Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Podziw dla sprzeciwu

Marcin Flint 16-04-2010, ostatnia aktualizacja 16-04-2010 11:26

Danza Invisible, Hybrydy, ul. Złota 7/9, bilety: 20 zł, rezerwacje: www.hybrydy.com.pl, czwartek (22.04), godz. 19

Z Andaluzji, najgorętszego regionu Półwyspu Iberyjskiego, przyjeżdża do nas gitarowe Danza Invisible. Wystąpi w czwartek w Hybrydach w ramach cyklu „Rockodrom”. Ta firmowana przez Instytut Cervantesa seria koncertów zdążyła już wyrobić sobie markę. Na Złotej zobaczyliśmy Alamedadosoulnę, Enrique Bunbury’ego czy Amaral. Łatwo się zatem domyślić, że zaproszony tym razem zespół nie jest nowinką dla fanów indie.

W obejmującej kilkanaście płyt dyskografii Danza Invisible znalazło się miejsce na awangardowe poszukiwania, nowofalowe akcenty, popową miękkość czy też karaibskie inspiracje. Nudno nie było nigdy.

Przez blisko trzy dekady istnienia muzycy mocno się rozwinęli. Obecnie trudno, a wręcz nie wypada mówić o szukających brzmienia chłopakach zapatrzonych w Simple Minds bądź U2. Kilkudziesięciotysięczne nakłady płyt czy wreszcie własna ulica w rodzinnym Torremolinos znamionują gwiazdy, którymi muzycy Danza Invisible bez wątpienia są.

Wyśpiewane charakterystycznym głosem Javiera Ojedy przeboje „Sabor De Amor” czy „A Este Lado De La Carretera” na występach w Madrycie czy Maladze porwały setki osób. Warto dodać, że samo „Sin Aliento” zgromadziło ponad 400 tysięcy widzów na portalu YouTube. Żywiołowa polska publiczność zapewne nie pozwoli grupie zejść ze sceny, nim te hity nie zabrzmią.

Życie Warszawy