminutowej szarpaninie wywlekła go z tzw. gniazda. Kibice obrzucili ochroniarzy kubkami i krzesłami. W odwecie ochrona użyła gazu.

Po wyniesieniu ze stadionu, Piotr S. trafił w ręce policjantów. Mundurowi postawili mu zarzut z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych - niewykonywania poleceń służb porządkowych. Grozi za to grzywna od 2 tysięcy złotych. Sąd może także orzec wobec niego zakaz uczestnictwa w imprezach masowych od 2 do 6 lat.

Policja chciała, aby sąd grodzki rozpatrzył wniosek w trybie przyspieszonym. Nie udało się to jednak. Dlaczego? - Piotr S. stwierdził, że się leczy. W związku z tym sąd odroczył sprawę do czasu otrzymania opinii biegłego na temat jego stanu zdrowia - mówi policjant.

Szefostwo klubu już zapowiedziało, że nigdy nie wpuści Piotra S. na stadion. Wszedł jednak na Legię na podstawie wejściówek wydanych przez PZPN.

Zachowanie Piotra S. spotkało się z ostrą krytyką mediów sportowych. Incydent na Łazienkowskiej tytułowali : "Hańba na Trybunach", "Skandal na Łazienkowskiej", "Inwazja barbarzyńców".

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy