r e k l a m a

Zaskakująca metafora współczesnych fundamentalizmów

Rafał Świątek 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 12-03-2010 08:10

Hiszpański reżyser, który zasłynął stylowym horrorem „Inni”, a także oscarowym dramatem o eutanazji „W stronę morza”, tym razem zdecydował się na film o końcu epoki cesarstwa rzymskiego. Choć nie brakuje w nim efektownych ujęć, nie jest to jeszcze jedno monumentalne widowisko o starożytności, do jakiego przez lata przyzwyczaiło nas Hollywood.

źródło: materiały prasowe

Alejandro Amenabar pod pretekstem historycznego kostiumu nakręcił film, który jest metaforą współczesnego świata trawionego przez rozmaite fundamentalizmy i akty przemocy.

V wiek n.e., egipska Aleksandria – centrum kulturalne epoki Antyku rządzone przez namiestników imperium cezarów. Na terenie biblioteki aleksandryjskiej wykłady prowadzi szanowana filozofka i astronomka Hypatia. Mówi uczniom o harmonii wszechświata, uczy ich niezależności myślenia. Sama zaś prowadzi badania nad ruchem i układem planet, które wkrótce podważą jej wyobrażenia o tym, jak zbudowany jest świat.

W tle obserwujemy coraz ostrzejsze konflikty polityczno-religijne między wyznawcami pogańskich kultów, chrześcijanami i Żydami. Pokazane przez Amenabara rzezie i pogromy stanowią analogię do dzisiejszego terroru, czystek etnicznych, zderzenia kultur. W Aleksandrii nieustannie tli się wojna religijna, która - w ujęciu reżysera - jest przykładem na to, jak na wiele wieków zablokowany został rozwój intelektualny zachodniej cywilizacji.

„Agora” to interesujące, ambitne kino, choć niestety niewolne od stereotypów (zwłaszcza na temat chrześcijaństwa) i mimo 50 milionów euro budżetu zbyt staroświecko zrealizowane.

Agora ***, Hiszpania, Malta 2009, reż. Alejandro Amenabar, wyk. Rachel Weisz, Max Minghella, Oscar Isaac

zyciewarszawy.pl