Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pływać w Wiśle nie wolno. Dlaczego? Nikt nie wie

mm 03-06-2011, ostatnia aktualizacja 04-06-2011 15:58

Gdy kąpiesz się przy miejskiej plaży, możesz dostać mandat. 10 metrów dalej już nie.

Czy jakość wody pozwala pływać w rzece, urzędnicy nie wiedzą, badań nie robiono od dwóch lat
autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa
Czy jakość wody pozwala pływać w rzece, urzędnicy nie wiedzą, badań nie robiono od dwóch lat

Czy jakość wody pozwala pływać w rzece, urzędnicy nie wiedzą, badań nie robiono od dwóch lat.

Na trzech miejskich plażach na prawym brzegu Wisły można się opalać, grać w siatkówkę czy grillować. Prawie jak nad morzem. Problem w tym, że nie wolno... wchodzić do wody.

Za kąpiel można dostać mandat, bo na każdej z trzech plaż stoi znak zakazu kąpieli.

– W tym sezonie jeszcze nikt nie został ukarany. Warszawiaków pływających w Wiśle na razie tylko pouczamy – wyjaśnia asp. szt. Paweł Brzeziński, oficer prasowy Komisariatu Rzecznego Policji. – Ale jak ktoś się kąpie na plaży miejskiej, to może dostać mandat do 500 zł. Jak pływa kilka metrów dalej, kara mu nie grozi. A dlaczego stoją znaki zakazu kąpieli? O to proszę pytać urzędników miejskich – odsyła policjant.

– Wisła to szlak wodny, dlatego nie można sobie tak po prostu wchodzić do wody. To mogłoby być niebezpieczne. Dla plażowiczów trzeba by wydzielić specjalne kąpielisko z regularnie monitorowaną jakością wody i ratownikiem – tłumaczy Marek Piwowarski, pełnomocnik prezydent miasta ds. Wisły.
– Dwa lata temu zbadaliśmy wodę i wyniki pokazały, że co jakiś czas pojawiają się szkodliwe bakterie. Na bieżąco badamy wodę przy Grubej Kaśce i niestety wciąż nie spełnia ona norm unijnych – dodaje urzędnik.

Jednak jak twierdzi rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Roman Bugaj, przy Grubej Kaśce wody nie bada się pod kątem możliwości kąpania, a  jej picia.

– My nie zajmujemy się np. sinicami, które mogą być szkodliwe dla pływaków – twierdzi Bugaj.

Co trzeba zrobić, by  kąpielisko powstało?
– Aby dostać zgodę sanepidu, jego organizator musi zamówić badania laboratoryjne (koszt kilkaset złotych – przyp. red.).  Jaki jest stan rzeki obecnie, nie wiem, nikt tego nie bada. Analizy muszą być wykonywane regularnie i często, bo nawet jeśli dziś pobierzemy wodę, to zanim będą wyniki, ona już spłynie do Gdańska – wyjaśnia Dariusz Rudaś, powiatowy inspektor sanitarny w Warszawie. – Nie ma przepisów, jakie parametry powinna spełniać woda w kąpielisku. My przyjmujemy na zdrowy rozsądek, że w wodzie nie może być bakterii chorobotwórczych – podsumowuje.

Ani miejscy urzędnicy, ani sanepid nie wiedzą więc, jaka jest jakość wiślanej wody i czy tak naprawdę można do niej wchodzić, czy nie.

– Przyjrzymy się sprawie. Ale jeśli będziemy tworzyć kąpielisko, to raczej z wodą z bieżącego ujęcia, taką której jakość na pewno znamy, bo  nie będzie się mieszać z falą Wisły – mówi Marek Piwowarski. – Na razie na plażach postawimy kurtyny wodne, pierwszą zainstalowaliśmy właśnie na plaży przy moście Poniatowskiego.

Dodaj swoją opinię.

Życie Warszawy