r e k l a m a

Protestują przeciwko pochówkowi na Wawelu

Piotr Szymaniak 14-04-2010, ostatnia aktualizacja 15-04-2010 23:09

Około 300 osób protestowało na pl. Defilad przeciwko pogrzebowi prezydenckiej pary na Wawelu. Pikiety odbyły się też w Łodzi i Krakowie.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Warszawski protest przebiegał w spokojnej atmosferze. Manifestanci, którzy skrzyknęli się poprzez internetowy portal społecznościowy Facebook przynieśli ze sobą naprędce zrobione transparenty z napisami m.in: „Warszawa prezydentów, Wawel królów, „Wawel dla Wielkich” czy „Panie Prezydencie zostań w Warszawie”.

– Nie skandujemy, nie krzyczymy, chcemy uszanować żałobę narodową. Ale to nie odbiera nam prawa do wyrażenia naszego sprzeciwu – mówi Martyna Szulc, która zamieściła w sieci petycję, apelując o zmianę miejsca pogrzebu prezydenckiej pary. Jak dotąd podpisało ją pięć tysięcy osób, kolejne osoby robiły to podczas wczorajszego protestu. – To był nasz prezydent: tutaj się urodził, żył, był prezydentem tego miasta, stąd sprawował urząd głowy państwa, dlatego Warszawa jest najlepszym miejscem, by tutaj spoczął – dodaje Szulc.

– Dlaczego chowamy tam tylko Pierwszą Parę, skoro w tym samolocie zginęło 96 osób? Akcentując w ten sposób śmierć prezydenta, umniejszamy niejako pamięć o pozostałych ofiarach tej tragedii – uważa uczestnik protestu Konrad Kwietowicz.

– Czy stanie się tak w przypadku pozostałych prezydentów? Jego zdaniem, nie ma potrzeby na gorąco podejmować tak ważnej decyzji. – Zawsze można pochować go w godnym miejscu, jak archikatedra św. Jana w Warszawie, a za jakiś czas, gdy emocje opadną, szczątki przenieść na Wawel.

Zgromadzeni pod PKiN ludzie byli oburzeni, że tak ważna decyzja została podjęta bez konsultacji ze społeczeństwem. – Wawel jest własnością narodu polskiego, a nie prywatnym folwarkiem abp. Dziwisza czy Jarosława Kaczyńskiego.

Inni spodziewali się, że na Wawelu spocznie Ryszard Kaczorowski, ostatni prezydent RP na uchodźstwie. Wszyscy ubolewali, że wybrano miejsce, które antagonizowało ludzi w czasie żałoby narodowej. – Przykro, że podjęto taką decyzję w czasie żałoby. Ona osłabiła jej sens – mówi Piotr Michałkiewicz, który wraz z żoną i małym dzieckiem przyszli na protest. – Być może ci, którzy ją podjęli, myśleli, że żałoba uciszy ludzi, bo przecież nie wypada protestować.

Podobne protesty odbyły się w Łodzi i Krakowie, gdzie protestowało około tysiąca osób. Na stronie protestu na Fecebooku podpisało się ponad 38 tys. internautów.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy