Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Bocian coraz bliżej

Ewa Zwierzchowska 17-05-2010, ostatnia aktualizacja 17-05-2010 22:38

Pary z zaburzeniami płodności mają teraz większą szansę na urodzenie dziecka. Jedna ze stołecznych klinik leczenia niepłodności wprowadziła nową metodę zapłodnienia pozaustrojowego, która pozwala oglądać plemniki powiększone nawet 8 tys. razy.

zdjęcie pochodzi z <a href=http://pixmac.pl>banku zdjęć pixmac.pl</a>
źródło: bank zdjęć pixmac.pl
zdjęcie pochodzi z banku zdjęć pixmac.pl
Dzięki nowej metodzie plemniki są doskonale widoczne
źródło: materiały prasowe
Dzięki nowej metodzie plemniki są doskonale widoczne
źródło: materiały prasowe

– Jakość parametrów nasienia męskiego spada z roku na rok – alarmuje lek. med. Tomasz Dworniak, ginekolog położnik z Europejskiego Centrum Macierzyństwa InviMed w Warszawie. – Wpływa na to ma kilka czynników m.in. środowisko - stres, stosowanie leków czy używek – wymienia. Specjaliści oceniają, że tzw. czynnik męski w niepłodności małżeńskiej stanowi ok. 45 proc. przypadków.

Plemniki słabną

Najczęstszymi "przypadłościami" panów są m.in. zmniejszona liczba plemników (oligozoospermia) - norma to 20 mln/ml, nieprawidłowa ruchliwość (astenozoospermia) - norma to więcej niż 50 proc. plemników w tzw. ruchu postępowym lub nieprawidłowa budowa (teratozoospermia) - norma to miniumum 14 proc. prawidłowych form.

Podstawowym badaniem, które pozwala na ocenę jakości spermy jest badanie nasienia. Stosuje się też badania urologiczne, andrologiczne i hormonalne. Bardziej zaawansowane jest tzw. badanie stopnia fragmentacji plemnika.

Pary marzące o dziecku, u których problemem jest "czynnik męski", mają do wyboru inseminację (wstrzyknięcie plemników do macicy) lub zabieg in vitro (zapłodnienie pozaustrojowe).

Zdążyć z pomocą

W przypadku in vitro, w zależności od jakości nasienia, możliwe jest klasyczny zabieg IVF (pobranie dojrzałej komórki jajowej i dodanie 50 tys. plemników), IVF-ICSI (wstrzyknięcie jednego, wybranego plemnika do komórki jajowej), IVM (dojrzewanie komórki jajowej poza organizmem kobiety i wstrzyknięcie plemnika). Od kilku tygodni Europejskie Centrum Macierzyństwa InviMed w Warszawie oferuje też nową metodę in vitro: IVF-IMSI.

– Polega na wstrzyknięciu do pobranej komórki jajowej plemnika wyselekcjonowanego pod względem morfologicznym. Selekcja odbywa się za pomocą specjalnego mikroskopu, który pokazuje plemniki od 6 do 8 tys. razy. W przypadku tradycyjnych urządzeń można uzyskać tylko 200-400-krotne powiększenie. To gwarantuje, że zostanie wybrany najlepszy plemnik, o prawidłowej strukturze i budowie – opowiada lek. med. Tomasz Dworniak. – Dzięki temu możemy uzyskać prawidłową ciążę i zmniejszyć ryzyko ewentualnych poronień – mówi. Jak oceniają specjaliści, przy pomocy IMSI udaje się uzyskać o 10 proc. więcej ciąż niż przy ICSI.

Wybrać siłacza

IMSI umożliwia analizę morfologii żywych plemników przy bardzo wysokim powiększeniu, co pozwala na obserwację ich wewnętrznych struktur i zmian, które mają wpływ za zdolność do zapłodnienia.

Wskazaniem do zabiegu są m.in. trzy nieudane zabiegi IVF-ICSI, częste poronienia nawykowe lub nieprawidłowa budowa plemnika (poniżej 5 proc. prawidłowych form). Koszt to kilkaset złotych. – Przy użyciu tej metody uzyskaliśmy już jedną ciążę – podkreśla lek. med. Tomasz Dworniak.

uroda.zyciewarszawy.pl