Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Uda "Hurtownia przebiśniegów" *** i 1/2

Wojciech Lada 20-05-2010, ostatnia aktualizacja 20-05-2010 09:11

Czego można oczekiwać od zespołu, który tytułuje swoje utwory "Człowiek-gulasz zadaje ostateczny cios lutownicą" albo "Kombajn do zbierania eunuchów"? Wbrew pozorom wcale nie średnich lotów muzycznego kabaretu.

źródło: materiały prasowe

Uda to młoda krakowska grupa, która usiłuje wcisnąć do swoich kompozycji niemal wszystko, co ciekawego wydarzyło się w alternatywnym rocku na przestrzeni ostatnich 30 - 40 lat. W dodatku dorzucając do tego odrobinę drapieżnego funkowego pulsu i całkiem sporo wątków jazzu, z fusion na pierwszym planie.

Co wychodzi z tego muzycznego zamieszania? Płyta dość niespójna i zbyt wielowątkowa – motywy, harmonie czy po prostu klimat zmieniają się tak często, że utwory po prostu zlewają się ze sobą – ale też tak dobrze zagrana, że głupio byłoby zignorować tkwiący w muzykach potencjał. Są tu momenty, kiedy Uda brzmią jak ostatnie wcielenia King Crimson - inteligentnie połamane, zagrane z doskonałą, matematyczną precyzją. Są też takie, kiedy zespół wpisuje się w linię ciągnącą się od gdzieś od Jimiego Hendrixa do King's X – gitarowe sola i rozimprowizowane granie w tle intrygują rozmachem i wyobraźnią muzyków. Są wreszcie delikatne, podszyte jazzową sekcją kawałki, zdradzające że Uda mają w swojej kolekcji płyty jazzrockowców późnych lat 70. pokroju Allana Holdswortha czy United Kingdom, ale też eksperymentalne wycieczki postrockowców pokroju Tortoise i Tarwater. Problem zespołu polega na tym, że jego członkowie zbyt dobrze bawią się własną erudycją. Nie potrafią utrzymać jej w ryzach i stworzyć kompozycji na tyle wyrazistych, by chciało się do nich wracać. Inna rzecz, że taka formuła ostrego, rozimprowizowanego rocka – w dodatku zagranego z humorem i młodzieńczym kopem – to w skali Polski zupełny unikat. Może warto go pielęgnować?

Uda "Hurtownia przebiśniegów" *** i 1/2 Dziewosłąb Recordsre

zyciewarszawy.pl