r e k l a m a

„Kasia” idzie na sprzedaż

Mariusz Gruza 12-03-2010, ostatnia aktualizacja 14-03-2010 10:00

Holownik „Kasia”, niegdyś perła w koronie floty należącej do MPWiK, kończy swoją ponadczterdziestoletnią służbę. Statek został właśnie wystawiony na licytację.

Holownik „Kasia” został wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza to prawie 19 tys. zł
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Holownik „Kasia” został wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza to prawie 19 tys. zł

To był statek z duszą, aż się łezka w oku kręci – mówi Sławomir Majer, wieloletni kapitan „Kasi”.

Jednostkę zwodowano w 1968 r. w Giżycku. Została sprowadzona do Warszawy, gdzie holowała barki, na które ładowano wydobywany ręcznie piach z dna Wisły.

– Jeszcze w latach 80. był to jeden z lepszych statków pływających po rzece – opowiada Majer. – 12-metrowa jednostka posiadająca silnik o mocy 100 koni mechanicznych potrafiła rozpędzić się do 15 km/h.

„Kasia” w swojej karierze poznała także smak wielkiego świata. Na jej pokładzie gościł obecny marszałek sejmu Bronisław Komorowski. – Pan marszałek, wtedy jako prezes Ligi Morskiej i Rzecznej, wizytował na specjalnej gali z okazji Wianków wszystkie jednostki pływające po Wiśle. Tego zaszczytu dostąpiła także nasza „Kasia” – wspomina kapitan Majer. Holownik służył wodociągom dokładnie przez 40 lat. Został wycofany z eksploatacji w 2008 roku, kiedy spółka zakupiła o wiele nowocześniejszy statek. Jednak duch „Kasi” będzie trwał, bo nowa jednostka została ochrzczona tym samym imieniem. Stary holownik został wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza to prawie 19 tys. zł.

W skład floty śródlądowej MPWiK wchodzą jeszcze cztery duże statki. – Dwa pływające spulchniacze hydrauliczne, czyli popularne „Chude Wojtki”, i dwie pogłębiarki – mówi Piotr Warecki z MPWiK.

Prawdziwą dumą floty jest „Chudy Wojtek III”. Statek o długości 37 metrów został zwodowany w Gdyni w 1998 roku. – W tym samym roku zajął drugie miejsce w prestiżowym rankingu na najciekawszą jednostkę zbudowaną w europejskich stoczniach – mówi jego kapitan Wiesław Krupiński.

Ta specjalistyczna jednostka wykorzystywana jest do rozluźniania, oczyszczania i odpowietrzania dna Wisły, pod którym znajdują się rury pobierające wodę dla miasta. – Te warstwy piachu i żwiru tworzą naturalny filtr, dlatego tak ważne jest ich odpowiednie utrzymanie – tłumaczy Warecki.

Wszystkie spulchniacze noszą zagadkową nazwę „Chudy Wojtek”. Tajemnicę rozwiązują pracownicy MPWiK. – Statki swoją nazwę wzięły od nazwiska inż. Jerzego Wojtkowskiego, który w latach 60. opracował technologię hydraulicznego spulchniania złóż filtracyjnych – mówi Warecki. – A „chudy” dlatego, bo inżynier do otyłych nie należał – dodaje z uśmiechem.

Obecnie o statkach MPWiK można swobodnie pisać. Jednak nie zawsze tak było. – W czasach PRL-u flota ta objęta była ścisłą tajemnicą. A sztuczny zbiornik znajdujący się między Wisłą a ul. Czerniakowską, do którego spływała woda kierowana następnie do Filtrów, zaznaczony był tylko na mapach wojskowych – mówi Majer.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy