Remis, który nie dał radości
2:2 w derbach Warszawy. Były wielkie emocje, padły cztery bramki, ale podział punktów nie zadowolił ani piłkarzy Legii, ani Polonii.
Mieliśmy pecha. Prowadziliśmy 2:1 i powinniśmy ten mecz wygrać – narzekał tuż po końcowym gwizdku sędziego Marek Sokołowski, który zdobył pierwszą bramkę dla Polonii. Wtórowali mu rywale.
– Zabrakło nam szczęścia. W drugiej połowie mieliśmy dużą przewagę i zasłużyliśmy na trzy punkty. Niestety, straciliśmy dwa – twierdził Sebastian Szałachowski (po faulu na nim Maciej Iwański wyrównał na 2:2, wykorzystując rzut karny).
Radović jak błyskawica
Zimną głowę zachował jedynie Pance Kumbev – obecnie obrońca Legii, który w poprzednim sezonie grał w Groclinie (obecnej Polonii).
– Remis mnie nie zadowala, ale prawda jest taka, że mogliśmy ten mecz przegrać, więc nie ma co rozpaczać – stwierdził Macedończyk.
Sporo kontrowersji wzbudziła akcja z 90. minuty meczu. Miroslav Radović wpadł wówczas w pole karne Polonii i padł jak rażony piorunem. Sędzia nie zdecydował się jednak podyktować drugiej jedenastki dla gospodarzy. Serba ukarał żółtą kartką za symulowanie.
Choć początkowo nic tego nie zapowiadało, pierwszą połowę wygrali goście. Wynik 1:2 mógł być szokiem dla legionistów, którzy przez blisko 40 minut mieli przewagę na boisku. Gola zdobyli już w 11. minucie gry. Akcja, po której padł, była ozdobą spotkania. Kapitalny rajd przeprowadził Radović, który ograł jak dziecko Błażeja Telichowskiego. Puścił piłkę obok jego prawej nogi, obiegł go z lewej strony i idealnie dograł do Bartłomieja Grzelaka. Snajper Legii precyzyjnym strzałem głową nie dał szans Sebastianowi Przyrowskiemu.
Po kilku minutach serbski skrzydłowy znów popisał się kilkudziesięciometrowym sprintem i zebrał sporą porcję braw. Był to jednak jeden z niewielu pozytywnych sygnałów płynących z trybun. Choć kibice Legii – tak jak zapowiadali – przestali ubliżać właścicielom klubu, to skoncentrowali się na obrażaniu zespołu gości.
„Sokół” superstar
Z czasem gra się wyrównała, a pod koniec pierwszej połowy poloniści ją zdominowali. Marek Sokołowski wykorzystał dobrą dorzutkę Vlade Lazarevskiego, wygrał pojedynek główkowy z Dicksonem Choto i mocnym uderzeniem z kilku metrów pokonał Muchę. Po chwili znów popisał się Sokołowski. Pomocnik Polonii zagrał do Daniela Mąki, który niepilnowany zdobył drugą bramkę dla Polonii. Legioniści wyrównali tuż po przerwie. Szałachowski wpadł w pole karne i został sfaulowany przez Przyrowskiego.
– Tak ja, jak i bramkarz Polonii odczuliśmy to starcie. Faul był ewidentny – mówił po meczu „Szałach”.
Chwilę później powinno być 3:2, ale piłka po strzale Grzelaka przeleciała o centymetry od pustej bramki Polonii. Gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych okazji do zdobycia zwycięskiej bramki, ale żadnej z nich nie wykorzystali. A później nadeszła kontrowersyjna 90. minuta...
Powiedzieli trenerzy:Jan Urban, Legia: Po pierwszej zdobytej bramce mieliśmy sporą przewagę, ale moim piłkarzom wydawało się, że rywale już się nie podniosą. Uwierzyli, że położą się przed nami tylko dlatego, że mamy „elkę” na koszulce. Prawdę mówiąc, wciąż nie mogę przyzwyczaić się, żeby mówić „Polonia” na były zespół Groclinu. Ta drużyna zawsze była w czołówce. W drugiej połowie grunt palił nam się pod nogami, ale pokazaliśmy, że możemy grać skutecznie. Nie wiem, czy w końcówce należał się nam rzut karny, ale i tak powinniśmy wygrać. Bartek Grzelak opuścił boisko wcześniej, ponieważ narzekał na ból kolana.
Jacek Zieliński, Polonia: Ten mecz był dla nas wielką niewiadomą. Przez ostatnie tygodnie wyglądaliśmy jak trupa cyganów. Wędrowaliśmy po kraju i nie wiedzieliśmy, gdzie w końcu wylądujemy. Do gry byliśmy przygotowani już trzy tygodnie temu, a przez ten czas wkradło się do zespołu nieco rozluźnienia. Remis na Łazienkowskiej zawsze jest sukcesem. W przerwie liczyłem, że utrzymamy prowadzenie, ale nie ustrzegliśmy się błędów. Radek Majewski został zagłaskany przez media. Menedżerowie kręcą się koło niego jak komary. To dlatego ten chłopak ma problemy z koncentracją. Poza tym miał grypę żołądkową i był wyraźnie osłabiony.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON