Klęska Legii ze słabeuszem
Po beznadziejnej grze, szczególnie w pierwszych 70 minutach, Legia przegrała 1:2 z FK Moskwa. Choć rywal jest słaby, szanse na awans do Pucharu UEFA warszawiacy mają już tylko iluzoryczne.
W europejskich pucharach tak grać nie wolno. Moi zawodnicy wzięli się do roboty dopiero, gdy przegrywali 0:2 – mówił zmartwionym głosem po spotkaniu z FK Moskwa Jan Urban. Trener Legii bardzo przeżył czwartkowy wieczór.
– Moim piłkarzom brakowało wiary we własne umiejętności. Bali się wziąć na siebie odpowiedzialność. Jakby tego było mało, mam teraz kolejny problem. Dickson Choto opuścił boisko ze skręconym kolanem. Będzie wyłączony z gry przez prawie miesiąc – mówił załamany Urban.
Niebo zapłakało nad stolicą
Pierwsza połowa czwartkowego spotkania stała na żenującym poziomie. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie sytuacji bramkowych. W drugiej części gry gospodarze „nadziali” się na dwie kontry. Najpierw błąd popełniła cała defensywa Legii. W ostatniej fazie akcji Jakub Rzeźniczak nie upilnował Edgarasa Cesnauskisa – przed którym ostrzegał go asystent trenera Urbana Jacek Magiera – i pozwolił mu wbić piłkę do pustej bramki.
– Przy drugiej bramce Pance Kumbev chciał zrobić „wślizg na raz“ i został łatwo ograny. Zdobycie drugiej bramki było już dla Rosjan formalnością – komentował zachowanie swojego obrońcy Urban.
Legioniści, choć przegrywali 0:2, dalej grali niemrawo. Sygnał do ataku dał dopiero Maciej Iwański. Letni nabytek Legii przeprowadził kapitalny rajd, po którym podał do Rogera. Brazylijczyk z polskim paszportem musiał już tylko skierować piłkę do pustej bramki.
Dopiero wtedy gra Legii znacznie się ożywiła. Z kolei Rosjanie co chwilę ją przerywali, padając na murawę i symulując kontuzje. W efekcie, gdy goście leżeli na murawie, warszawiacy przestali wybijać piłkę na aut. Właśnie w takiej sytuacji po dobrej akcji rezerwowy Piotr Giza wyszedł sam na sam z bramkarzem gości i strzelił gola na 2:2. Jednak chwilę wcześniej sędzia z Finlandii... przerwał grę i podbiegł do leżącego w innym miejscu boiska Rosjanina. Ten po chwili wstał, a sędzia wznowił grę rzutem sędziowskim...
Legioniści atakowali do końca, ale nie zdołali wyrównać. Ostatnie 20 minut meczu pokazało, że podopieczni Jana Urbana mają zdecydowanie większe umiejętności niż goście. Ale ponieważ przespali pierwszych 70 minut na Łazienkowskiej, teraz będą musieli wygrać w Moskwie 2:0, jeśli chcą dalej grać w Pucharze UEFA.
W Moskwie będzie piekło
Pod wpływem zachowania graczy gości i decyzji arbitra wściekli kibice zaczęli skandować obraźliwe hasła pod adresem rywali. To nie przeszło bez echa. Na konferencji prasowej trener gości Oleg Błochin był zbulwersowany.
– Gdzie gra fair, gdy moi piłkarze leżeli na boisku? Co robił spiker, gdy kibice krzyczeli „Je...ć Ruskich, je..ć”? – pytał czerwony na twarzy ze wściekłości Ukrainiec. Na argument Urbana, że do takich scen dochodzi w całej Europie, wpadł w szał.
– Ja skieruję tę sprawę do UEFA! Nie puszczę tego płazem. To było normalne zachowanie? To zobaczycie, co będzie w Moskwie, jak tam was przywitają! – grzmiał Błochin, po czym opuścił konferencję, trzaskając drzwiami.
Do Wodzisławia bez ChotoJuż w niedzielę o godz. 17 legioniści rozegrają drugi mecz ligowy w tym sezonie. Przeciwnikiem zespołu Jana Urbana będzie Odra Wodzisław. Na to spotkanie wicemistrzowie Polski pojadą w mocno osłabionym składzie. Do kontuzjowanych Bartłomieja Grzelaka i Edsona dołączył kolejny piłkarz pierwszej jedenastki Dickson Choto. Jego absencja będzie bardzo poważnym problemem dla Urbana, bowiem pozostało mu w kadrze już tylko dwóch środkowych obrońców – Pance Kumbev i Wojciech Szala. Nic dziwnego, że Legia jest zainteresowana pozyskaniem Hernaniego z Korony Kielce, ale nie wiadomo, jak szybko da się załatwić jego transfer. Spore problemy szkoleniowiec Legii ma także w ataku.
– Mikel Arruabarrena jest kompletnie bez formy. Choć jest w pełni sił, na razie nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej– powiedział szkoleniowiec warszawskiej drużyny. W tej sytuacji w klubie jest tylko jeden nominalny napastnik Takesure Chinyama.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON