Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Piotr Pustelnik cieszy się jak dziecko z Korony Himalajów

mz 30-04-2010, ostatnia aktualizacja 01-05-2010 21:46

Piotr Pustelnik przyznał, że dopiero teraz cieszy się jak dziecko ze zdobycia Korony Himalajów i Karakorum - wszystkich czternastu ośmiotysięczników. Zaczyna docierać do niego, co osiągnął jako alpinista.

Kinga Baranowska i Piotr Pustelnik. Z lewej Słowak Peter Hamor, który wraz z nimi zdobył Annapurnę
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Kinga Baranowska i Piotr Pustelnik. Z lewej Słowak Peter Hamor, który wraz z nimi zdobył Annapurnę

Będąc na wierzchołku Annapurny (8091 m) nie okazał radości. - Nigdy nie cieszę się na półmetku drogi. Zejścia są bardziej niebezpieczne jak wejścia, bo jest się osłabionym, wyczerpanym. Dla mnie wyprawa się kończy w bazie. Dlatego dopiero teraz dociera do mnie to, co osiągnąłem. Chcę się cieszyć jak dziecko z Korony Himalajów i Karakorum - powiedział.

Urodzony 12 lipca 1951 roku w Łodzi Pustelnik, z zawodu inżynier chemik, doktor nauk technicznych, w latach 1990-2008 wszedł na 13 ośmiotysięcznych szczytów (dziewięć w Himalajach i cztery w Karakorum). Do Annapurny, zwanej "zabójczą górą", podchodził cztery razy: w 2004, 2005, 2006 i 2008 roku. Bez powodzenia. Głównym powodem były ekstremalne warunki atmosferyczne.

Dopiero 27 kwietnia góra okazała się łaskawsza, ale - jak wspomniał Pustelnik - zażądała od licznej grupy alpinistów, którzy tego dnia wspinali się na jej szczyt, najwyższej ofiary. Zabrała Hiszpana Tolo Calafata.

Po zdobyciu Annapurny Kinga Baranowska (siódmy jej ośmiotysięcznik) i Pustelnik dotarli szczęśliwie w czwartek do bazy (4100 m). Radość z sukcesu przyćmiła - jak przyznali - śmierć Calafata. Pochodzący z Majorki Hiszpan pozostał na zawsze na zboczu góry. Po zdobyciu szczytu, w trakcie schodzenia, doznał obrzęku mózgu. Po drodze zgubił plecak z ciepłą odzieżą i namiotem. Zmarł po spędzeniu dwóch nocy na wysokości ok. 7600 m.

- Wszyscy uczestnicy międzynarodowych wypraw, którym celem była Annapurna, są przygnębieni śmiercią Calafata. Trudno jest teraz o tym dramacie mówić, my tutaj bardzo to przeżywamy - zaznaczyła mieszkająca w Warszawie 34-letnia Baranowska.

Polscy alpiniści wrócą do kraju prawdopodobnie 7 maja. - Spieszymy się z pakowaniem, a jest tego sporo, no i jeszcze trzeba posprzątać po sobie. Ma przylecieć po nas helikopter, jak warunki na to pozwolą. Na razie są korzystne, ale to chimeryczna góra, i trudno przewidzieć czym może zaskoczyć - podkreślił Pustelnik.

Czy po Koronie Himalajów będzie chciał coś jeszcze zdobywać? On sam nie chce jeszcze o tym mówić, natomiast jego partnerka, Marta Borusiewicz, jest przekonana, że na tym osiągnięciu nie poprzestanie.

- Góry są największą miłością życia Piotra. Niewiele osób znam z tak dogłębną pasją. Nie wyobrażam sobie, aby mógł zaprzestać wspinaczki. Wiem, że coś mu już po głowie chodzi, ale tego jeszcze nie ujawnił - zaznaczyła.

Pustelnik jest dwudziestym na świecie alpinistą z Koroną Himalajów i Karakorum i trzecim Polakiem, po Jerzym Kukuczce i Krzysztofie Wielickim.

PAP