r e k l a m a

Zofia Nałkowska "Kobiety" ****

Anna Kilian 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 20:09

"W kobietach zmuszonych samym na siebie zarabiać wytwarza się jakiś chroniczny, stały smutek. Choćby nie było żadnej prawdziwej, uchwytnej przyczyny..." - oto zdanie, nad którego częściową trafnością warto się chwilę zadumać.

Zofia Nałkowska
źródło: materiały prasowe
Zofia Nałkowska "Kobiety"

W innym miejscu czytamy: "A ja spokojna jestem, chociaż gorący jego oddech oblewa mię żarem. Mdlejąc ze zmęczenia, oddaję się pokornie na łaskę jego porywającej, dzikiej siły" - tak pretensjonalnie, z dzisiejszego punktu widzenia, brzmiące wyznanie spodziewalibyśmy się raczej znaleźć na kartach powieści Heleny Mniszkówny. Albo takie wynurzenie - "Czasami w nocy, gdy patrzę szeroko rozwartymi oczyma w ciemność, czuję nad mymi ustami jakieś palące, obłąkane głodem usta..." - z pewnością powodowane szczerymi uczuciami, ale trącące myszką. Z drugiej zaś strony - "Na powierzchnię naszego stawu wypłynęło kiedyś wstrętne, nabrzmiałe ciało noworodka. Nie zdążyło nigdy nikomu zrobić nic złego - może dlatego tylko, że żyło parę dni, a jednak zasłużyło na śmierć, bo było narzędziem jakiejś krzywdy" - porażająca chłodem obserwacja i jasno wyrażona racja nie obawiająca się kontrowersyjnego wydźwięku.

"Kobiety" wydane w 1906 roku to pierwsza powieść Zofii Nałkowskiej, napisana jeszcze pod silnym wpływem młodopolszczyzny. Jej pierwsza z trzech części - "Lodowe pola" - ukazała się dwa lata wcześniej, gdy przyszła autorka "Granicy" i "Medalionów" miała zaledwie 20 lat (już wcześniej Nałkowska drukowała w "Przeglądzie tygodniowym" - w wieku 14 lat debiutowała tam wierszem). "Kobiety" czyta się wspaniale właśnie z powodu różnorodności stylu rozpiętego między uniesieniami młodej kobiety, w której budzi się świadomość seksualności, a celnymi opisami realiów życia na początku XX wieku. Poznajemy rozmaite typy ludzkie zaludniające różne środowiska - dworkowe na wsi, biurowe w mieście, artystyczne i intelektualne.

Samą autorkę można rozpoznać w Jance Dernowiczównie (narracja prowadzona jest w pierwszej osobie), atrakcyjnej dziewczynie budzącej zainteresowanie mężczyzn, którzy na próżno usiłują ją zdobyć. To ona nieustannie z nimi flirtuje, torturuje zmiennymi nastrojami, bezlitośnie manipuluje emocjami. Wokół niej toczą się dyskusje na temat emancypacji kobiet, ich prawa do niezależności - to jeszcze świat, w którym Jance i jej podobnym odmawia się umiejętności logicznego myślenia.

Wspaniałe jest to, że pomimo upływu czasu doskonale rozumiemy bohaterów, bo człowiek w swojej konstrukcji jest przecież niezmienny. Nałkowska potrafi znakomicie pisać o uczuciach, nawet gdy jej słowa - sporadycznie - brzmią dla nas nieco staroświecko.

"Kobiety", Zofia Nałkowska, wyd. Prószyński i S-ka, premiera luty 2010

zyciewarszawy.pl