r e k l a m a

Kowalczyk: narty mnie dziś niosły, ale za drugi taki bieg to ja dziękuję

Andrzej Borodej,Paweł Wilkowicz 04-01-2009, ostatnia aktualizacja 05-01-2009 21:12

Justyna Kowalczyk świetnie pobiegła w niezwykle wyczerpującym wyścigu pod górę w Val di Fiemme i uplasowała się na czwartym miejscu w klasyfikacji cyklu Tour de Ski.

Virpi Kuitunen
źródło: AFP
Virpi Kuitunen
autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa

– Przeszarżowałam. Chciałam koniecznie wytrzymać bieg w tempie Virpi Kuitunen (najszybsza zawodniczka w TdS – przyp. red.) i przez to po pięciu kilometrach opadłam z sił – mówiła po sobotnim biegu ze startu wspólnego, szóstym odcinku Tour de Ski polska narciarka.

Zdyszana wpadła na metę jako 15. i nic nie wskazywało na to, że dzień później osiągnie bardzo dobry czas podczas najtrudniejszego biegu w sezonie.

– Ktoś może wierzyć lub nie, ale ja przez cały rok myślę o tym podbiegu. Ze strachem. Co drugi dzień o nim mówię. Trener może potwierdzić. Nic nie jest tak ciężkie jak to. Nigdy tej góry nie polubię – mówiła brązowa medalistka igrzysk w Turynie na mecie niezwykle wyczerpującego biegu pościgowego.

Niedzielne zawody zamykające cykl Tour de Ski (siedem biegów w dziewięć dni) odbywały się w systemie pościgowym. Zawodniczki ruszały na trasę z taką stratą do liderki, jaką miały po sześciu wcześniejszych wyścigach. Kowalczyk wystartowała jako szósta, blisko trzy minuty po liderce Kuitunen.

– Starałam się myśleć tylko o dobrej technice, na szczęście na prostej przed podbiegiem mogłam się trzymać Marianny Longi, a narty dzisiaj niosły mnie znakomicie. A potem ruszyłam pod górę nie za szybko, swoim tempem. Okazało się, że to było dobre tempo – przyznała na mecie.

Rzeczywiście, Polka na arcytrudnej trasie zdołała wyprzedzić nie tylko Włoszkę, ale i Norweżkę Marit Bjoergen. Trzecia Petra Majdić była zbyt daleko. Na metę wpadła o 46,6 s przed Kowalczyk.

– Szkoda tylko sprintu w Nowym Mescie (1 stycznia – przyp. red.). Gdyby nie on, to podium w Tour de Ski byłoby realne – przyznał Aleksander Wierietielny, trener Kowalczyk.

Bój o zwycięstwo stoczyły ze sobą Finki. Kuitunen po pasjonującym finiszu wpadła na metę siedem sekund przed liderką Pucharu Świata Anno-Kaisa Saarinen.

Życie Warszawy